var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Adam Starszyński / PressFocus

Cała: Liczby to nie wyrocznia. Bezkrytyczność prowadzi donikąd [KOMENTARZ]

Autor: Andrzej Cała
2020-10-24 15:24:26

Każdy mecz analizowany jest na tysiąc sposobów. Współcześni skauci, trenerzy, eksperci od przygotowania drużyn pod konkretnego rywala mają ogrom narzędzi niezwykle ułatwiających im pracę. Nie znaczy to jednak, że wszystkie z nich trzeba przyjmować bezkrytycznie.

W trakcie ostatniej przerwy reprezentacyjnej Zbigniew Boniek był gościem jednego z wydań “Cafe Futbol”. W programie poruszony został między innymi wątek analiz dokonywanych na bazie Instat Index. 

 

 

Na Zbigniewa Bońka regularnie spada w mediach społecznościowych mnóstwo krytyki, wyśmiewa się go za co drugie słowo, deklarację czy wpis. To jeden z największych problemów współczesności, że gdy ktoś trafia na cenzurowane, to jedzie się z nim bez spoglądania, czy ma to sens, czy jednak nie za bardzo. 

Łatwo było strzelać w Bońka, że jak zawsze wyśmiewa to, co nowoczesne, przypominano wypowiedzi, w których opowiadał “a kiedyś to, a kiedyś tamto”. Abstrahując od tego, na ile prezes PZPN sam zapracował na to, jak reaguje się na jego wypowiedzi, czasem warto jednak zatrzymać się na chwilę i pomyśleć - a może ma rację?

Ostatnie lata to okres niesamowitego rozwoju biznesu analitycznego. Piłka nożna, a nawet szerzej - sport w ogóle, nie pozostał tutaj w tyle. Każdy mecz analizowany jest na tysiąc sposobów. Współcześni skauci, trenerzy, eksperci od przygotowania drużyn pod konkretnego rywala mają ogrom narzędzi niezwykle ułatwiających im pracę. Nie znaczy to jednak, że wszystkie z nich trzeba przyjmować bezkrytycznie.

Raporty Instat Index, które wyśmiał Boniek, budzą wiele emocji wśród specjalistów w temacie. Ja nim nie jestem, dlatego postanowiłem odrobinę podpytać w temacie i zwróciłem się do Mateusza Januszewskiego z EkstraStats i Sports Solver, od którego usłyszałem:

- Uściślijmy; Instat to firma, która ma kilka różnych usług: instat scout - platforma, na której możesz zobaczyć niemal każdy mecz ze świata - i w całości i "pocięty" na fragmenty, np. podania, dośrodkowania itd. W niej jest też dostęp do statystyk różnego rodzaju. Z kolei instat index to ich marketingowy pomysł, aby każdemu zawodnikowi przypisać jedną liczbę, która ma określić jego poziom. Problem jest taki, że nikt totalnie nie wie, skąd się ta liczba bierze. Mówią tylko, że bierze się różnego rodzaju statystyki i wylicza na ich podstawie jeden indeks. Są też absurdy, typu polski przedstawiciel mówi, że to powinno być stosowane tylko aby porównywać zawodnika z danej ligi na danej pozycji i wtedy wewnętrznie to się spina. Tyle że na ich stronie oni przedstawiają to jako narzędzie do porównania poziomu zawodnika między ligami i między pozycjami.

Dochodzimy tym samym do clou programu - selekcji i krytycznego spojrzenia, którego często nam brakuje. Liczby wypluwane przez Instat Index potrafią narobić ogromnego zamieszania. Promują na przykład obrońców za zagrania ofensywne, liczby wykręcane z przodu, przez co ktoś może zawalić dwie bramki, kryć na radar, regularnie spóźniać się do napastnika, ale jeśli strzeli gola i zaliczy wysoki procent skutecznych podań, raport wystawi mu wysoki wskaźnik.

Imponują nam cyferki, anglojęzyczna nazwa, firmowana w dodatku przez firmę, która dostarcza narzędzie bardzo ważne, absolutnie kluczowe do analizowania futbolu. Nie oznacza to jednak, że drogą do sukcesu jest przyjmowanie wszystkiego bezkrytycznie. 

Liczby nie kłamią, analityka jest drogą do sukcesu znacznie lepszą niż przysłowiowy nos i chłopski rozum. Byle do narzędzi podchodzić jako środków w drodze do uzyskania satysfakcjonującego efektu końcowego, a nie jednoznacznej wyroczni. Tak łatwo zwyczajnie się nie da.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się