var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Pawel Andrachiewicz / PressFocus

Nienasyceni jak Lewy - kadra w końcu poszła śladem swojego kapitana

Autor: Maciej Kanczak
2020-10-15 16:00:23

Kibice i eksperci atakowali od dwóch lat kadrę za grę mało atrakcyjną dla oka, nie potrafiącą w starciach z przeciętnymi rywalami w pełni pokazać swoich atutów. Jerzy Brzęczek i jego podopieczni bronili się, że reprezentacja nawet za najlepszych czasów Adama Nawałki nie grała efektownie. Po meczu z Bośnią i Hercegowiną można zatem odtrąbić, że obie strony spotkały się w połowie drogi.

Oczywiście imponującą wygraną 3:0 z rywalem, który dopiero co przegrał w barażach o wejście do EURO 2020 z Irlandią, nieco psuje fakt, że Polacy przez 75 minut grali z przewagą jednego zawodnika. Szkoda, że nie było okazji do rywalizacji po 11, bo to dopiero byłby cenny sprawdzian. Niemniej, to przecież nie wina biało-czerwonych, że Anel Ahmedhodzić nie widział w 14. minucie innego sposobu na powstrzymanie Roberta Lewandowskiego, jak właśnie po faulu.

Bośniacy po stracie swojego obrońcy byli jak ranny zwierz, a Polacy jak drapieżny łowca. Nie mieliśmy w środę dla rywali litości i w zasadzie wynik 3:0 to najniższy wymiar kary. Byliśmy wprost nienasyceni. Do tej pory to określenie zdawało się być zarezerwowane wyłącznie dla Lewandowskiego, ale we Wrocławiu głodny gry był cały zespół. Na bramkę Ibrahima Sehicia biało-czerwoni w sumie oddali 20 strzałów. Sprawdziliśmy jak to było z tą statystyką w eliminacjach EURO 2020 i naliczyłem trzy takie starcia (z Łotwą, Macedonią i Słowenią). To też pokazuje głód gry i głód bramek.

POLSKA POWTÓRZY DOBRE WYNIKI RÓWNIEŻ W MECZACH LISTOPADOWYCH? ZAREJESTRUJ SIĘ I SPRAWDŹ KURS BETSAFE!

A kto był najbardziej nienasycony? Paradoksalnie ten najbardziej najedzony, czyli Robert Lewandowski. Na początku spotkania, grał jak nie on. Najpierw w sobie tylko znany sposób zmarnował dogodną okazję po podaniu Kamila Jóźwiaka fatalnie pudłując, później trafił w słupek. Oczywiście, jakby i wczoraj nie wpisał się na listę strzelców, nic by się nie stało, ale Lewy ewidentnie czuł się w obowiązku, aby zrehabilitować się za przeciętny występ z Włochami. Efekt? Dwa gole i przedłużenie do 13 lat passy bramek w danym roku kalendarzowym.

Najdzielniej sekundował mu Karol Linetty. Jego występ można podsumować następująco: Karol, człowiek który w końcu został reprezentantem pełną gębą. Do niedawna reprezentacyjny turysta, od października zawodnik, którego powołań nie powinno się już kwestionować, a bardziej zastanawiać się czy czasem nie powinien być graczem podstawowego składu. Znakomicie spisywali się również pozostali członkowie środka pola. Mateusz Klich w końcu zagrał jak w Leeds United, udowodniając, że pozycja numer 10 jest wprost skrojona pod niego. Jacek Góralski tradycyjnie rządził w środku pola, parę razy z dobrej strony pokazując się jako kreator. 

Nagle okazało się, jak wielkie pole manewru mamy w środkowej strefie boiska. A przecież JB nie mógł w tym miesiącu skorzystać z usług Piotra Zielińskiego, zaś Grzegorz Krychowiak tym razem, wyjątkowo, pełnił rolę statysty. Oby tylko na chwilę. Największy wygrany ostatnich meczów to jednak niewątpliwie nasz selekcjoner. Nie przeszkodził mu ani koronawirus, ani zamieszanie związane z publikacją jego książki. Dał szansę niemal wszystkim powołanym, piekąc tym samym dwie pieczenie na jednym ruszcie. Bo przy rotacji co spotkanie, był w stanie uzyskać konkretne wyniki, dzięki temu dające sobie pokaźny materiał do przemyśleń na najbliższy, kluczowy dla kadry miesiąc.

Po pierwsze, to wówczas rozstrzygną się nasze losy w kontekście walki o zwycięstwo w grupie 1 Ligi Narodów, jak i miejsca w pierwszym koszyku w trakcie eliminacji MŚ 2022. Boje w LN z Włochami i Holandią, a także towarzyska gra z Ukrainą będę również ostatnim przetarciem, przed rywalizacją o bilety do Kataru.

To był naprawdę sympatyczny tydzień z reprezentacją. Bez wątpienia najlepszy za kadencji Brzęczka. To z obwołaniem, wszem i wobec, że w końcu narodziła się drużyna jeszcze byśmy się jednak wstrzymali i poczekali na czas próby. Ciekawe, czy w arcyważnych meczach z Włochami i Holandią, też tak licznie szanse dostanie młodzież. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się