var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Kosowski: Chcę Puchacz w reprezentacji! Płacheta: Norwich wiedziało o mnie wszystko. Mamrot: Na mocnych słowach nie skończę

Autor: zebrał Mariusz Bielski
2020-10-20 09:15:13

We wtorkowej prasie sporo europejskiej piłki, ale nie dziwota, skoro wraca Liga Mistrzów! Z tej okazji między innymi wywiad z Tomaszem Kędziorą, historia dobroczynności Rashforda, czy tekst o wszystkich absurdach, które mogą zbombardować tegoroczne rozgrywki. Ponadto Przemek Płacheta opowiedział w jaki sposób zabiegało o niego Norwich i czym mu zaimponowało i kilka mniejszych rzeczy – kryzys Arki, Pekhart na celowniku reprezentacji czy rozmówka z Rivaldinho.

PRZEGLĄD SPORTOWY

„Najdziwniej w historii”

„Ponadto nie wiemy, czy rozgrywki znów nie zostaną sparaliżowane przez koronawirusa. Aby do tego nie doszło, UEFA zgadza się, aby w razie wykrycia zakażenia wśród uczestników LM jedynie dana osoba została odizolowana, a zespół mógł grać, dopóki ma 13 zdrowych piłkarzy. Mało tego, kluby będą mogły sięgnąć w takiej sytuacji po niezgłoszonych zawodników. Oczywiście, o ile na przeszkodzie nie staną decyzje władz lokalnych. Jeżeli te narzucą ograniczenia, które uderzą w drużynę gości, gospodarze będą musieli zapewnić warunki, by mecz mógł się odbyć. Czyli wskazać inne miejsce rozegrania spotkania i pokryć koszty. Jeśli tego nie zrobi, grozi mu walkower. Jeżeli to jednak władze klubu gościa narzucą ograniczenia, to on będzie odpowiedzialny za wskazanie innej lokalizacji i jeszcze musi zapłacić za to gospodarzowi 1,5 mln euro, czyli dziesięć procent kwoty, którą każdy klub dostaje za udział w LM. Na wyniki rywalizacji mogą więc wpływać lokalne sanepidy, co miało już miejsce w eliminacjach, gdy w taki sposób z rozgrywkami pożegnały się Slovan Bratysława i FC Dritta z Kosowa.”

Więcej TUTAJ

***

„Dobroczyńca z Manchesteru”

„Sam narzucił na siebie znacznie większą odpowiedzialność. W marcu Anglik wydatnie wspierał fundację FareShare, pomagającą biednym dzieciom w Manchesterze i organizującą dla nich posiłki. – Po prostu próbuję wpłynąć na kolejną generację w pozytywny sposób. Sporo pracowałem z dziećmi i kiedy usłyszałem, że szkoły zostały zamknięte, wiedziałem, że niektóre dzieciaki nie otrzymają bezpłatnych posiłków, na które mogli liczyć w szkole – tłumaczył swoją decyzję piłkarz. Trzy miesiące później, głównie dzięki jego akcji, brytyjski rząd zdecydował się utrzymać dotacje na posiłki dla najmłodszych również na czas wakacji.”

Więcej TUTAJ

***

„Tomasz Kędziora: Spełniał marzenia”

„Co sprawiło, że wreszcie udało się awansować do fazy grupowej?
Bardzo dużą zasługę ma w tym trener Mircea Lucescu, który przyszedł do nas przed sezonem. Poukładał zespół taktycznie, a z młodych zawodników wyciągnął to, co najlepsze. Teraz pokazują pełnię swoich możliwości. Jest bardzo doświadczonym szkoleniowcem i jego wpływ na drużynę widać było od pierwszych meczów. To trener, który ma wielką charyzmę i potrafi dobrze zmotywować zespół. Ma bardzo dużą wiedzę na temat futbolu i potrafi nam ją przekazać 

Na początek w Lidze Mistrzów zagracie z Juventusem, drużyną pełną gwiazd. Czuje pan, że to mecz życia?
To będzie dla mnie wielkie święto. Ważny mecz, bo mój pierwszy w tych rozgrywkach, piękny moment w karierze. Gram regularnie w reprezentacji, teraz będę występować w Lidze Mistrzów. Doszedłem do tego ciężką pracą. Mam 26 lat i będę robić wszystko, żeby było jeszcze wiele takich spotkań. Gdy na zgrupowaniu kadry żegnaliśmy się z Wojtkiem Szczęsnym, rzuciliśmy do siebie „do rychłego zobaczenia”. Fajnie będzie stanąć naprzeciwko rodaka.”

