var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Pawel Jaskolka / PressFocus

Jak daleko można zajechać tylko na szczelnej obronie?

Autor: Marcin Łopienski
2020-10-26 14:02:05

Przed startem obecnego sezonu z trzech beniaminków, na papierze najsłabiej prezentowała się Warta Poznań. W końcu kadra zespołu zmieniła się najmniej w porównaniu do I ligi, do tego mały wachlarz wyboru Piotra Tworka, przeciętne transfery. Po rozegraniu siedmiu kolejek to właśnie poznaniacy spośród tych drużyn wyglądają najlepiej, głównie za sprawą szczelnej defensywy.

Cofnijmy się o kilka miesięcy, do sierpnia, kiedy startował nowy sezon Ekstraklasy. Na najwyższy poziom rozgrywkowy awansowały Podbeskidzie Bielsko-Biała, Stal Mielec oraz sensacyjnie Warta Poznań. Spośród tych trzech ekip tylko jedna jednoznacznie była skazywana na pożarcie: mianowicie ekipa Piotra Tworka. 

Dla tych, którzy nie pamiętają, przytaczamy nasze typy z redakcyjnej ankiety. Wypowiedziało się sześciu dziennikarzy i każdy wymienił Wartę jako drużynę najsłabszą kadrową. - Warta Poznań. Na starcie sezonu to najpoważniejszy kandydat do spadku. Najmniejszy budżet w lidze i brak czasu nie pozwolił dyrektorowi Grafowi na dokonanie wartościowych wzmocnień. Trzeba było posiłkować się pierwszoligowcami, których wcześniej nie wzięły inne ekstraklasowe kluby. Skład będzie nieco silniejszy niż w I lidze, ale raczej Warcie bliżej do ŁKS-u aniżeli do Rakowa – to jeden z komentarzy tamtej ankiety. 

Trudno polemizować z tą opinią. Warta naprawdę miała mało czasu na dokonanie poważnych wzmocnień, musiała się posiłkować transferami z zaplecza Ekstraklasy. Do tego jeszcze najmniejszy budżet w całej lidze. Sedno całego problemu jest jednak w tym, że to nie budżety grają w piłkę, a ludzie. 

OBSTAWIAJ MECZE WARTY I EKSTRAKLASY U NASZEGO PARTNERA BETSSON!

Pierwszym człowiekiem, o którym warto wspomnieć jest trener Tworek, bo to facet, który potrafi dostosować taktykę pod okoliczności i posiadany materiał. W I lidze poznaniacy grali bardzo otwarty futbol, co w połączeniu z polską szatnią wzbudzało zachwyt mediów i kibiców. Dobry klimat bezsprzecznie pomógł szkoleniowcowi zbudować team spirit, który w trudnych klubowych warunkach wyniósł drużynę na szczyt. 

Po awansie do Ekstraklasy opiekun Warty również postanowił trochę pozmieniać. Mianowicie przy takiej, a nie innej sytuacji kadrowej ustawił swój zespół defensywnie, murując bramkę w nadziei, że takie postaci jak Łukasz Trałka czy Mateusz Kupczak dołożą coś od siebie w ofensywie lub stałych fragmentach gry. Problem był tylko jeden: adaptacja do warunków Ekstraklasy. 

W rozmowach z piłkarzami ten temat jest raczej bagatelizowany, zdecydowana większość z nich jest zdania, że przeskok jest łatwy. Fakty są jednak takie, że na to również potrzeba czasu. Przecież chociażby ze względu na lepszą oprawę telewizyjną presja na klubach jest większa. Do tego dochodzi rywalizacja ze zdecydowanie lepszymi przeciwnikami, dlatego trzeba się wystrzegać błędów, bo nawet najmniejszy może drużynę drogo kosztować. Najlepszym przykładem niech będzie zagranie Bartosza Bidy w meczu ze Śląskiem, gdzie drobny brak w koncentracji doprowadził do porażki. 

Drużyna trenera Tworka od początku sezonu prezentowała się raczej mizernie w ataku. Najlepszym dowodem na to niech będzie zespołowa statystyka stworzonych sytuacji, których Warta po siedmiu kolejkach miała raptem TRZY (według wyliczeń portalu ekstrastats.pl). Najmniej w całej Ekstraklasie, ale w okazjach jakie dopuściła przed własną bramką jest w ścisłej czołówce (poznaniacy mają takich raptem dziewięć, lepsze były tylko ekipy Rakowa i Pogoni). Jak w tych statystykach odnalazły się Stal i Podbeskidzie? Odpowiednio 20 i 29 sytuacji dopuszczonych i 13 oraz 11 wykreowanych. 

To wyraźnie pokazuje priorytet beniaminka z Poznania, czyli przede wszystkim nie stracić gola i liczyć na okazje z przodu. Prymitywna taktyka? Na pewno tak, ale od beniaminka w dodatku z taką kadrą, nie będziemy wymagać nie wiadomo czego. Od Legii, Lecha, Jagiellonii, Piasta, Śląska, Cracovii, Górnika, Pogoni i Lechii owszem, bo to czołowe ekipy Ekstraklasy ostatnich lat. Początek sezonu w wykonaniu Warty pokazuje, że trzeźwe spojrzenie na możliwości piłkarzy i dostosowanie do nich taktyki na razie przynosi skutek. Dowodem siedem punktów na koncie, zaraz po Pogoni najmniej straconych bramek (przy czym w zanadrzu jeden zaległy mecz i dzisiejsze spotkanie z Górnikiem). 

Zastanawiamy się jednak, dokąd takie nastawienie może doprowadzić. Ekipie Tworka wyjątkowo sprzyja fakt, że w tym sezonie z Ekstraklasy spada tylko jedna ekipa, wystarczy zatem regularnie punktować i wystrzegać się wielkich wpadek oraz wygrywać z bezpośrednimi rywalami do spadku. Jak dotąd Warcie taki wyczyn się udał, bo w końcu pokonała Wisłę Płock i Podbeskidzie Bielsko-Biała. 

A czy na przestrzeni całego sezonu takie nastawienie może się udać? Cofnęliśmy się do poprzednich lat i rzeczywiście ekipy z dolnych rejonów tabeli, które dbały o defensywę, ostatecznie potrafiły się w Ekstraklasie utrzymać. Mowa tutaj chociażby o Śląsku z kampanii 2018/19, Zagłębiu Lubin z sezonu 2016/17, Korony Kielce 2015/16, Cracovii z roku 2015, a wcześniej również Widzewa z 2012/13. 

Warto mieć na uwadze, że przecież wymieniliśmy lata w których liga funkcjonowała normalnie, a i spadkowiczów przeważnie było dwóch. W tym wyjątkowym sezonie 2020/21 zdarzyć może się wiele, a taktyka – przez wielu być może określana jako minimalistyczna lub pragmatyczna – może okazać się skuteczna. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się