var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: cksport.pl

Człowieku, odejdź z Korony i nigdy nie wracaj do polskiej piłki!

Autor: Mariusz Bielski
2020-10-16 16:30:06

Bardzo byśmy tego chcieli, ale Krzysztof Zając zwyczajnie nie daje o sobie zapomnieć. Już się wydawało, że pozostając na wylocie przestanie błaznować, ale nie, nic z tego. Wczoraj dał kolejny popis swojego odlotu, jednocześnie nawet w takiej pozycji ściągając klub na dno.

Serio, jesteśmy gotowi zaryzykować tezę, iż w ostatnim dziesięciu nie było w polskiej piłce postaci równie kuriozalnej. Nawet Vanna Ly i cała ta świta próbująca przejąć Wisłę Kraków nie umywa się do prezesa Korony Kielce. Ba, to nawet gorzej – tamci pozoranci nie dostali w łapy tego, czego chcieli. A pan Zając niestety przez lata miał realny wpływ na budowę klubu i kształtowanie jego wizji. Przepraszamy – raczej na burzenie klubu i udawanie, iż ma jakąkolwiek wizję.

MECZE KORONY MOŻESZ OBSTAWIAĆ W BETSSON - ZAREJESTRUJ SIĘ I SPRAWDŹ OFERTĘ!

Tym razem dał popis na antenie Radia eM, gdzie próbował odeprzeć zarzuty… Praktycznie całego środowiska związanego ze Złocisto-krwistymi. Najbardziej absurdalna jest oczywiście ta:

- Wiadomo, że ponieśliśmy stratę za ubiegły sezon w kwocie około 4,6 miliona. Spadek z Ekstraklasy kosztował nas najwięcej, ale nie możemy zapominać o tym, że mieliśmy do czynienia ze specyficznym okresem, nie wiem, czy jest jakiś klub w Europie czy na świecie, który z tego sześciomiesięcznego okresu niegrania w piłkę miał dodatkowy wynik finansowy. Bayern Monachium jest ze stratą 100 milionów, Borussia Dortmund 70 milionów (…) Nasza strata? Pewnie gdybyśmy się utrzymali, byłaby mniejsza. Ponadto 3 miliony to zobowiązania klubu jeszcze sprzed 2017 roku (…) Ponadto jest jeszcze kwota w wysokości 1,2 miliona, którą oddamy panu Hundsdorferowi po podniesieniu kapitału. Jeśli to wszystko zsumujemy, okazuje się, że ten zarząd, który tylko wszystko źle robił i jest do niczego, jednak taki zły nie był.

No faktycznie jest za co bić brawo. Najbardziej chyba uderza nas fakt, że pieniędzmi w Koronie zarządzał gość, który pojęcie o ekonomii ma mniej więcej na tym samym poziomie, co siostry Godlewskie talentu do śpiewu. Przecież temu człowiekowi obce jest nawet pojęcie proporcji! Ludzie, tego uczą w gimnazjach na podstawach przedsiębiorczości! Ale to nic, całkiem przerażający jest także fakt, iż pan Zając nie widzi nic w złego w kilkuletnim zadłużeniu na 3 miliony, o którym wspomina. No jest, i co? Fajnie, niech sobie będzie. Luzik arbuzik.

Jednocześnie na profilu jednego z miejscowych dziennikarzy czytamy coś takiego:

 

 

Z kolei od początku sezonu podkreślano, że Korona ledwo wiąże koniec z końcem i praktycznie cudem było zebranie kadry, będącej w stanie zagwarantować utrzymanie w pierwszej lidze. – Robiliśmy wszystko, by stworzyć drużynę, która poradzi sobie w I lidze. Mieliśmy bardzo ograniczone możliwości finansowe i nie było to łatwe zadanie – przyznał jasno wiceprezes Paprocki, który de facto też święty nie jest, ale to już inna historia. Nie pomogło Koronie nawet sprzedanie Szelągowskiego do Rakowa, ponieważ… – Mamy niespłacone zobowiązania w stosunku do zawodników, którzy występowali w klubie w poprzednim sezonie. Są również zaległości wobec kontrahentów – mówił Paprocki. I właśnie na to poszło całe 800 tysięcy złotych, jakie kielczanie zarobili na swym młodym talencie.

No ale wracając do samych wypowiedzi pana Zająca… 

- Chciałbym się odnieść też do kwestii tego, że zarząd rzekomo nic nie robi w sprawie umowy z firmą Suzuki. Szkopuł tkwi w czymś innym – od początku szedł jasny przekaż, iż sponsor podpisze umowę w chwili, gdy miasto przejmie udziały. My niczego nie opóźniamy. Taka poszła propozycja, a my powiedzieliśmy – okej, zgadzamy się. Jedynie nie wiedzieliśmy, że na przejęcie będziemy czekać nie miesiąc, a dwa. Do końca września spokojnie dalibyśmy sobie radę. Do końca października – nie wiadomo.