Więcej TUTAJ

***

„Pech Kownasia”

„W 2020 roku Kownackiego prześladują nieszczęścia. W lutym Polak uszkodził więzadła i musiał przejść operację kolana. W czerwcu wrócił na boisko, ale zaliczył tylko dwa krótkie epizody, wchodząc z ławki. W trakcie przygotowań do nowego sezonu zakaził się koronawirusem i musiał pauzować. Ostatnio wszystko wydawało się wracać do normy. 23-latek najpierw poprosił o występ w rezerwach, a pod koniec września, po wejściu z ławki, strzelił pierwszego od 504 dni gola w starciu z Würzburger Kickers (1:0). – Popłakałem się na murawie. Jestem bardzo szczęśliwy! – cieszył się nasz as (...) W starciu z Regensburgiem Kownacki miał potwierdzić,  że wraca do formy, ale nie znalazł się nawet w kadrze. Klub poinformował, że Polak doznał kontuzji na ostatnim treningu przed startem spotkania. 23-latka czeka kolejnych kilka tygodni żmudnej rehabilitacji. Oznacza to,  że być może nie zobaczymy go na murawie aż do końca roku!”

***

„Przemysław Płacheta: Dużo od siebie wymagam”

„Czym Norwich przekonało pana do transferu?
Zdecydowało o tym kilka czynników. Spodobał mi się styl, w jakim gra ten zespół. Norwich to nie jest typowa drużyna z Championship, tutaj gramy do przodu, ofensywnie. Poza tym klub nie boi się stawiać na młodych piłkarzy. W Norwich każdy z nich może nabrać doświadczenia i odwagi w grze, bo dostaje szansę. Ale przede wszystkim zaimponowało mi, jak bardzo chciano mnie pozyskać. Liczne telefony pozwalały mi poczuć, że klubowi na mnie zależy. Odbyłem jedną długą rozmowę z trenerem, w której dokładnie objaśnił mi nie tylko, jak gra zespół, ale w ogóle funkcjonowanie całego klubu.

Podobną rozmowę miał pan przed rokiem z trenerem Śląska Wrocław Vitezslavem Lavičką.
I wtedy też bardzo mi się to spodobało. To ważny dla piłkarza szczegół, gdy widzi, że trener jest zaangażowany w transfer i okazuje swoje zainteresowanie. To skłoniło mnie do przejścia do Śląska i wiem, że wykonałem świetny ruch. Fajnie się rozwinąłem we Wrocławiu i, korzystając z okazji, chciałbym ludziom ze tego klubu bardzo podziękować. Doceniam wszystko, co dla mnie zrobiono. Wracając do Norwich: okazało się, że jego skauci obserwowali mnie od roku. Byłem zdziwiony, jak dużo o mnie wiedzą. A wiedzieli dosłownie wszystko, każdy detal moich boiskowych zachowań. Powiedzieli, jak zamierzają wykorzystać moje atuty i że wskażą popełniane błędy. Jakim jestem człowiekiem poza boiskiem, też wiedzieli. Pierwszy raz w życiu spotkałem się z takim szczegółowym raportem.”

Więcej TUTAJ

***

„Reprezentant Pekhart?”

