var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Szymon Górski / PressFocus

Jest bramkarz, jest i punkt. Beniaminek utarł nosa Portowcom. Pogoń 1:1 Podbeskidzie

Autor: Maciej Golec
2020-11-09 21:00:56

Ile znaczy dobry bramkarz? Zapytajcie Krzysztofa Bredego, bo wiele wskazuje na to, że pozyskanie Michala Peskovicia przyniesie Podbeskidziu wiele korzyści. Dzisiaj raz skapitulował, ale był mocnym punktem gości, którzy wreszcie nawiązali walkę z przeciwnikiem, jak równy z równym. Choć początek wcale na to nie wskazywał...

Ostatnią ligową porażkę Pogoń zaliczyła 22 sierpnia, czyli… w pierwszej kolejce. Tochę czasu minęło, a czy mecz z Podbeskidziem zwiastował jakiekolwiek zmiany w tej kwestii? Drużyna z trzecią najgorszą ofensywą i najbardziej dziurawą obroną, a w dodatku storpedowana kontuzjami miałaby skruszyć najsolidniejszy mur obronny w lidze? Ta, która dzisiaj po 15 minutach powinna przegrywać co najmniej dwoma-trzema bramkami, a przez długie momenty nie mgła wyjść z własnego pola karnego? Oczywiście, że tak.

Błagamy, przecież to logiczne! Lata oglądanie tej ligi nauczyły nas, że przyczynowo-skutkowość często bywa tutaj zaburzona i wtedy, gdy Podbeskidzie nie ma absolutnie prawa niczego oczekiwać, dziwnym trafem nagle zaczyna rozdawać karty. Gdyby gospodarze wykorzystali przynajmniej połowę tego, co sobie stworzyli, ten tekst na pewno wyglądałby inaczej. Michał Kucharczyk z bliska po szybkim obrocie, Gorgon w słupek, uderzenie Kowalczyka, zmarnowane szanse po podaniach prostopadłych przez Zahovicia. Było tego trochę, ale obserwując podejście Portowców można było odnieść wrażenie, że ich ta nieskuteczność wcale nie rusza. Pyk-pyk, gramy, uśmiech, zabawa – jakby byli przekonani, że im się nie może nic złego stać w tym spotkaniu, a zaraz i tak dopną swego. 

Cóż, po 45 minutach mogli nawet mówić o szczęściu, bo gdyby Sitek nie zmarnował świetnej sytuacji niedługo przed przerwą, to Podbeskidzie prowadziłoby w Szczecinie 2:0 i już tak wesoło w szatni Portowców by nie było. A na twarzy Kosty Runjaicia już na pewno uśmiechu byśmy nie uświadczyli, zresztą, bardzo prawdopodobne, że ten się schował wraz z bramką Kamila Bilińskiego w 29. minucie, kiedy duet obrońców Zech-Kostas zgodnie nie upilnował kolejno Roginicia i właśnie strzelca dla „Górali”. Gol na 1:0 w zdecydowanej większości – o ile nie w całości – powędrował na ich konto. 

My się w sumie nie dziwimy Pogoni, że jej piłkarze byli w szoku. My też nie mogliśmy uwierzyć, że w tym samym meczu Podbeskidziu udało się:

  • Doprowadzić do kapitulacji Stipicy perwszy raz od czterech meczów;
  • Wystrzec się babola przez bramkarza, który był mocnym punktem drużyny;
  • Sprawić, że Roginić wróci do dobrej formy i zacznie dawać coś z przodu 

Tak czy inaczej – powiedzenie, że Podbeskidzie grało lepiej, byłoby sporym nadużyciem. Do pewnego momentu wynik był po ich stronie, Roginić mógł go nawet podwyższyć po tym, jak wsadził Benedikta Zecha na karuzelę, ale ostatecznie to do gospodarzy należało ostatnie słowo. Wspomnieliśmy na początku coś o braku logiki? No to dopełnieniem tego jest gol Adriana Benedyczaka po ponad 630 minutach bez trafienia. Młodego bo młodego, ale w końcu napastnika. Warto przy akcji bramkowej docenić też wysiłek Luki Zahovicia, który wziął na plecy Baszłaja, przytrzymał piłkę przy linii końcowej i dokładnie zagrał ją do młodszego kolegi.

Krzysztof Brede może być zadowolony z tego punktu wywalczonego na niewdzięcznym terenie. Zwłaszcza w obliczu kolosalnej przewagi Pogoni z początku meczu i kilku sytuacji pod koniec, które mogły gości strącić do piekła, jak choćby strzał Fornalczyka w doliczonym czasie gry. Dopiero teraz widać, jak ważne dla Górali było pozyskanie dobrego bramkarza – Michal Pesković nie zapomniał, jak się gra w piłkę, a już na pewno robi to lepiej od swoich kolegów z drużyny. W kolejnych meczach beniaminek może na tym tylko zyskać.

Pogoń Szczecin 1:1 Podbeskidzie Bielsko-Biała (0:1)
0:1 – 29’ Biliński (asysta Roginić)
1:1 – 72’ Benedyczak (asysta Zahović

Pogoń: Stipica 5 - Stec 5, Zech 3, Kostas 4, Matynia 6 – Kowalczyk 4 (69’ Fornalczyk – 3), Dąbrowski 5 (59’ Podstawski – 4), Kozłowski 4 (59’ Benedyczak – 6), Gorgon 4, Kucharczyk 3 (69’ Drygas - 4) – Zahović 5 (90+1’ Smoliński – bez oceny)

Podbeskidzie: Pesković 6 – Modelski 5, Baszłaj 4, Rundić 3, Gach 4 – Sitek 4 (87’ Mroczko – bez oceny), Rzuchowski 4, Nowak 4, Sierpina 4 (82’ Miakuszko – bez oceny) – Roginić 5, Biliński 6

Sędzia: Jarosław Przybył.  

Nota: 5.

Żółte kartki: Kozłowski, Gorgon – Sierpina, Nowak, Gach.

Piłkarz meczu: Michal Pesković.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się