var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Twitter Chelsea

Koniec z sabotażystą w bramce Chelsea, teraz nadszedł czas Slendermana

Autor: Sebastian Czarnecki
2020-11-04 17:00:06

Dwa sezony. Dokładnie tyle trwała katorga kibiców Chelsea z sabotażystą między słupkami, bo inaczej nie można nazwać Kepy Arrizabalagi. W ciągu zaledwie dwóch lat hiszpański bramkarz nie tylko pokazał, że w ogóle nie nadaje się do gry na najwyższym poziomie i nie ma do tego psychy, ale że zwyczajnie okazał się jednym z najgorszych i najbardziej przepłaconych transferów w historii futbolu. Londyńczycy mogą odetchnąć z ulgą, bo w końcu doczekali się kogoś, kto nie przepuszcza wszystkiego, co leci w światło bramki.

Bramkarz priorytetem

I to nie jest tak, że my się tego biednego Kepy uczepiliśmy. Nie, były bramkarz Athleticu dawał wszelkie powody ku temu, żeby go krytykować. Frank Lampard wielokrotnie tracił do niego cierpliwość i odsuwał go od wyjściowej jedenastki, podobna sytuacja miała również sezon wcześniej, kiedy zezłościł się na niego Maurizio Sarri.

Spójrzmy na statystyki z poprzedniego sezonu, który w wykonaniu Kepy był KATASTROFALNY:

33 mecze, 47 straconych bramek i 8 czystych kont. Wydawać by się mogło, że nie ma aż takiej tragedii, choć oczywiście po defensywie The Blues oczekujemy o wiele więcej. Najbardziej w oczy rzucają się jednak inne statystyki, które sprawiają, że Kepa jest najgorszym bramkarzem w Premier League, od momentu kiedy Opta zaczęła zliczać tak szczegółowe statystyki w sezonie 2003-2004.

Spójrzmy na statystykę xGA (expected goals against – czyli zwyczajnie oczekiwana liczba wpuszczonych bramek na podstawie algorytmu), która dla Chelsea wynosiła w tamtym sezonie 35.5. Oznacza to, że Kepa wpuścił 11,5 bramki za dużo, niż wskazywałyby na to statystyki. Jeżeli odejmiemy od tego dwa trafienia samobójcze, które nie wliczają się do tych statystyk, otrzymamy piękne -9.5.

 

Jest to najgorszy wynik w Premier League od momentu, kiedy Opta zaliczała zliczać statystyki, a żeby porównać skalę problemu, to tylko pięciu bramkarzy oprócz Kepy miało w tej statystyce więcej niż 2 na minusie. Tylko dwóch z nich mogło liczyć na regularne występy.

Mało? Spójrzmy teraz na procent obronionych strzałów, bo tutaj wcale nie jest lepiej. Na bramkę Kepy oddano w poprzednim sezonie 99 strzałów. 47 z nich zakończyło się bramkami dla przeciwników, tylko przy 55 Hiszpan udanie interweniował. Daje nam to wynik na poziomie 54,5% skutecznych interwencji. Drugi najgorszy bramkarz w tej statystyce, czyli Jordan Pickford, miał skuteczność na poziomie 63,4%. Również fatalnie, ale mimo wszystko o wiele lepiej od gracza The Blues.

Właśnie tutaj zaczynały się wszystkie problemy Chelsea. Defensywa nie mogła grać na wysokim poziomie, kiedy wiedziała, że w razie błędu bramkarz jej nie uratuje. Wszyscy grali nerwowo, a sam Kepa tylko przeszkadzał swojej drużynie w utrzymaniu koncentracji. Nic więc dziwnego, że jednym z celów na to okienko było poszukanie nowego golkipera.

Edouard Mendy – nieoczekiwany zbawiciel obrony Chelsea

Przez całe okienko wymieniało się mnóstwo bramkarzy, którzy mogliby zastąpić Kepę w bramce Chelsea. Najczęściej wymieniało się Andre Onanę z Ajaksa czy też Nicka Pope’a z Burnley. Obaj zawodnicy byli jednak wyceniani na ponad 40 milionów, a po rozbiciu banku na transfery Havertza, Wernera i Chilwella, londyńczycy zwyczajnie nie chcieli już tyle wydawać.

OBSTAWIAJ MECZE LIGI MISTRZÓW U NASZEGO PARTNERA BETSSON! ZAREJESTRUJ SIĘ I SPRAWDŹ OFERTĘ!

Wtedy właśnie Petr Čech podrzucił kandydatuję Edouarda Mendy’ego, którego obserwował już od trzech lat. 28-letni Senegalczyk to dość nieoczekiwany wybór, ponieważ wcześniej nie był znany szerszej publiczności. Jeszcze pięć lat temu znajdował się na bezrobociu i przez rok nie potrafił znaleźć dla siebie klubu. Pomocną dłoń wyciągnęła po niego Marsylia, która pozwoliła mu grać w drużynie rezerw. Stamtąd przyszedł transfer do Reims, a następnie wypatrzyło go Rennes, które z nim w bramce zakwalifikowało się do Ligi Mistrzów.

To niesamowite, jak szybko rozkwitła kariera tego zawodnika, ponieważ w 2018 roku nie znajdował się nawet w gronie zainteresowanych do wyjazdu na mundial w Rosji. A umówmy się, Senegal raczej nie słynie z światowej klasy golkiperów. Mendy dopiero od roku regularnie gra w reprezentacji, a na swoim koncie zebrał zaledwie siedem występów. Wszystko dzięki znakomitej grze w barwach Rennes, którą dostrzegli nawet skauci Chelsea.

Senegalczyk potwierdza, że nawet w wieku 28 lat można osiągnąć sukces i wejść na szczyt. Swoimi występami w barwach Chelsea potwierdza, że nie trafił tutaj przypadkowo. 6 występów, 5 czystych kont, zaledwie jedna stracona bramka i znakomity występ przeciwko Manchesterowi United – wydaje się, że sprowadzenie go na Stamford Bridge było strzałem w dziesiątkę.

 

 

Wystarczyło sześć występów, żeby kibice The Blues zakochali się w tym potężnym Senegalczyku, którego ze względu na wzrost i niesamowicie długie ramiona nazywa się Slendermanem. Kepa przez dwa lata nie potrafił przekonać do siebie kibiców ani trenera, a Mendy’emu wystarczył na to miesiąc. Dziś 28-latek będzie miał okazję zachować kolejne czyste konto, tym razem w pojedynku z zespołem, który otworzył mu drzwi do wielkiej kariery. 

 

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się