„Może irytować, że jest mało zwrotny, drybling ma ograniczony i generalnie daleko mu do finezji. Ale Tomaša Pekharta bronią liczby. W tym sezonie w pięciu meczach ekstraklasy strzelił już sześć goli, w tym dwa w niedzielnym spotkaniu Legii z KGHM Zagłębie Lubin (2:1). Czech robi to, czego oczekuje się od napastnika, czyli zdobywa bramki. Skuteczność Pekharta została dostrzeżona przez selekcjonera reprezentacji Czech Jaroslava Šilhavego. – Monitorujemy wszystkich czeskich piłkarzy występujących za granicą, jednych bardziej wnikliwie, drugich mniej. W ostatnich tygodniach Pekhartowi przyglądamy się uważniej i nie jest wykluczone, że zostanie powołany na nasze mecze listopadowe – mówi nam osoba ze sztabu czeskiej kadry.”

Więcej TUTAJ

***

„Pierwszy kryzys Arki”

„W szatni powiedziałem mocne słowa i myślę, że się na tym nie zakończy. Jako trener nie mogę pozwolić na pewne rzeczy na boisku. To jest dla nas strata dwóch punktów. W podświadomości piłkarzy zawsze wytwarza się poczucie, że będzie łatwiej. A zespół grający w osłabieniu jest bardziej zdeterminowany. Wówczas trzeba zdobyć drugą bramkę, żeby jej poziom się obniżył. Nie podwyższyliśmy prowadzenia i o to mam pretensje do zespołu – mówił po meczu zdenerwowany Mamrot. Najbliższą szansą na rehabilitację będzie środowe zaległe spotkanie z Górnikiem w Łęcznej.”

Więcej TUTAJ

***

„Kamil Kosowski: Linetty – największy wygrany zgrupowania”

„Jest zawodnik, którego chętnie zobaczyłbym w meczu kadry następnym razem – Tymoteusz Puchacz. Przyznaję, że to nie jest typ gracza, którego chciałbym w swoim zespole. Rzadko go chwaliłem, miałem wrażenie, że za często szuka faulu, trochę oszukuje na boisku. Jednak w tym sezonie Puchacz ciągnie zespół Lecha. I mam nadzieję, że będzie ciągnął przynajmniej do końca sezonu, bo przy takiej formie niewykluczone, że już zimą wyjedzie. Puchacz naprawdę się wyróżnia i muszę posypać głowę popiołem, bo za wcześnie stwierdziłem, że to nie jest gracz na miarę kadry.”

Więcej TUTAJ

 

SPORT

„Ławka bardzo głodna gry!”

„Trener Marek Papszun nie może skorzystać z usług zakażonego koronawirusem Marcina Cebuli? Nie może grać inny podstawowy napastnik, też niebędący w pełni sił Vladislavs Gutkovskis? Żaden problem. Dwóch wiodących w pierwszych kolejkach graczy zastępują inni: debiutant w składzie, pozyskany niedawno Oskar Zawada, a ponadto również grający pierwszy raz w wyjściowej jedenastce Ivi Lopez, który był zresztą bohaterem meczu na Stadionie im. Ernesta Pohla; zdobył dwa gole. To się nazywa szeroka kadra. W Górniku mogą o tym pomarzyć.”

***

„Liga Mistrzów w bieli i czerwieni”

„Paradoksalnie jednak to mecze Kędziory mogą być tymi najciekawszymi i nie tylko dlatego, że „Chluba Ukrainy” powraca do Champions League po trzech edycjach nieobecności. 26-latek, który ma pewne miejsce w składzie Dynama, zadebiutuje w Lidze Mistrzów i poszerzy grono polskich piłkarzy, którzy występowali w tych rozgrywkach. Kijowianie łatwej grupy nie wylosowali, ponieważ zmierzą się z wielkimi Juventusem i Barceloną, których dopełni zdecydowanie najsłabszy w tej stawce węgierski Ferencvarosi. O awans będzie więc niezwykle trudno, ale zawsze pozostaje trzecie „miejsce pocieszenia”, poprzez które dany zespół może „spaść” do Ligi Europy. Nie można jednak nikogo skreślać, bo w końcu mówimy o rozgrywkach, w których ci mali niejednokrotnie lubili zaskoczyć potencjalnych faworytów. Dla Kędziory będzie to natomiast piękne uhonorowanie udanej kariery na Ukrainie, w trakcie której ciągle się rozwija. Pytanie jednak brzmi... na jakiej pozycji będziemy oglądać byłego zawodnika Lecha Poznań? Choć 26-latek znany jest z gry na prawej obronie, gdzie daje dużo jakości reprezentacji Polski, to trener Mircea Lucescu... testował go ostatnio na pozycji stopera.”

