var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Łukasz Sobala / PressFocus

Raport 2x45: W Ekstraklasie zawiedli, a jak sobie radzą po odejściu z niej? Niektórzy zaliczyli naprawdę miękkie lądowanie!

Autor: Bartosz Adamski
2020-11-10 19:22:49

Ostatnia w tym roku przerwa reprezentacyjna to dobry moment, by sprawdzić gdzie wylądowali i jak sobie radzą po odejściu latem z Ekstraklasy zawodnicy, którym – delikatnie mówiąc – w naszej lidze nie poszło. Większość prezentuje się zgodnie z przewidywaniami, ale reguły nie ma. W kilku przypadkach można się naprawdę solidnie zaskoczyć!

Nie zdziwiłoby nas, jeśli o niektórych zdążyliście już zapomnieć, a jeszcze innych nawet nie kojarzycie. Macie do tego pełne prawo – jeśli zawodnicy z poniższego zestawienia w ogóle czymś się wyróżniali w Ekstraklasie, to raczej tylko swoją indolencją. Postanowiliśmy sprawdzić, co słychać m.in. u takich nazwisk jak Kukić, Djuranović, Zalazar czy Manias i… nie raz przecieraliśmy oczy ze zdumienia.

Aby lepiej zobrazować, jak poradził sobie zagraniczny zaciąg, który w poprzednim sezonie okupował naszą ligę, podzieliliśmy go na cztery grupy – od tych, którzy zaliczyli miękkie lądowanie, aż po tych, którzy całkowicie przepadli i znalezienie o ich obecnej dyspozycji jakiejś informacji wymagałoby przewertowania czeluści internetu, a i to nie daje gwarancji sukcesu. Która grupa była najliczniejsza? No, nie ma reguły. Tych, którzy znowu zawodzą było niewiele więcej niż tych, dla których Ekstraklasa wcale nie okazała się najbardziej okazałymi rozgrywkami, jakie będą mogli wpisać sobie do CV.

Od razu zdradzimy, że prześledziliśmy dalsze losy także tych, którzy w Ekstraklasie potrafili się na dłuższą metę wyróżniać. Raport odnośnie do tych graczy przedstawimy jeszcze w tym tygodniu. Teraz skupiamy się na tych, do których przeważnie mieliśmy zastrzeżenia albo potrafili błyszczeć tylko w pojedynczych spotkaniach.

ZALICZYLI MIĘKKIE LĄDOWANIE:

Wato Arweladze, wcześniej Korona Kielce, obecnie Fatih Karagumruk (Turcja), 3 mecze

Widać było, że bratanek Szoty Arweladze potencjał ma naprawdę duży, ale problem był u niego z głową. W Ekstraklasie często grał pod siebie, a nocami… na konsoli. Podobno Gruzinowi regularnie zdarzało się zarywać nocki i przychodzić na trening będąc niewyspanym i nieskoncentrowanym. Portal Weszło przytoczył nawet anegdotkę, według której Arweladze był zły, że dostał powołanie do gruzińskiej młodzieżówki, bo wtedy przypadał turniej w FIFĘ organizowany przez Ekstraklasę, w którym chciał reprezentować Koronę. Biorąc pod uwagę wyłącznie jego boiskowe umiejętności nie jesteśmy szczególnie zdziwieni, że wylądował w tureckim Fatih Karagumruk, gdzie dogrywa piłki Arturowi Sobiechowi. Na razie jednak przeważnie na treningach, bo w lidze z uwagi na pauzę związaną z kontuzją dostał w sumie na razie tylko 165 minut.

Thomas Dahne, wcześniej Wisła Płock, obecnie Holstein Kiel (Niemcy), 2 mecze

W kuluarach mówiło się, że Dahne obserwują niemieckie kluby, ale niewielu spodziewało się, że faktycznie ktoś z 2. Bundesligi go przygarnie. W Ekstraklasie był wszak definicją fajtłapy, bardzo rzadko notował naprawdę dobre mecze. Raczej umieścilibyśmy go w piątce najgorszych niż dziesiątce najlepszych golkiperów ligi, a tymczasem zanotował awans sportowy. Zamienił Płock na Kilonię, zaczął sezon jako podstawowy bramkarz, ale ostatnio chorował i wypadł nieco z obiegu.

