var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Tomasz Folta / PressFocus

Nie zawsze da się złowić dorodną sztukę... Największe wtopy transferowe letniego okienka

Autor: Mariusz Bielski
2020-11-04 15:00:17

Być może panowie jeszcze się obudzą, ale póki co cholernie trudno się na nich patrzy. Część znaliśmy i liczyliśmy na więcej. Część jednak przyszła z zagranicy i nie potrafimy nadziwić się jak niektórzy działacze mogli uznać, że naprawdę wzmocnią ich drużyny.

Kris Twardek (2,33 – 2, 3, 2)

Kiedy ktoś w końcu nabierze się na jego przekładankę, gdzieś w dalekiej Azji zginie mała panda. Kto by pomyślał, że gość, który radził sobie słabo w lidze irlandzkiej oraz w 4. i 5. lidze angielskiej  nie będzie nadawał się do Ekstraklasy? Okej, zagrał dopiero w 3 starciach, lecz były to cholernie słabe występy, pełne kiepskich decyzji oraz niecelnych prostych zagrań. Serio nie lepiej było już wyciągnąć w jego miejsce jakiegoś chłopaka z akademii?

Petteri Forsell (3,80 – 6, 2, 5, 1, 5)

Pisaliśmy o nim przy największych zjazdach, więc nie będziemy się powtarzać, tylko zacytujemy: „Chyba największe rozczarowanie na początku tego sezonu względem wszystkiego, co pokazał w poprzednim. Wiosną w Koronie był absolutnie najważniejszą postacią i często jeśli on czegoś nie wymyślił, albo nie pokonał bramkarza jedną ze swych dalekodystansowych rakiet, to zespół był bezradny. Śmiało można powiedzieć, że kielczanie stosowali taktykę „Podajmy piłkę Peterriemu, on już coś wymyśli”. Stali natomiast olśniewającego futbolu nie prezentuje, ale dobrze, iż podopieczni Dariusza Skrzypczaka nie poszli w podobnym kierunku. Póki co Fin głównie irytuje swoimi strzałami z nieprzygotowanych pozycji, niezbyt zespołową grą i dużą liczbą strat. Niby nic nowego, znamy Forsella nie od dziś, lecz w mielcu i tak mają prawo być rozczarowani. W bieżących rozgrywkach ofensywny pomocnik nie strzelił ani jednego gola, nie zanotował też żadnej asysty.”

Paweł Tomczyk (3,67 – 4, 3, 6, 3, 4, 2)

Nie zamierzamy ukrywać – byliśmy orędownikami jego transferu do Stali. Sądziliśmy bowiem, że w końcu odpali na dobre, gdy tylko ktoś da mu poważną szansę i postawi na niego odważniej niż Żuraw czy Fornalik. Styl gry mielczan, oparty na kontrach i błyskawicznym dostarczaniu futbolówki do napastnika po odbiorze również miał temu sprzyjać. Niestety jednak póki co Paweł jest jak blacha falista wśród metalowych konstrukcji – to jeden z jej słabszych punktów. Cracovii strzelił gola, z Rakowem dał asystę, lecz ogólnie rzecz biorąc nie daje nic ekstra, na co po cichu liczyliśmy.

Mateusz Kuzimski (3,13 – 4, 3, 3, 2, 4, 2, 5, 2)

Jedna z ofiar różnicy poziomów między najwyższą klasą rozgrywkową a niższymi ligami. Owszem, Podbeskidziu strzelił gola, ale Góralom sztukę wpakowałby nawet kulawy po asyście ślepego. Kuzimski ładował sporo w Bałtyku Gdynia (3. liga) oraz w Chojniczance (na zapleczu), lecz póki co Ekstraklasa go przerasta. Zazwyczaj tuła się między stoperami bez celu, odcięty od podań. Co też nie w pełni jest jego winą, bo styl gry Warty zdecydowanie mu nie sprzyja.

Fatos Beciraj (3,00 – 4, 2, 3, 3)

Bardziej zwrotni od niego byliby nawet Ryszard Kalisz, Notorious BIG oraz Dominika Gwit. Ktoś powie, że z takim napastnikiem powinno się świetnie grać na ściankę, ma wszystko aby zostać świetnym odgrywającym… Tyle że facet zachowuje się na boisku, jakby pierwszy raz w życiu kopał piłkę. Idealnie podsumował go jeden z redaktorów Weszlo: „Beciraj ma 32 lata i 69 występy w kadrze Czarnogóry, a gra jakby miał 69 lat i 32 występy w kadrze Czarnogóry”.