***

„Kieszek nie zatrzymał Benfiki”

„Benfice pozostaje Liga Europy, gdzie rozpocznie od meczu z Lechem. Polski akcent był także w jej niedzielnym spotkaniu z Rio Ave, której bramkarzem drugi sezon jest Paweł Kieszek. Jedyny teraz polski zawodnik w portugalskiej lidze, który także mógł znaleźć się z tym zespołem w jednej z grup Ligi Europy. Rio Ave stoczyło o to pasjonujący bój z Milanem w ostatniej rundzie eliminacji. Prowadziło w dogrywce 2:1, już w doliczonym czasie gry zagranie ręką i „jedenastka” dla Milanu wykorzystana przez Hakana Calhanoglu przedłużyła rywalizację o serię rzutów karnych. Strzelali je także obaj bramkarze, Donnarumma i Kiszek, obaj spudłowali. Ale Donnarumma w 12. serii obronił strzał Aderllana Santosa i „rossoneri” awansowali. Karne wykonywano tak długo, aż ekipa Milanu… spóźniła się na samolot i powracała do Włoch następnego dnia.”

***

„W oczekiwaniu na kolejne testy”

„W czwartek okazało się, że w sumie koronawirusem zakaziło się 27 osób pracujących w Zagłębiu. To między innymi piłkarze i członkowie sztabu oraz pracownicy biurowi. W związku z powyższym sobotni mecz z Resovią został odwołany. Także zaplanowane na najbliższą sobotę starcie wyjazdowe z Arką Gdynia nie dojdzie do skutku w terminie. - Kolejne testy zostaną wykonane po dziesięciu dniach od ostatnich badań. Dojdzie do nich w tym tygodniu. Część wcześniej, część później. Patrząc na kalendarz, wszystko wskazuje więc na to, że nawet jeśli wyniki będą ujemne, to mecz w Gdyni zostanie przeniesiony na inny termin. Na razie zawodnicy w miarę możliwości realizują rozpiski przygotowane przez sztab szkoleniowy – tłumaczy Jerzy Mucha, rzecznik Zagłębia. ”

***

„Cztery złamania”

„Dawid Kasprzyk został trafiony głową w twarz przez Adama Marciniaka i zalany krwią padł na murawę. Natychmiast został odwieziony do szpitala. - Zostałem z niego wypisany po kilku godzinach i wróciłem do domu, ale dopiero gdy opuchlizna zeszła, specjaliści z oddziału chirurgii szczękowo-twarzowej w Katowicach mogli wydać dokładną diagnozę - dodaje wychowanek Unii Bieruń Stary. - Dopiero na wideo zobaczyłem, co się stało na boisku w Gdyni, a muszę powiedzieć, że oglądając to starcie, miałem ciarki na plecach, bo wyglądało to strasznie. Wreszcie kiedy opuchlizna zeszła, czyli 13 października, lekarze stwierdzili cztery złamania w tym jedno z przesunięciem, ale bez konieczności operacji. Zakończenie leczenia zaplanowane zostało na 9 listopada. Tego dnia, jeżeli wszystko przebiegać będzie bez problemów, będą mógł zacząć ćwiczyć indywidualnie i ostrożnie wchodzić w trening z maską na twarzy. O tym, kiedy zacznę grać, na razie nie myślę, ale najważniejsze, że wychodzę już z tego etapu, w którym jeść mogłem tylko przez słomkę i karmiony byłem budyniami, kisielami i kaszą manną.”

 

SUPER EXPRESS

„Rivaldonho: Ojciec jest ze mnie dumny”

„Twój tata Rivaldo to jedna z legend światowej piłki. Co doradzał ci, gdy zdecydowałeś się na transfer do Polski?
Powiedział, że jest to wielka szansa dla mnie. Jak zawsze doradził mi, żebym się słuchał trenera i wykonywał obowiązki. Życzył mi powodzenia.