MECZE EKSTRAKLASY OBSTAWISZ U NASZEGO PARTNERA BETSSON! ZAREJESTRUJ SIĘ I SPRAWDŹ KURSY

Ognjen Gnjatić, wcześniej Korona Kielce, obecnie Erzgerbirge Aue (Niemcy), 5 meczów

Pod względem technicznym wyglądał raczej na drwala niż na piłkarza, ale jak się okazuje tacy w 2. Bundeslidze również są potrzebni. Najwyraźniej tam też nie przywiązują szczególnej uwagi do tego, że w grze w piłkę najważniejsze jest strzelanie goli, bo tych Gnjatić dalej ma na swoim koncie zero, a przypomnijmy, że w seniorskiej piłce rozegrał już grubo ponad 200 meczów. W Erzgerbirge jest dość istotnym zawodnikiem, trzy razy na pięć spotkań wychodził w podstawowym składzie.

David Kopacz, wcześniej Górnik Zabrze, obecnie FC Wurzburger Kickers (Niemcy), 7 meczów / 2 asysty

Skoro jako 18-latek nie tylko trenował z pierwszym zespołem Borussii Dortmund, ale grywał też w jej sparingach i był podstawowym zawodnikiem ekipy, która w młodzieżowej Lidze Mistrzów potrafiła ogrywać Real Madryt, to można było się spodziewać, że w Ekstraklasie będzie potrafił prezentować się co najmniej solidnie. Tymczasem mimo iż miał status młodzieżowca, rzadko wychodził w pierwszym składzie. Gdy już w ogóle pojawiał się na boisku, to najczęściej nie przekonywał. W efekcie Górnik Zabrze pożegnał się z Kopaczem bez żalu, a ten… stał się istotnym graczem zespołu z 2. Bundesligi. W Wurzburger Kickers gra dużo, zanotował nawet dwie asysty, ale jego drużyna jest wyraźnym outsiderem. Niemniej jednak, może zaskakiwać, że ktoś go przygarnął na ten poziom.

Andrija Luković, wcześniej Raków Częstochowa, obecnie FC Familicao (Portugalia), 4 mecze

Trener Marek Papszun zrezygnował z Serba już po pół roku, podczas którego zaliczył siedem nędznych występów i kto by się spodziewał, że po zmarnowanych następnych sześciu miesiącach trafi do rewelacji poprzedniego sezonu ligi portugalskiej, FC Familicao? Liczba minut, jakie otrzymał w Liga NOS nie jest zaskoczeniem, bo uzbierał dotychczas ich tylko 33, ale sam transfer już może dziwić. Naprawdę miękkie lądowanie gościa, który w poprzedniej edycji nie dostał od nas ani razu noty powyżej wyjściowej.

Michalis Manias, wcześniej Pogoń Szczecin, obecnie Anorthosis Famagusta (Cypr), 6 meczów / 3 gole

Jesteśmy w szoku – w rubryce gole przy Maniasie widnieje liczba większa niż zero! Jednokrotny reprezentant Grecji w ciągu sześciu spotkań w lidze cypryjskiej zdobył już 300% więcej bramek niż w naszej Ekstraklasie. Wprawdzie wszystkie w jednym spotkaniu, z AS Nea Salamis, ale jednak potrafił tej sztuki dokonać. Tymczasem w Polsce z trudem było znaleźć gorszego napastnika od niego. Średnia not 2,22 w skali 1-10 mówi sama za siebie.

Rodrigo Zalazar, wcześniej Korona Kielce, obecnie FC Sankt Pauli (Niemcy), 7 meczów / 3 gole

W Ekstraklasie rozegrał osiem spotkań, a jedyne, czym się odznaczył w protokole sędziowskim, to czerwona kartka w meczu z Cracovią za brutalny faul na Michale Heliku, po którym został zawieszony na cztery mecze. Gdy wrócił po przymusowej pauzie zdążył rozegrać jeszcze trzy spotkania przed pandemią, ale po niej już do Kielc nie wrócił. Niespodziewanie w sierpniu wylądował w FC Sankt Pauli i… radzi sobie naprawdę dobrze. Można powiedzieć, że wypełnia lukę po Waldemarze Sobocie i chyba trener Timo Schultz jest z niego zadowolony. W październiku w czterech meczach strzelił aż trzy gole, po kolei pokonując bramkarzy Norymbergi, Darmstadt oraz Hamburga.

NIE WYPADLI Z OBIEGU:

Emir Azemović, wcześniej Raków Częstochowa, obecnie NK Aluminij (Słowenia), 9 meczów / 1 gol

Podobnie jak Luković został odstrzelony przez Marka Papszuna już po pół roku. Azemović nie miał jednak tyle szczęścia i trafił „tylko” na Słowenię. Dla niego najważniejsze jednak pewnie jest to, że dużo gra. W każdym meczu dostaje po 90 minut, od niego zaczyna się ustalanie składu defensywy. Udało mu się nawet strzelić gola w przegranym meczu z Mariborem.

