var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Czerwiński kolejnym, który odejdzie z Piasta? Papszun: Raków musi poczekać na talenty. Dudek: Krycha nie jest już pewniakiem

Autor: zebrał Marcin Łopienski
2020-10-15 09:15:47

Czwartkowa prasa naturalnie ocenia środowy mecz reprezentacja Polski, ale również podsumowuje pracę Czesława Michniewicza w młodzieżówce. Marek Papszun w ciekawej rozmowie ze "Sportem" przyznał, że pierwszy zespół Rakowa musi jeszcze poczekać na własne talenty, a z Piasta kolejnym zawodnikiem do odejścia po Kirkeskovie może być Jakub Czerwiński.

Zapraszamy na nasze materiały pomeczowe: 

"Taka grę chcielibyśmy oglądać częściej. Nie tylko przy osłabionym przeciwniku"

"Krychowiak do lamusa, koniec ze świętymi krowami, Brzęczek wreszcie odzyskuje zaufanie. Twitter po meczu z Bośnią"

"Show w środku pola i wygoda Lewandowskiego. Oceny po meczu z Bośnią"

***

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Dudek: Ułatwione zadanie”

„Zwycięstwo naszej drużyny nad Bośnią i Hercegowiną bardzo cieszy, ale mieliśmy mocno ułatwione zadanie po czerwonej kartce dla Anela Ahmedhodzicia. Do tego momentu naszym zawodnikom nie było tak łatwo. Teraz sztab kadry powinien przeanalizować, że jeśli robimy wysoki pressing, to wymuszamy błędy, ale gdy oddajemy pole, to mogą być kłopoty. Po tej kartce mecz korzystnie się dla nas ułożył, mieliśmy więcej miejsca na boisku. Dobrze wyglądała współpraca Roberta Lewandowskiego z Kamilem Jóźwiakiem. Lewy znów pokazał, że stanowi 50 procent wartości zespołu, trochę jak Cristianio Ronaldo w reprezentacji Portugalii czy do niedawna Zlatan Ibrahimović w kadrze Szwecji”.

***

„Liczenie na innych”

„Po zwycięstwie nad Rosją nasza drużyna miała świetną okazję, by zapewnić sobie kwalifi kację bez oglądania się na inne zespoły. Wystarczyło zdobyć siedem punktów w trzech meczach. Jako że zespół do lat 21 kończy zmagania starciem z najsłabszą w grupie Łotwą, należało założyć, że wystarczą mu cztery punkty w październikowych starciach z Serbią i Bułgarią. W takim układzie nasza drużyna wygrałaby grupę. Zdobyła jednak tylko punkt, straciła szanse na zwycięstwo w grupie, a i z drugiej wejść będzie trudno”.

 

„Z kadry do Legii jak z deszczu pod rynnę”

„W Legii nie będzie łatwiej. Też trzeba odbudować drużynę. – Po odpadnięciu z pucharów atmosfera jest kiepska – przyznał Saganowski. Z sześciu ostatnich meczów drużyna wygrała dwa (z Wisłą Płock oraz z Dritą). Passa porażek w spotkaniach ligowych przy ulicy Łazienkowskiej wydłużyła się do trzech. Poprzednio tak fatalnie drużyna spisywała się 70 lat temu. Michniewicz ma co naprawiać. A czasu mało. Do 8 listopada, kiedy zacznie się ostatnia w tym roku przerwa na spotkania reprezentacji zespół rozegra sześć meczów w 22 dni – pięć ligowych (w tym dwa zaległe) i jedno w Pucharze Polski”.

***

„Nie ma luki, bo jest Luka”

„Na taką szansę tylko czekano w Szczecinie. W normalnych okolicznościach raczej nie byłoby mowy o zatrudnieniu Zahoviča, portal transfermakt. de wyceniał dwukrotnego króla strzelców ligi słoweńskiej na 1,3 mln euro, Portowców nie byłoby stać na zapłacenie takiej kwoty. Udało się znaleźć kompromis – Zahovič przeniesie się do Granatowo- -Bordowych za darmo, a w przypadku następnego transferu, już gotówkowego, oba kluby podzielą się pieniędzmi. Działaczom ze Szczecina nie można odmówić umiejętności negocjacyjnych”.

 

„Frankowski: Z daleka często widać lepiej”

„Nie ma bata, udało ci się! W książce dotknęliśmy też wielu tematów dalekich od śmiechu. Zacytuję fragment: „A jak było z „kupionym” meczem przeciwko Amice. Kiedyś temat poruszył w wywiadzie Maciej Szczęsny, wiślacki bramkarz. O co konkretnie chodziło”? 

