var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Paweł Jaskółka / PressFocus

Taki mecz, że Angulo przewraca się w Indiach. Krawczykowi należy się porządna suszara od Brosza! Warta 0:1 Górnik

Autor: Mariusz Bielski
2020-10-26 21:00:11

To był równie atrakcyjny mecz co lekcje fizyki dla humanistów. Patrzysz na zegarek – 20. minuta. Sprawdzasz za kwadrans, a tu zonk – 21. minuta. Oj wymęczyli strasznie to zwycięstwo zawodnicy Górnika, ale i tak dało im ono więcej powodów do zmartwień niż radości.

Przede wszystkim kibiców ekipy ze Śląska o siwiznę lub ewentualne łysienie przyprawiał Piotr Krawczyk. Mieć taką łatwość dochodzenia do niezłych sytuacji i takie marnowanie ich… Igor Angulo przewraca się w Indiach. Zresztą, gdyby on tu był, Ślązacy zapewne władowaliby ze dwie sztuki więcej, a on miałby pełno sytuacji. Baaaardzo brakowało podopiecznym Brosza kogoś, kto tak ochoczo wychodziłby do prostopadłych piłek.

Ale wróćmy do Krawczyka – gdyby ktoś się zastanawiał dlaczego w poprzednich rozgrywkach non stop grzał ławę, to dziś dostał doskonałą odpowiedź. Powinien był kończyć mecz z hattrickiem, a zamiast tego będzie miał co najwyżej opierdziel od trenera. Pierwsza akcja: wziął Ławniczaka na zamach, przełożył futbolówkę na lepszą, lewą nogę i… Łup, prosto w bramkarza! Niedługo potem miał na nodze kolejną bramkę, lecz uderzył tak lekko, jakby od tygodnia nie jadł obiadu. W końcu już w drugiej połowie znów udało mu się kiwnąć przeciwnika i wypracować sobie sporo miejsca do oddania strzału, ale tylko delikatnie dziubnął uciekającą mu piłkę. Ręce opadają, choć prawda jest taka, że Sobczyk wcale nie pokazał się lepiej. Przed oczami mamy akcję z 88. minuty – świetne podanie od Jimeneza, sytuacja sam na sam i ten strzał gdzieś poza stadion…

Niektórym zawodnikom Warty chyba aż żal się zrobiło przyjezdnych, a szczególnie Laskowskiemu. Kapitan popełnił naprawdę duże faux pas, kiedy za koszulkę ściągnął Wiśniewskiego do parteru. Może by doszedł do dośrodkowania, kto wie? Ma facet pecha, że już używamy VAR-u w Ekstraklasie, wszak początkowo arbiter w ogóle nie zauważył przewinienia. No ale napomniany przez kolegów siedzących za komputerami podyktował słuszną jedenastkę, którą na gola zamienił Jimenez.

A jego występ był akurat słodko-gorzki – z jednej strony bramka i prawie asysta we wspomnianej schrzanionej przez Sobczyk akcji. Z drugiej – sam dwa razy uderzał mocno niecelnie, w sytuacjach, w których zazwyczaj trafia do siatki.

Gdyby zabrzanie mierzyli się z kimś bardziej kreatywnym, odważniejszym i mocniejszym w ofensywie, pewnie te zmarnowane okazje by się na nich zemściły. No ale dokonania poznaniaków dałoby się streścić w zasadzie w jednej akcji – tej z ostatniej minuty, gdy w tłoku ktoś z nich próbował wepchnął futbolówkę do bramki, lecz na linii stanął Erik Janża i udaremnił te niecne zamiary gospodarzy.

Ktoś zapyta: skoro opisaliście tyle ciekawych momentów zwłaszcza pod bramką Adriana Lisa, to jakim cudem się tak wynudziliście? Odsyłamy w takim razie do słów kapitana Warty, czyli Laskowskiego. – Mało jest gry w środku pola, a dużo walki – diagnozował słusznie pomocnik. W istocie większość groźnych akcji rodziła się z chaosu, nie zaś genialnej taktyki obranej przez Marcina Brosza. Ta była raczej prosta, żeby nie powiedzieć prymitywna. Dowody? Oddajmy głos Żelkowi Żyżyńskiemu oraz Michałowi Kojowi.

- Nie chcielibyście dzisiaj więcej rozgrywać po ziemi, a nie tylko posyłać te długie podania do napastników?
- My po prostu stajemy realizować plan na mecz, który nakreślił nam trener.
- Udaje wam się?
- Mieliśmy kilka szans, więc na to wygląda

Z pewnymi rzeczami trudno dyskutować, aczkolwiek pozwólcie, że zostaniemy przy naszym pierwotnym zdaniu – to spotkanie ogółem oglądało się źle. Jasne, parę przebłysków wyglądało nieźle i dzięki niemu teraz możecie czytać tę relacje, ponieważ powstrzymały nas przed zaśnięciem. Niemniej wiemy na co stać zwłaszcza podopiecznych Brosza, z tak kreatywnymi zawodnikami w składzie jak Jimenez, Manneh, Janza, Nowak, Sobczyk czy Prochazka. Więcej meczów w takim stylu w wykonaniu zabrzan będzie oznaczało marnotrawienie ich potencjału.

Dziś więc ostatecznie będą cieszyli się z trzech oczek, lecz patrząc szerzej dostali więcej odpowiedzi na to, co jeszcze powinni poprawić, niż powodów do radości. Skuteczność, płynność rozgrywania akcji, chaotyczna prawa flanka, brak planu B, gdy A zawodzi… Zwycięstwo? Dziś tylko i aż.

Warta Poznań 0:1 Górnik Zabrze (0:0)
0:1 - 55' Jimenez (rzut karny) (asysta Wiśniewski) 

Warta: Lis (7) – Grzesik (4), Ivanov (4), Ławniczak (5) (73’ Janicki), Kuzdra (5) – Trałka (4), Kupczak (3) – Rybicki (4) (26’ Szmyt 2), Laskowski (2) (65’ Czyżycki 3), Rodriguez (3) (74’ Jaroch) – Kuzimski (2)

Górnik: Chudy (5) – Masouras (4), Wiśniewski (6), Koj (4), Gryszkiewicz (6), Janza (6) – Manneh (5), Prochazka (4), Nowak (3) (79’ Ściślak) – Krawczyk 1 (63’ Sobczyk 3), Jimenez (6) (89’ Kubica)

Sędzia: Łukasz Szczech
Nota: 2

Żółte kartki: Laskowski – Masouras
Piłkarz meczu: Adrian Lis


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się