Rusłan Babenko, wcześniej Raków Częstochowa, obecnie Olimpik Donieck (Ukraina), 8 meczów

Nie był to jakiś masakrycznie słaby zawodnik, zanotował tylko jeden naprawdę fatalny występ, gdy  w meczu z Arką Gdynia wyglądał na gościa, który pierwszy raz w życiu widzi piłkę na oczy. W większości pozostałych spotkań prezentował się przeciętnie, a tylko raz udało mu się zagrać tak, byśmy wystawili mu notę powyżej wyjściowej. Mimo wszystko nie zdziwiło nas to, że w ojczyźnie szybko znalazł klub. Trafił do Olimpiku Donieck i w szóstej obecnie drużynie ligi gra wszystko od deski do deski. Do protokołu sędziowskiego wpisuje się jednak tylko żółtymi kartkami – łapie ją średnio w co drugim meczu.

Douglas Bergqvist, wcześniej Arka Gdynia, obecnie Kalmar FF (Szwecja), 15 meczów / 1 asysta

W Ekstraklasie spadł z ligi, ale w ojczyźnie wciąż ma dobrą markę i nie miał problemów ze znalezieniem klubu. W połowie sezonu przygarnął go Kalmar FF, z którym walczy o utrzymanie. Jest ważnym zawodnikiem, gra wszystko od deski do deski, udało mu się nawet zanotować asystę.

Juan Camara, wcześniej Jagiellonia Białystok, obecnie Dinamo Bukareszt (Rumunia), 6 meczów / 1 gol / 1 asysta

W Jagiellonii przeważnie zawodził, nie potrafił błyszczeć jak momentami w Miedzi Legnica i po zaledwie roku odszedł na wypożyczenie do Dinama Bukareszt, które miało wielkie plany. Niestety, rzeczywistość je brutalnie zweryfikowała, bo zespół ze stolicy jest przedostatni w lidze. Camara gra póki co w każdym meczu, a w batalii z Gaz Metan poprowadził nawet Dinamo do jedynego zwycięstwa, strzelając gola i notując asystę.

Niko Datković, wcześniej Cracovia, obecnie Kisvarda FC (Węgry), 5 meczów / 1 gol

Wydawało się, że trafia do średniaka ligi węgierskiej, tymczasem jego zespół po dziewięciu kolejkach jest trzeci w tabeli. Datković nie gra zawsze, ale jak już pojawia się na boisku, to spędza na nim cały mecz. Strzelił nawet gola w wygranym 4:2 meczu z Ujpestem.

Frederik Helstrup, wcześniej Arka Gdynia, obecnie Almere City (Holandia), 11 meczów / 1 gol

Druga liga holenderska to wesołe rozgrywki, w których pada sporo goli, zatem na pewno Helstrup ma co robić. Uczestniczył m.in. w strzelaninie z Excelsiorem Rotterdam, którą jego Almere wygrało 6:4. Nowy klub Duńczyka pewnie kroczy po awans do Eredivisie, a on wydatnie się w tym przyczynia. W każdej kolejce grał od pierwszej minuty.

Luka Marić, wcześniej Arka Gdynia, obecnie ACS AF Arges (Rumunia), 1 mecz

Z Zawiszy Bydgoszcz pamiętaliśmy go jako dość solidnego stopera, a w Arce najczęściej powtarzalny był tylko w jednym aspekcie: wręczania prezentów rywalom. Chorwat, który najpierw został przesunięty do rezerw gdyńskiego klubu, a potem reaktywowany przez trenera Ireneusza Mamrota dopiero co dołączył do rumuńskiego ACS FC Arges. W debiucie jego nowy zespół pokonał FC Voluntari.

Nemanja Mihajlović, wcześniej Arka Gdynia, obecnie Boluspor (Turcja), 7 meczów

Z jednej strony w Bolusporze gra niewiele, z drugiej jednak wielu polskich ligowców pewnie chciałoby się z nim zamienić. Mimo że to drugi poziom rozgrywkowy, to pieniądze ma na pewno wyższe niż w Arce Gdynia, a może nawet porównywalne do tych z SC Heerenveen, gdzie dostał jeden z najwyższych kontraktów i z wielkim uczuciem ulgi oddano go do Polski. Pod względem finansowym na pewno poczynił krok do przodu, ale na razie nieszczególnie broni się liczbami.