Jeden z naszych starszych piłkarzy sprawnie sobie przeliczył, że skoro mamy premię za mistrzostwo, trzy miliony do podziału, to lepiej odżałować 200–300 tysięcy złotych i dać piłkarzom Amiki za remis, który dawał nam tytuł. „Lepiej zgarnąć 2,8 miliona premii niż ewentualnie nic” – klarował. W klubowym jacuzzi, bo tam ta gadka miała miejsce, niektórzy rzucili zdanie, że może rzeczywiście warto zrobić zrzutkę. 

„Trzeba być pier...ętym, żeby bawić się w takie rzeczy” – oznajmił Szczęsny. Poparłeś go, tu cytat: „Po chwili odezwał się Tomasz Frankowski, który powiedział, że nigdy czegoś takiego nie robił i nie ma zamiaru tego zmieniać”.

Ale jak „Szczęśniak” się odezwał, a ja go poparłem, uznano, że nie ma tematu. Tyle że temat dotarł do pani Jasi, księgowej Bogusława Cupiała. Przed wyjazdem do Wronek wkroczyła do szatni. Zamknęła ją, rzuciła torebką o podłogę i wykrzyczała: „Czy was popi...liło?!”, „Jesteście normalni!? Przecież gdy prezes się o tym dowie, to wszystkich wywali, ze mną na czele. W miarę uspokoiliśmy ją, że żadnego tematu z dogadywaniem się nie ma”.

 

„SUPER EXPRESS”

„Ronaldo nie dowierza, że jest chory”

„Jak piszą portugalskie media, Ronaldo jest zdruzgotany wynikiem testu. I najwyraźniej nie do końca dowierza, że faktycznie jest zakażony. „Ronaldo nieszczęśliwy i nerwowy. Domaga się kolejnych testów” – twierdzi na okładce gazeta „Correio da Manha”. Gwiazdor Juventusu chce się upewnić, że nie doszło do pomyłki. Tym bardziej że jego samopoczucie jest bardzo dobre”.

***

„Brighton zrobi z Polaków gwiazdy”

„Jak Kuszczak ocenia transfery młodych Polaków? – Już prezentują wysoki poziom, ale mogą wskoczyć na jeszcze wyższy pułap –przyznaje. –To inwestycja na przyszłość. Trafiając od razu do Brighton, mieliby małe szanse na regularne występy. Dlatego wypożyczenie ich do polskich klubów odbieram jako mądry ruch ze stron władz angielskiej drużyny. To dobra opcja z pożytkiem dla obu stron – przekonuje Kuszczak”.

 

„SPORT”

„Rekord króla kibiców”

„Pochodzący z Warszawy Andrzej „Bobo” Bobowski w listopadzie kończy 80 lat. - Jestem rocznik 1940, jak Pele - śmieje się. Z tym prawdziwym królem futbolu spotkał się kilkukrotnie. - Pierwszy raz w biurze prasowym w Rosario podczas moich pierwszych mistrzostw świata w Argentynie w 1978 roku. To było takie przelotne spotkanie. Pele podpisał jeden autograf, który potem powielano i rozdawano. Później widziałem się z nim przy okazji meczu Holandia - Włochy w 1990 i na mundialu w Stanach Zjednoczonych cztery lata później - opowiada. Choć po turnieju Euro we Francji cztery lata temu przeszedł zawał serca - ma wszczepione bajpasy - to nadal jeździ na mecze. Środowe spotkanie z Finlandią i niedzielne z Włochami były dla niego starciami numer 300. i 301. biało-czerwonych, jakie zobaczył na własne oczy. Nieformalny król polskich kibiców na meczach paraduje z koroną i w eleganckim biało-czerwonym płaszczu. Na koronie znajdują się piłkarskie piłeczki. Trudno go nie zauważyć”.

 

„Smutny koniec fajnej przygody”

„Z całą pewnością nie tak chciał pożegnać się z młodzieżówką trener, który zrobił dla tej drużyny wiele dobrego. Awansował na Euro 2019, a na turnieju tym nasz zespół był bliski strefy medalowej i awansu na igrzyska olimpijskie w Tokio. - Dziękuję prezesowi Bońkowi i sztabowi szkoleniowemu. Była to dla mnie fantastyczna przygoda. Nigdy nie zapomnę tych chwil – mówił po swoim ostatnim meczu w roli selekcjonera Michniewicz. - Fajnie było popatrzeć, jak Chiesa nie radzi sobie z Pestką, a Barella z Dziczkiem – uśmiechał się były selekcjoner naszej młodzieżówki, wspominając mecz z Włochami z czerwca zeszłego roku podczas mistrzostw Europy. Warto dodać, że wymienieni przez Czesława Michniewicza włoscy piłkarze zagrali w niedzielę od pierwszej minuty przeciwko Polsce w meczu Ligi Narodów”. 

