var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Press Focus

To musiało się tak skończyć. Od soboty mecze bez udziału kibiców!

Autor: Maciej Golec
2020-10-15 21:55:51

Niestety, wracamy do sytuacji z marca. Od 17 października na mecze ani Ekstraklasy, ani żadnej innej ligi kibice już nie wejdą. Takie przepisy dotyczą strefy żółtej, czyli de facto całego kraju. Do kiedy? Nie mamy bladego pojęcia, ale patrząc na tempo dziennego przyrostu zakażeń, nie widzimy tego w kolorowych barwach.

8099 – liczba dnia. Tyle osób, według porannego raportu Ministerstwa Zdrowia, zostało zakażonych koronawirusem w Polsce w ciągu ostatniej doby. Te statystyki rosną praktycznie z każdym dniem, więc mogliśmy liczyć się z tym, że wrócą niektóre obostrzenia, w tym te uderzające w futbol. Zresztą, sygnały mówiące o zamknięciu stadionów były obecne w mediach już od kilku dni. 

Do piątku będą jeszcze obowiązywały stare przepisy, które pozwalają na zajęcie 25% miejsc na trybunach w strefie żółtej, jednak już później nie będzie żadnego rozgraniczenia. Premier na konferencji prasowej poinformował, że wśród nowych obostrzeń – a jest ich dość sporo – będzie zakaz organizacji imprez sportowych z kibicami na trybunach. Jednocześnie obostrzenie te nie objęło wydarzeń kulturowych, na które wciąż będzie można uczęszczać, ale w liczbie nie większej niż 25% pojemności obiektu, w którym się dane wydarzenie odbywa. Jaki jest sens rozróżniania obu spraw? Czy w zamkniętym, małym pomieszczeniu szansa zarażenia jest mniejsza niż na otwartym powietrzu? 

Najbardziej szkoda nam w tejs sytuacji Lecha Poznań, bo mecze w Lidze Europy to nie tylko dodatkowe źródło zarobku, ale również – a dla kibiców przede wszystkim – emocje zupełnie innego kalibru. Nawet te 25% byłoby na ten moment zadowalające, ale wiadomo, jak wszyscy to wszyscy. Premier nie powie na konferencji prasowej, że robi wyjątek dla jednego miasta. Tym bardziej, że to miasto od soboty znajdować się będzie w czerwonej strefie. Pozostaje więc telewizor, podobnie jak to było w przypadku meczu Legii z Realem przy Łazienkowskiej.

Sądzimy jednak, że nie dało się inaczej. Zachowanie odstępu na trybunach to jest fikcja, każdy i tak gnieździ się obok siebie. Gdy padają bramki skacze i przytula się z inną osobą, maseczkę zdejmuje albo nosi nieprawidłowo. Zakazy niby są, ale jeśli stosuje się do nich tylko część osób (optymistycznie), to nie spełniają one swojej roli. Zwłaszcza, gdy na tak dużym stadionie, jak ten we Wrocławiu lub Gdańsku jest po kilka lub kilkanaście tysięcy osób na meczach reprezentacji. I to prawdopodobnie z całej Polski, a nie z jednego miasta, co stanowi jeszcze większe ryzyko i uprawdopodabnia szerszą transmisję wirusa.

Na pewno takie rozwiązanie jest lepsze niż zawieszanie ligi, jak to miało miejsce wiosną. Piłkarze dograją sezon do końca, kibice przemęczą się przed telewizorem, a kluby i tak nie stracą dużo więcej pieniędzy niż teraz. Tylko kluczowe w tej układance jest zdrowie zawodników i sztabów szkoleniowych, a wśród nich niestety codziennie pojawiają się nowe przypadki. Skoro już kilka meczów odwoływano, a skala niebezpieczeństwa ciągle rośnie, nie możemy wykluczyć najgorszego scenariusza. 

Cóż, trzymamy kciuki. Jedyne co możemy zrobić, to obserwować i dbać o siebie, a jednocześnie również o innych.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się