Bryan Nouvier, wcześniej Raków Częstochowa, obecnie Sepsi OSK (Rumunia), 7 meczów / 2 asysty

Kolejny nieudany transfer Rakowa. Nouvier wrócił tam, gdzie czuł się najlepiej – do rumuńskiego Sepsi OSK. Przeważnie póki co wchodzi z ławki, ale dzięki jego dwóm asystom udało się wygrać z FC Voluntari.

Michal Papadopulos, wcześniej Korona Kielce, obecnie MFK Karwina (Czechy), 7 meczów / 2 gole / 2 asysty

Wrócił do Czech po 11 latach i jeszcze w tej lidze daje radę. Zasilił MFK Karwina, jest podstawowym napastnikiem, strzelił dwa gole, zanotował dwie asysty, a jego ekipa jest w środku tabeli. To raczej będzie ostatni sezon „Papena” w karierze.

Milan Radin, wcześniej Korona Kielce, obecnie FK Indija (Serbia), 3 mecze

Jakiś tam potencjał u niego było widać, w przerywaniu akcji i prostej grze radził sobie nawet dobrze, potrafił też uderzyć z dystansu, ale koniec końców w naszej pamięci zapisał się przede wszystkim ogromną liczbą żółtych kartek – wyłapał ich równo 10. Po trzech latach wrócił do ojczyzny, jest podstawowym zawodnikiem FK Indija, tamtejszego średniaka.

Dawit Schirtladze, wcześniej Arka Gdynia, obecnie Dinamo Tbilisi (Gruzja), 2 mecze / 3 gole

Zawsze trudno było nam ocenić Schirtladze. Niby dla Arki strzelił tylko cztery gole w 22 meczach, ale jednak widać było, że w lepszej ekipie mógłby strzelać więcej. Umiejętności miał. Teraz wrócił do ojczyzny, zasilił gruzińskiego potentata Dinamo Tbilisi i od razu się odblokował. Władował najpierw jedną sztukę FC Dila, a potem dwie Lokomitowowi Tbilisi. Raczej znów szybko wyjedzie z kraju.

ZNOWU ZAWODZĄ:

Soufian Benyamina, wcześniej Pogoń Szczecin, obecnie VfB Lubeck (Niemcy), 5 meczów / 1 gol

Z gry w Ekstraklasie zapamiętamy go przede wszystkim z tego, że omal nie stracił wzroku. Mogło mieć to wpływ na jego dalszą dyspozycję na boisku, bo niestety w 26 meczach dla Pogoni strzelił tylko dwa gole. Teraz występuje w 3. lidze niemieckiej i zaliczył bardzo przeciętny początek sezonu. Nie wywalczył sobie miejsca w podstawowej jedenastce, głównie wchodzi z ławki. Jednego gola w przegranym meczu z Hallescher FC jednak strzelił.

Uros Djuranović, wcześniej Korona Kielce, obecnie Radnicki Nis (Serbia), 7 meczów / 1 gol / 1 asysta

- Djuranović rewelacyjnie wyglądał w treningu - pokazywał jakość, duże zaangażowanie. W meczach wyglądało to tak, jak to wyglądało - stwierdził po rozstaniu z Djuranoviciem trener Korony, Maciej Bartoszek. Być może Czarnogórzec faktycznie miał duże umiejętności, ale biorąc pod uwagę jego boiskową postawę, to szczytem marzeń było załapanie się od nowego sezonu do szerokiej kadry Małejpanwi Ozimek. Na razie jednak nie będzie mu dane zagrać na Opolszczyźnie, bo skusił się na niego serbski Radnicki Nis, a przekonywał, że miał oferty z Polski i Czech. W tamtej lidze gra na szpicy i udało mu się nawet – fanfary! - strzelić gola. Pewnego miejsca w składzie jednak nie ma.

Guima, wcześniej ŁKS Łódź, obecnie Academica Coimbra (Portugalia), 8 meczów / 1 gol / 1 asysta

Po odejściu z ŁKS-u odnalazł się w drugiej lidze portugalskiej, wrócił do Academiki Coimbra, gdzie gra na podobnym poziomie co przed przyjściem do Łodzi: przeważnie wychodzi w podstawowej jedenastce, ale nie daje wiele ekstra od siebie.

