var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Cordon Press / PressFocus

Echa 244. El Clasico: perfekcyjny mecz Ramosa i VAR-u

Autor: Maciej Kanczak
2020-10-25 15:30:55

To był jeden z najbardziej nerwowych tygodni w najnowszej historii Realu Madryt. Najpierw porażka z Cadiz CF w La Liga Santander, a następnie przegrana ze zdziesiątkowanym kontuzjami i zachorowaniami Szachtarem Donieck w Lidze Mistrzów. O tym, że Królewscy są już skończonym zespołem, a Zinedine Zidane lada moment pożegna się z posadą, napisano setki artykułów. Mistrzowie Hiszpanii na tą nagonkę odpowiedzieli jednak najpiękniej jak się da, wygrywając w 244. El Clasico z FC Barcelona.

Zaraz po zwycięskim klasyku, Zidane wrzucił na swój instagramowy profil zdjęcie cieszących się podopiecznych i podpisał je „Equipo!!!”. Bo też właśnie praca zespołowa, team spirit był kluczem do sobotniego sukcesu Realu. Trudno wskazać bowiem jednego zawodnika, który przesądził o 97. w historii triumfie Los Blancos. Ojców sukcesu na Camp Nou było bowiem znacznie więcej.

W drugiej linii kapitalną robotę wykonali Toni Kroos i Fede Valverde, zdecydowanie wygrywając walkę o środek pola. Na skrzydle szalał Vinicus Junior, a wraz z powrotem do składu Sergio Ramosa wrócił spokój w tyłach. A gdy czasem i kapitan Los Merengues, nie był w stanie powstrzymać szarżujących rywali, na wysokości zadania stawał Thibaut Courtois. Dla ZZ był to już szósty mecz bez porażki na Camp Nou we wszystkich rozgrywkach. Real zatem najlepiej jak mógł odpowiedział wszelkim krytykom i surowym recenzentom, ale Zidane na konferencji prasowej przyznał: - Nie graliśmy po to, aby ich uciszyć. Chcieliśmy swoją grą dać radość naszym fanom. I to się madrytczykom udało w 100%.

MECZE REALU I BARCELONY MOŻECIE OBSTAWIAĆ W BETSSON

Przełomowym momentem spotkania była sytuacja z 56. minuty, kiedy w polu karnym Barcy, Clement Langlet ciągnął za koszulkę Sergio Ramosa, powodując jego upadek. Po video-weryfikacji, arbiter Juan Martinez Munuera zdecydował się podyktować jedenastkę dla gości. Z decyzją tą nie mógł się pogodzić Ronald Koeman. - To wydarzenie ustawiło mecz. I powiem szczerze, kompletnie go nie rozumiem. Wytłumaczcie mi jak działa VAR w Hiszpanii, bo dotychczasowych meczach, był on wykorzystywany tylko przeciwko nam – pieklił się na konferencji prasowej Holender. Również sędziowskie autorytety w Hiszpanii, podzielały zdanie Koemana. - Ciągnięcie za koszulkę to niewystarczający powód do odgwizdywania rzutów karnych. W przeciwnym razie w sezonie, z tego powodu, mielibyśmy po ok. 40 jedenastek – stwierdził na antenie Radia MARCA, Andujar Oliver. Innego zdanie był z kolei Ramos. - Lenglet ciągnął mnie, gdy chciałem wyskoczyć do piłki. Dla mnie to ewidentna jedenastka.

Rzut karny był dla Realu niczym dar niebios. Od początku drugiej połowy przeważali bowiem gospodarze i Królewscy tylko wyjątkowej nieskuteczności Ansu Fatiego i Coutinho mogli zawdzięczać fakt, że nie przegrywali. Także po stracie bramki, w dalszym ciągu przeważali Katalończycy, ale tego dnia, precyzja i dokładność nie były ich najmocniejszymi stronami. Prym w ataku wiódł oczywiście Leo Messi, ale nie potrafił pokonać Courtoisa. Tym samym, do pięciu meczów przedłużyła się seria Argentyńczyka bez gola w rywalizacji z Realem. Co ciekawe, ta fatalna passa rozpoczęła się w momencie, gdy Madryt opuścił latem 2018 roku Cristiano Ronaldo. Nie było też jednak tak, że La Pulga w atakach był osamotniony. Tempa starał się dotrzymywać mu Fati, który został drugim najmłodszym strzelcem w historii klasyku (a najmłodszym w XXI wieku). Do pobicia rekordu Alfonso Navarro z 1947 roku zabrakło mu...trzech dni. Świetne zawody rozgrywał również Sergino Dest, który coraz pewniej poczyna sobie na prawej stronie defensywy. Na przeciwległej stronie obrony imponował również Jordi Alba. Wynik może zatem mylić, bo Barca wcale nie była gorsza od Realu. Była jednak zdecydowanie mniej konkretna w ofensywie.

Królewscy zagrali natomiast w myśl zasady, „co cię nie zabije, to cię wzmocni”. - To nie był dla nas łatwy tydzień, ale nie zamierzaliśmy się poddawać. Nasze kłopoty tylko nas zjednoczyły – stwierdził Sergio Ramos. Z kolei Emilio Butragueno, dyrektor ds. instytucjonalnych w Realu przyznał: - Z naszej strony w ostatnim czasie nigdy nie było wątpliwości co do warsztatu Zidane`a. 

W stolicy Hiszpanii, przynajmniej do wtorku, zapanował zatem spokój. Burza z Madrytu powoli zaczyna przenosić się do Barcelony. Co prawda katalońskie media po klasyku głównie skupiły się na atakach na sędziego. „Sport” relację z meczu zatytułował „Perfekcyjny mecz Ramosa i VAR-u”, zaś „El Mundo Deportivo” napisało „Koeman eksploduje”, na okładce umieszczając zdjęcia ze wszystkich kontrowersyjnych sytuacji z sobotniego starcia. Nie brak jednak już pierwszych krytycznych opinii, na temat pracy mistrza Europy z 1988 roku.

- Nie wiem kto zagra na prawej stronie, nie wiem kto zagra na lewej stronie, z gry Barcy nie rozumiem nic. Jeżeli to jest ten holenderski futbol, to chyba powinniśmy coś zmienić – stwierdził legendarny Luis Suarez Miramontes w programie „Carrusel Deportivo” w kanale Cadena Ser. Poza chaosem w grze, RK zarzuca się również brak właściwej reakcji na boiskowe wydarzenia. W potyczce z Realem Koeman pierwsze zmiany przeprowadził dopiero w 81. minucie, kiedy do gry posłał Ousmane`a Dembele, Antoine Griezmanna i Trincao. Ich wkład w ataki Barcy w tym okresie był symboliczny, ale też bronił ich okrojony czas, który otrzymali na zaprezentowanie swoich umiejętności.  

W Barcelonie temperatura zatem bliska wrzenia. Gorąco będzie jednak dopiero w środę, jeśli FCB powinie się noga także w rywalizacji z Juventusem w Champions League.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się