Tu też wychodzi jego zmysł rekina biznesu. Po pierwsze to w dużej mierze jego wina, iż doprowadził do sytuacji, że jeden miesiąc funkcjonowania Korony bez mocnego wsparcia Korony może ją pogrążyć. Ale przede wszystkim zwróćmy uwagę na jedną rzecz: dlaczego bez cienia żadnej refleksji zgodził się na to, by sponsor wspomógł klub dopiero po przejęciu akcji? Czy nie wpadł na pomysł, iż lepiej byłoby przekonać inwestora do wcześniejszego przekazania pieniędzy, dzięki którym Złocisto-krwiści nie musieliby drżeć z dnia na dzień o swoje jutro? Zauważmy bowiem jedną rzecz – prezes Suzuki Poland, Piotr Dulnik wielokrotnie deklarował, że on bardzo chce wspomóc klub, by nie upadł, by jak najszybciej wrócił do Ekstraklasy. Wielokrotnie udowadniał swoje przywiązanie do Korony. Czego więcej można żądać od takiego człowieka? No ale cóż, wyszło jak wyszło. Teraz równie dobrze kielczanie mogą nie doczekać momentu podpisania umowy. Jak czytamy w Przeglądzie Sportowym, cały czas możliwe jest ogłoszenie upadłości.

 

Ale to jeszcze nie koniec – w rozmowie z Radiem eM Krzysztof Zając wielokrotnie odgraża się różnymi dokumentacjami, które rzekomo bronią jego oraz zarząd względem takiej, a nie innej sytuacji klubu. Że zapisy są niekorzystne? Nieważne, takie są, nic nie możemy poradzić. Naturalnie powstaje jednak pytanie – to może jednak trzeba było wypracować lepsze warunki dla Korony? Kto miał to zrobić, jak nie jej prezes? Tu wina ewidentnie leży po jego stronie. A jeśli nie, to tym gorzej dla niego, ponieważ albo w ogóle nie czytał tych papierów, albo miał gdzieś poszczególne zapisy, albo podpisuje wszystko, co mu się podetknie pod nos. Dobrze, że nikt nie pomyślał, by w ten sposób podrzucić mu kontrakt na sprzedaż organów na Białoruś…

Zresztą, całe to zasłanianie się korespondencją, którą pan Zając posiada, też pozostawia wiele do życzenia, bo jednak mówimy o dokumentach poufnych, zawierających mnóstwo biznesowych szczegółów i dane, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. W takim razie dla opinii publicznej to są po prostu żadne argumenty, skoro prezes Korony w zasadzie nie może z nich skorzystać.

Taka krótka rozmowa, a tyle głupot, niebywałe, chociaż w sumie chyba nie powinniśmy się temu wszystkiemu dziwić. Z doświadczenia. Ale wiecie, to działa tak, że kiedy już się wydaje, iż Krzysztof Zając dotarł do granicy przyzwoitości w wygadywaniu głupot, on przesuwa ją jeszcze dalej. I jeszcze dalej. I jeszcze dalej…

Nie ukrywamy – z wielką nadzieją wypatrujemy 20 października. Dlaczego? Do 19 trwa audyt finansowy, a zaraz po jego zakończeniu ma nastąpić długo wyczekiwane przejęcia akcji przez miasto. – Według mojej wiedzy treść umowy sprzedaży większościowego pakietu akcji została uzgodniona i zaakceptowana przez akcjonariuszy Na tę chwilę nie znam żadnych okoliczności, które mogłyby zakłócić proces przejęcia akcji przez gminę Kielce – uspokaja Marek Paprocki. Z drugiej strony jednak uwierzymy w to wszystko chyba dopiero w momencie, gdy już się wydarzy. Przecież to samo zapowiadano już na początku września. I co? Korona nadal pozostaje w rękach Hundsdorferów, a my musimy słuchać durnot pana Zająca.

Oby już niedługo, bo to już dawno przestało być śmieszne. Powiedzmy sobie otwarcie – im mniej w polskiej piłce ludzi takich jak prezes Korony, tym lepiej dla całego środowiska. Może oszczędzimy sobie paru śmieszków, chociaż częściej był to jednak śmiech przez łzy.

Mamy zatem nadzieję, iż kiedy pan Zając już odejdzie, prędko do futbolu nie wróci w żadnej roli. A najlepiej niech nie robi tego wcale. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się