Dejan Iliev, wcześniej Jagiellonia Białystok, obecnie Shrewsbury Town (Anglia), 2 mecze

Zastanawiamy się, jak dobrego agenta musi mieć, skoro dalej mimo niepowodzeń w słowackim Seredzie, Jagiellonii i, wiele na to wskazuje, teraz w Shrewsbury z League One ciągle jest związany kontraktem z Arsenalem. W Ekstraklasie średnia not, jakie mu wystawiliśmy, wynosi 3,80, co sytuuje go wśród najsłabszych bramkarzy ligi. Raczej większych perspektyw na grę w Premier League nie ma...

Martin Kostal, wcześniej Jagiellonia Białystok, obecnie FK Senica (Słowacja), 5 meczów / 1 gol / 1 asysta

Podobnie jak Camara trafił na wypożyczenie, ale do słabszego zespołu ze słabszej ligi. Senica jest przedostatnia w tabeli, a Kostal gra niewiele. Wprawdzie dwa razy wyszedł w podstawowym składzie, nawet dzięki jego golowi i asyście udało się zremisować ze Zlatymi Moravcami, lecz później grał coraz mniej, aż teraz całkiem wypadł z kadry.

Luka Kukić, wcześniej Korona Kielce, obecnie Sloboda Tuzla (BiH), 1 mecz

Jedno z najbardziej absurdalnych nazwisk z ostatniego zaciągu do Korony Kielce. W pierwszym zespole zagrał tylko w Pucharze Polski z Zagłębiem Lubin, ale, hm, nie sprawiał najlepszego wrażenia. Spodziewaliśmy się go zobaczyć w ósmej lidze Nikaragui, a tymczasem skusiła się na niego Sloboda Tuzla. Ku wielkiemu zaskoczeniu, jest tam w najlepszym razie drugim bramkarzem.

Christian Maghoma, wcześniej Arka Gdynia, obecnie FC Gillingham (Anglia), 4 mecze

Przekonywał, że zagra kiedyś w Lidze Mistrzów, ale na razie jest od tego daleko. A nawet bardzo daleko. Nie może wywalczyć sobie pewnego miejsca w barwach FC Gillingham, które występuje na trzecim poziomie rozgrywkowym w Anglii. Grywa przeważnie wtedy, gdy wypadają inni środkowi obrońcy. League One to bardzo obszerna liga, pewnie szansę gry jeszcze dostanie, ale na razie wystąpił w czterech meczach, trzy były przegrane, w żadnych z nim nie udało się zachować czystego konta.

Nemanja Miletić, wcześniej Korona Kielce, obecnie Olympiakos Nikozja (Cypr), 1 mecz

CV przed przyjściem do Korony miał naprawdę przyzwoite: dwa mecze w reprezentacji Serbii, prawie sto w Partizanie Belgrad, sześć w fazie grupowej Ligi Europy. A w Ekstraklasie pokazał wielkie nic. Teraz kontynuuje passę w lidze cypryjskiej, gdzie na siedem możliwych meczów zagrał tylko w jednym, i to w dodatku zaledwie 33 minuty.

Filip Raicević, wcześniej Śląsk Wrocław, obecnie Ternana (Włochy), Serie C, 6 meczów / 2 gole

Pewnie gdyby nie pandemia, bardziej deptałby po piętach Erikowi Exposito, a tak jego bilans w Ekstraklasie zatrzymał się na jednej bramce i jednej asyście w sześciu spotkaniach. Po okresie lockdownu Śląsk nie był już zainteresowany jego usługami i sezon kończył z jednym napastnikiem. Raicević wrócił do Livorno, ale w Serie B nie miał większych szans na grę i musiał zejść poziom niżej. W trzeciej lidze włoskiej nie ma miejsca w podstawowym składzie, ale trafia do siatki co 133 minuty.

Suad Sahiti, wcześniej Wisła Płock, obecnie Zrinjski Mostar (Bośnia i Hercegowina), 3 mecze

Tym razem na kosowianina nabrał się jeden z lepszych zespołów w Bośni i Hercegowinie. W tamtejszej Premijer Lidze grywa jednak tylko ogony, uzbierał na razie zawrotne 36 minut. Do dziś nie możemy uwierzyć, jakim cudem on zagrał w Ekstraklasie aż 18 razy…

Fabian Serrarens, wcześniej Arka Gdynia, obecnie Roda Kerkrade (Holandia), 8 meczów

Nie uwierzycie, Serrarens w ośmiu meczach nie strzelił żadnego gola w drugiej lidze holenderskiej! Tradycje z Gdyni podtrzymane. Można się rozejść, w zasadzie tyle w temacie wystarczy.

