var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Michal Kosc - Press Focus

Mocna z najlepszymi, do poprawy w meczach, w których wymaga się od niej prowadzenia gry

Autor: Paweł Łopienski
2020-10-18 12:25:53

Jagiellonia Białystok w obecnym sezonie może nie wykazuje się równą i dobrą formą, bowiem zdarzają się jej słabe spotkania takie jak z Wisłą Kraków czy Zagłębiem Lubin. Jedno jej trzeba oddać: w odróżnieniu od poprzednich lat potrafi grać z najlepszymi w lidze. W starciach z czołową trójką minionych rozgrywek zdobyła dziewięć punktów. Imponujący wynik, aczkolwiek czy to sprawia, że żółto-czerwonych możemy zaliczyć do czołówki?

Bo nie oszukujmy się, Bogdan Zając notuje całkiem udany start swojej pierwszej samodzielnej pracy trenerskiej. Po ekspresowym odpadnięciu z Pucharu Polski, a także niekoniecznie satysfakcjonujących meczach z Wisłą Kraków i Zagłębiem Lubin można było mieć uzasadnione wątpliwości czy tak naprawdę warto było zwalniać Iwajłę Petewa i w jakim stopniu grę drużyny poprawił nowy szkoleniowiec. Ale były asystent Adama Nawałki w reprezentacji ma asa w rękawie, którym powinien przekonać nawet największych jego krytyków. 

Jagiellonia w ostatnim sezonie cierpiała w spotkaniach z czołówką ligi. Białostockim kibicom nie trzeba przypominać wysokich porażek po 0:4 z Legią i Lechem, a jeśli policzyć wszystkie mecze z tymi rywalami oraz Lechią, która zajęła trzecie miejsce w rozgrywkach 2018/2019, to znajdziemy jedyną wygraną nad gdańszczanami (3:0). Na dziewięć meczów wygląda to jednak bardzo słabo, co niejako oddaje to, w jakim marazmie znajdował się klub jeszcze przed kilkoma miesiącami.

Zespołowi z Podlasia niezbyt często udawało się osiągać dobre rezultaty z czołówką ligi. Nawet wówczas, gdy kończyła sezon na drugim miejscu, to zdarzało się jej dostać w czapę od Legii czy Lecha, ale generalnie wyniki z najlepszymi w lidze potrafili notować obiecujące. Na przykład w sezonie 2017/2018, czyli ostatnim zakończonym przez Jagę na podium, żółto-czerwoni zanotowali dwie wygrane nad „Legionistami” (w tym ta pamiętna 2:0 przy Łazienkowskiej) i bezbramkowy remis przez całe rozgrywki nie tracąc nawet bramki z odwiecznym rywalem. 

Wówczas „Dumę Podlasia” prowadził Ireneusz Mamrot i Bogdan Zając obecne rozgrywki zaczął chyba z myślą, aby swojego rodaka przebić w tym osiągnięciu. 2:1 z Legią, 1:0 z Piastem oraz wczorajsze 2:1 z Lechem pokazują, że nowy szkoleniowiec znalazł sposób na wywiezienie dobrych rezultatów z tymi teoretycznie najsilniejszymi. A to też sztuka, bo jak pokazują poprzednie sezony, jeśli Jagiellonia potrafiła grać z najlepszymi, wówczas na koniec rozgrywek widzieliśmy ich na podium ligi. 

Tak było w kampanii 2017/2018, gdy białostoczanom zabrakło trzech punktów do Legii, a jedyną porażką z najsilniejszymi rywalami było 1:5 z Lechem na wyjeździe. Rok wcześniej zespół prowadzony jeszcze przez Michała Probierza bez problemu wygrywał z Piastem, choć w trzech próbach nie potrafił ograć obrońcy tytułu z Warszawy. 

Wróćmy jednak do Jagiellonii z obecnego sezonu, bo naturalnie nie jest tak, że w ciemno obstawimy ten zespół w najlepszej trójce na koniec rozgrywek. Bogdan Zając w nowej roli jest nowicjuszem i widać po jego decyzjach w trakcie trwania spotkań, że nowej roli dopiero się uczy. Należy docenić fakt, że potrafił znaleźć sposób na Legię, Piasta (co nie było dosyć trudne) oraz Lecha, ale należy spojrzeć na spotkania z innymi rywalami, jeśli mamy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jego zespół stać na coś więcej.

W nich jednak drużyna z Podlasia nie wypada najlepiej. 1:1 z Wisłą Kraków, 0:1 z Zagłębiem, do tego nie zapominajmy o 2:2 z Podbeskidziem. Jagiellonia dobrze punktuje w starciach z rywalami, od których wymaga się prowadzenia gry. Gorzej jednak wypada w starciach z tymi, którzy wolą się wycofać i oczekiwać na rozwój wydarzeń. Starcie z beniaminkiem pokazało kolejny problem, a mianowicie brak skuteczności w poczynaniach Imaza, Puljicia i Makuszewskiego. Jaga obijała słupki i poprzeczki, a wystarczyły dwa ataki zespołu Krzysztofa Brede, aby ekipa z Bielsko-Białej wywiozła remis. 

Jeśli białostoczanie chcą w tej kampanii powalczyć o coś więcej niż środek tabeli, to muszą popracować nad tymi elementami gry. Bogdan Zając odniósł wczoraj pierwsze zwycięstwo na własnym stadionie, do tego wie już jak wygrywać z najlepszymi. Jagiellonia cały czas jest blisko czołówki w tabeli i choć nie ma powodów by pompować balonik, to trzeba przyznać, że znajdą się powody do optymizmu. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się