 

 

Dusan Lagator (3,50 – 4, 5, 2, 2, 4, 4)

Kolejny chodzący przykład na to, że polityka transferowa niektórych polskich klubów nie ma sensu. Wisła Płock wzięła 26-letniego Czarnogórca, którego najlepszym wpisem w CV jest 13 występów w FK Soczi w rosyjskiej Premjer Lidze. Po paru występach w barwach Nafciarzy już wiemy dlaczego – otóż, Lagator nadaje się wyłącznie do prymitywnego futbolu, w którym najważniejszym zadaniem stopera jest wywalenie futbolówki na orbitę Jowisza. A jakiekolwiek rozgrywanie? Ustawianie się? Dynamika? Gdzie tam, na co to komu?! Efektem są tak „znakomite” występy jak te z Rakowem i Wartą, gdy zawalił przy większości z 6 straconych wówczas goli.

Samuel Mraz (3,13 – 4, 3, 2, 3, 3, 5, 3, 2)

Coś jest nie halo w Zagłębiu pod kątem skautowania napastników. Najpierw Miedziowi pozyskali zupełnie bezużytecznego Sirka, teraz zaś niewiele lepszego Mraza. Różnica jest taka, iż pierwszy nie dostawał tyle szans na grę co drugi, ale efekty są w zasadzie podobne. Ze Słowaka również nie ma praktycznie żadnego pożytku. Często w ogóle jest poza grą, jakby myślami przebywał wszędzie, tylko nie na boisku. Wygrywa niespełna 1/5 wszystkich pojedynków i rzadko kiedy oddaje strzały. Być środkowym napastnikiem i mieć takie statystyki... Naprawdę trzeba być przesłabym

 

 

Rivaldinho (3,60 – 3, 3, 4, 6, 2)

W wywiadach mówi, że ojciec – tak, ten słynny Rivaldo – jest z niego dumny, że w końcu przyjedzie do Polski zobaczyć go w akcji i w ogóle będzie sielanka. Cóż, może to i lepiej, iż póki co legendarny napastnik tego nie zrobił, bo pewnie miałby skwaszoną minę. Póki co bowiem jego syn jest irytująco nieskuteczny, a czasem po prostu też mało aktywny. Ostatnio z wyjściowej jedenastki wygryzł go Filip Piszczek, a to przecież też żaden Ibrahimović...

Gergo Kocsis (3,50 – 4, 5, 2, 3)

Największy atut Węgra? Takie samo nazwisko co u Sandora Kocsisa, wicemistrza świata z 1954 roku, rewelacyjnego napastnika Honvedu oraz Barcelony. Gergo co prawda snajperem nie jest, aczkolwiek po paru występach w Podbeskidziu śmiemy domniemać również, iż panowie nie są spokrewnieni. Sandor nie mógłby przekazać tak kiepskich genów piłkarskich! Jakkolwiek regularnie zaczął grać na seniorskim poziomie dopiero w wieku 23 lat w lidze węgierskiej, wcześniej odbił się od MFK Karvina, która w rozgrywkach 2018/19 zajęła przedostatnie miejsce w czeskiej ekstraklasie. Jakoś nie dziwimy się, iż defensywny pomocnik w żaden sposób nie uszczelnił przeciekającej obrony Górali. Dwa razy w tym sezonie grał przez 90 minut i w obu tych starciach Podbeskidzie straciło razem 7 goli, w utratę paru z nich Kocsis był zamieszany. Strasznie lipny transfer.

OBSTAWIAJ MECZE EKSTRAKLASY U NASZEGO PARTNERA BETSAFE!

Martin Sus (2,67 – 2, 4, 2)

Ma w sobie coś z sabotażysty. Niemal zawsze gdy pojawiał się na murawie na dłużej niż typowy meczowy ogon, odwalał jakiś cyrk, przez który drużyna wpadała w kłopoty. A to nie ogarnął krycia i padł gol, a to zaliczył stratę skutkującą groźną kontrą, a to podał krzywo w idiotycznie prostej sytuacji… Trudno być fanem tego piłkarza, bo póki co nie zdradza praktycznie żadnych atutów. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się