Matyas Tajti, wcześniej Zagłębie Lubin, obecnie Zalaegerszeg (Węgry), 2 mecze

Przychodził z łatką dużego węgierskiego talentu, ale – jakkolwiek to brzmi – zweryfikowała go Ekstraklasa. Odbudowa po straconym czasie w Zagłębiu Lubin trochę pewnie zajmie. Mimo że już w sierpniu związał się z Zalaegerszeg, to pierwsze szanse dostał dopiero na koniec października. Uzbierał na razie 55 minut w dwóch przegranych spotkaniach. Szybko okazji do gry od początku raczej nie dostanie.

Lubomir Tupta, wcześniej Wisła Kraków, obecnie Ascoli (Włochy), 2 mecze

Sezon zaczął w Serie A, ale już po dwóch spotkaniach musiał zejść poziom niżej. Goli jednak jak nie strzelał dla Hellasu, tak nie strzela i dla Ascoli. To początek sezonu, może coś się jeszcze nie zmieni, ale biorąc pod uwagę jego dorobek z poprzednich sezonów, raczej fortuny byśmy na to nie stawiali.

Timur Żamaletdinow, wcześniej Lech Poznań, obecnie FK Ufa (Rosja), 12 meczów / 1 gol

Zawołajcie nas, jak w końcu Timur zacznie regularnie strzelać. Nie udawało mu się to w Polsce, nie wychodzi także – co za zaskoczenie! - w lidze rosyjskiej. Bynajmniej nie można powiedzieć, że nie dostaje szans. W dziewięciu meczach wychodził w podstawowym składzie, w trzech kolejnych z ławki, a na koncie tylko jeden marny gol. Nie pomaga szczególnie FK Ufa, która jest czerwoną latarnią Priemjer-Ligi.

PRZEPADLI CAŁKOWICIE:

Nabil Aankour, wcześniej Arka Gdynia, obecnie Mouloudia (Maroko)

Dopiero związał się kontraktem z nową drużyną, wrócił z podkulonym ogonem do ojczyzny. Krótko mówiąc: Europy nie zwojował, chociaż były dwa sezony, w których w barwach Korony się wyróżniał. Po przejściu do Arki systematycznie coraz bardziej odchodził w odstawkę, aż przez cały miniony sezon tylko dwa razy wyszedł na boisko.

Ołeh Horin, wcześniej Jagiellonia Białystok, obecnie bez klubu

Zapowiadano go jako ewentualnego następcę Tarasa Romanczuka, gdyby jednokrotny reprezentant Polski miał odejść z klubu, a Horin wytrzymał w Białymstoku tylko rok, w dodatku częściej przebywając w rezerwach niż w pierwszym zespole, gdzie zaliczył zaledwie 33 minuty w przegranym spotkaniu z Piastem Gliwice. Teraz jest bez klubu. Dobrej renomy nie ma chyba nawet na Ukrainie...

Andres Lioi, wcześniej Korona Kielce, obecnie Rosario B (Argentyna)

O ile przed przyjściem do Korony występował w pierwszym zespole argentyńskiego Rosario, o tyle po powrocie z Polski trafił już do rezerw tego klubu i raczej przyszłości w nim nie ma. Na w miarę profesjonalnym poziomie przez najbliższych kilka miesięcy raczej nie pogra, chyba że ktoś się na niego skusi.

Filip Marković, wcześniej Śląsk Wrocław, obecnie bez klubu

Nie był to może jeden z najsłabszych zawodników, jacy przewinęli się przez polską ligę, ale trafił do Śląska w kiepskiej formie i wiele czasu zajęło, zanim udało się go doprowadzić do stanu używalności. W końcowym rozrachunku imponował tylko szybkością i w zasadzie niczym więcej. Strzelił dwa gole, jednak we Wrocławiu pożegnano go bez żalu. Słuszność tej decyzji potwierdza fakt, że nikt się na niego nie skusił, a mamy już listopad.

Santi Samanes, wcześniej Arka Gdynia, becnie CD Tudelano (Hiszpania)

Po rocznym pobycie w Arce pospiesznie zawinął się do trzeciej ligi hiszpańskiej, ale o jego występach nic nie słychać. To wystarczy za podsumowanie tego zawodnika.

D'sean Theobalds, wcześniej Korona Kielce, obecnie Tonbridge Angels (Anglia)

Wrócił do szóstej ligi angielskiej. Legenda, nigdy o nim nie zapomnimy.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się