Przyjedzie do Polski?
Tata mieszka z rodziną w Stanach Zjednoczonych. W tym momencie będzie o to trudno, bo świat zmaga się z pandemią koronawirusa. Jak tylko sytuacja się poprawi, to na pewno wybierze się do Polski.

Jakie jest twoje najlepsze wspomnienie z kariery?
Związane jest z ojcem. Miałem wyjątkową szansę zagrać z nim w Mogi Mirim. Jestem bardzo dumny, że graliśmy razem w jednym meczu. Strzeliłem dwa gole, a tata jednego. Jest to najlepszy dzień w moim piłkarskim życiu.”

***

„Grosik w potrzasku”

„Według naszych informacji jest prawdą, że Nottingham spóźniło się zzałatwieniem transferu imoże chodzić o... 21 sekund. Przy czym działacze zNottingham są pewni, że dopięli wszystkich spraw i będą o tym przekonywać angielską federację. Potwierdziliśmy też, że Grosicki miałby być wypożyczony do końca tego sezonu, z opcją 2-letniego kontraktu w przypadku awansu Forest do Premier League. Co ciekawe, na dużo lepszych warunkach finansowych niż ma obecnie w WBA.”

 

GAZETA WYBORCZA

„Jesień ma być szalona”

„Choć działa bowiem w stanie wyższej konieczności, zmagając się z koronazawieruchą, postanowiła nie rezygnować z niczego. Nie wykreśliła z kalendarza żadnych meczów (nawet Superpucharu Europy, sprzedawanego jako poważna gierka, w istocie błaha, właściwie towarzyska), lecz ścieśniła je do maksimum, jakby chciała zbadać granice wytrzymałości piłkarzy. Sześć kolejek rundy grupowej Ligi Mistrzów, w minionych latach rozciągniętych od połowy września do połowy grudnia, upchnęła w siedmiu (!) tygodniach – co więcej, jedyna przerwa też nie da wytchnienia, ponieważ najlepsi rozjadą się wówczas na zgrupowania reprezentacji.

A ponieważ nie zmodyfikowano również formuły Ligi Narodów, którą dodatkowo obłożono sparingami oraz zaległymi barażami do Euro 2020 (nie powinniśmy aby używać nazwy Euro 2021?), to piłkarze również dla kraju grają intensywniej niż kiedykolwiek. Przed chwilą po raz pierwszy musieli znieść trójmecze, czyli dawkę spotykaną dotąd tylko na turniejach – i to m.in. tym objaśnia się sensacyjne rozstrzygnięcia z bieżącej jesieni.”

Więcej TUTAJ

***

„Ostatni taniec Messiego i Ronaldo w Lidze Mistrzów?”

Zaledwie tydzień później Messi przeżył jeszcze większą traumę w ćwierćfinale, gdy Barcelona poległa z Bayernem 2:8. I stało się: pierwszy raz od piętnastu lat w półfinale Champions League nie było ani Portugalczyka, ani Argentyńczyka. Robert Lewandowski miał osobistą satysfakcję - przerwał passę 12 sezonów, w których Ronaldo i Messi zawłaszczyli koronę króla strzelców Ligi Mistrzów. Portugalczyk ma 130 goli, Argentyńczyk 115. Są rzecz jasna najskuteczniejszymi piłkarzami w historii rozgrywek. Dziś dostają być może ostatnią szansę. Zarówno 35-letni Ronaldo, jak i dwa lata młodszy Messi obsesyjnie marzą o odrodzeniu i kolejnym triumfie w Lidze Mistrzów. Argentyńczyk obiecał to fanom z Camp Nou, gdy zostawał kapitanem Barcelony dwa lata temu. Klęska z Bayernem zachwiała jego wiarą - tego lata chciał opuścić klub. Został, by zatańczyć ostatni taniec - mówiąc językiem serialu o legendzie NBA Michaelu Jordanie. Los chciał, że dwaj najwięksi giganci minionych 15 lat trafili do tej samej grupy G w Lidze Mistrzów.”

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się