 

„Papszun: Jaką my możemy mieć presję…?”

„Jak jest z młodymi zawodnikami, którzy dołączyli latem do klubu? Będą w stanie w jednym lub w dwóch sezonach wywalczyć miejsce w pierwszej drużynie i wziąć na siebie odpowiedzialność za wyniki, czy trzeba na to jeszcze poczekać? 

- Trudno teraz wyrokować. U młodych zawodników jest duża dynamika progresu i czasami u niektórych, jak u Kamila Piątkowskiego, wszystko dzieje się dość szybko. Wierzę w tych chłopaków, niedługo będą stanowili o naszej sile. 

Czy w drugiej drużynie lub wśród grup młodzieżowych widzi pan kandydata, który mógłby wskoczyć do pierwszego zespołu? 

- Niestety nie i trzeba będzie jeszcze poczekać aż nasza akademia zacznie wydawać plony. Na razie nie ma żadnego zawodnika, który mógłby realnie rywalizować o miejsce w pierwszym zespole”.

 

„Coraz mniej złota”

„Jak jest z młodymi zawodnikami, którzy dołączyli latem do klubu? Będą w stanie w jednym lub w dwóch sezonach wywalczyć miejsce w pierwszej drużynie i wziąć na siebie odpowiedzialność za wyniki, czy trzeba na to jeszcze poczekać? - Trudno teraz wyrokować. U młodych zawodników jest duża dynamika progresu i czasami u niektórych, jak u Kamila Piątkowskiego, wszystko dzieje się dość szybko. Wierzę w tych chłopaków, niedługo będą stanowili o naszej sile. Czy w drugiej drużynie lub wśród grup młodzieżowych widzi pan kandydata, który mógłby wskoczyć do pierwszego zespołu? - Niestety nie i trzeba będzie jeszcze poczekać aż nasza akademia zacznie wydawać plony. Na razie nie ma żadnego zawodnika, który mógłby realnie rywalizować o miejsce w pierwszym zespole”.

***

„Nowak: Spadł ze mnie ciężar”

„Czy ma pan jeszcze kontakt z Arkadiuszem Milikiem, kolegą z Górnika Zabrze czy przede wszystkim Rozwoju Katowice? 

- Od czasu do czasu SMS-ujemy. Mamy kontakt cały czas. 

Rozwój stale się w pańskim życiu przewija. W Odrze prócz pana są inni jego wychowankowie, trener Dietmar Brehmer czy Kacper Tabiś. 

- Z trenerem Brehmerem nie mieliśmy co prawda wcześniej bezpośredniej styczności. Cieszę się, że o mnie pamiętał. A Kacper... Dłuższy okres nie widziałem jego gry, dlatego gdy przyjechałem do Opola, zrobił na mnie naprawdę duże wrażenie. To kwestia czasu, gdy będzie w ekstraklasie, a sądzę, że na tym nie poprzestanie. Ma zadatki, by wyjechać potem do jakiegoś klubu zachodniego czy wschodniego. Świetlana przyszłość przed nim, jeśli będzie dalej tak się rozwijał, tak o siebie dbał. To bardzo świadomy chłopak. Widać, że chce coś osiągnąć. 

A co chce osiągnąć Odra? O awansie do ekstraklasy już mówi się z przymrużeniem oka? 

- Nikt tak w szatni nie żartuje. Zawodnicy, których mamy w kadrze, to nie przypadkowi ludzie. Wiadomo, że chyba każdemu zespołowi w pierwszej lidze przyświeca myśl, że jeśli będzie dobrze szło, to czemu by nie awansować? My nie mówimy o tym głośno – zwłaszcza że przed sezonem było wielu innych kandydatów – i skupiamy się na każdym kolejnym meczu. Fajnie, że jesteśmy wiceliderem, ale to dopiero początek sezonu. Trzeba brać to na chłodno. I wierzyć, że jesteśmy w stanie utrzymać taką serię, jaką mamy. Grać z meczu na mecz tak, jak do tej pory. Budować naszą siłę od obrony, tracić mało bramek. Świetnie byłoby, gdybyśmy poszli tym torem dalej

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się