var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Okoński: Żeby kogoś zwolnić, trzeba mieć plan B. Kadra Brzęczka przypomina tę Smudy. Legia ukarała finansowo Remy'ego

Autor: zebrał Marcin Łopienski
2020-11-19 09:30:55

W czwartkowej prasie bez zaskoczenia, najważniejszym tematem jest porażka z Holandią i posada Jerzego Brzęczka. Według Mirosława Okońskiego selekcjoner powinien zostać, bo na zmiany jest za późno. Sebastian Parfjanowicz natomiast w swoim znakomitym felietonie dowodzi przeciętności tej drużyny i wielkiego podobieństwa do reprezentacji Franciszka Smudy.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Przed kadrą dużo pracy mentalnej i sportowej”

„Długa piłka albo strata, chyba nie taki miał być pomysł na grę Polaków. Zero pressingu, by zmęczyć Holendrów. To nasi reprezentanci biegali za piłkę tracąc siły. Szkoda, że podopieczni trenera Jerzego Brzęczka nie starali się wykorzystać faktu, iż holenderscy obrońcy są wolni. Aż się prosiło wrzucić im kilka piłek za plecy. Przecież właśnie z takiego zagrania wzięła się bramka dla nas.

Pozytyw pierwszej części? Poza golem, gra na skrzydłach. Kamil Jóźwiak i Przemysław Płacheta pokazali się z naprawdę dobrej strony. Jednak wszystko zostało przykryte przez naszą bojaźń. Trochę wyglądało to, niczym gra „piłka parzy”. Jak najszybciej się jej pozbyć. Ponownie nie było radości z meczu, nawet bramka pozytywnie nie nakręciła naszego zespołu”.

Więcej TUTAJ

***

„W euforii albo smutku”

„Pozostaje nam już tylko modlitwa. Taki wniosek można wyciągnąć po ostatnim spotkaniu reprezentacji Hiszpanii. Patrząc na grę zespołu Luisa Enrique w meczu z Niemcami (6:0), trudo wyobrazić sobie, że Biało-Czerwoni bedą w stanie ugrać z nimi w fazie grupowej EURO choćby punkt. Zespół Luisa Enrique bezlitośnie rozprawił się z naszymi zachodnimi sąsiadami, jednocześnie ucinając wszelkie spekulacje na temat tego, czy znajdująca się w przebudowie drużyna La Roja będzie w stanie walczyć o złoty medal najbliższych mistrzostw Europy”.

 

„Lepiej atakowali”

„Kamil Jóźwiak

OCENA: 5

Po jego kapitalnej akcji reprezentacja strzeliła pierwszego gola. Pomknął kilkadziesiąt metrów, nie spanikował w polu karnym Holendrów, tylko spokojnie przełożył obrońcę i zdobył bramkę. W kolejnych fragmentach meczu wykazywał apetyt na drugiego gola.

Piotr Zieliński

OCENA: 7

Zobaczyliśmy go w roli, w której chyba nigdy wcześniej w kadrze nie widzieliśmy, czyli wyjątkowo zaangażowanego w grę defensywną. Nie zwolnił w drugiej połowie. Był też widoczny w ofensywie, od niego zaczynały się akcje Polaków”.

Więcej TUTAJ

***

„Okoński: Nie zwalniajmy Brzęczka”

„PIOTR WOŁOSIK: Rozmawiamy przed meczem z Holandią, ale zapytam już teraz: Jerzy Brzęczek musi odejść?

MIROSŁAW OKOŃSKI (były piłkarz reprezentacji Polski): Nie. Nie chodzi o to, że znam Jurka, jest moim kolegą, ponieważ wspólnie zdążyliśmy nawet zagrać w Olimpii Poznań. Mam na myśli to, że na dobrą sprawę nowy selekcjoner zapoznałby się z reprezentacją w przyszłym roku i to nie na jego początku. Zbliżałoby się EURO, a jeśli wybór padłby na kogoś z zagranicy, byłoby to duże ryzyko, by przed tak ważnym turniejem ten ktoś miałby na łapu-capu poznawać kadrę. Bez sensu. Istniałoby niebezpieczeństwo, że zrobiłby się bajzel, a to ostatnia rzecz, jaka nam potrzebna. Poza tym jak poznać nowych piłkarzy w czasie wirusa? Do tego są w maseczkach.... A poważnie – tu mecz przełożony, tam zawodnik zarażony, kolejny na kwarantannie... Nie jest tak, iż nie mam zastrzeżeń do kadry Jurka, choć generalnie nie lubię zajmować się oceną trenerów.

Mówię czysto hipotetycznie, ale kolejnym selekcjonerem będzie pewnie ktoś z zagranicy, bo w Polsce specjalnie takiego nie widać.

I co? Przyjedzie w przyszłym roku, rozejrzy się ze dwa, trzy miesiące i poprowadzi nas do mistrzostwa Europy? Ja wiem, że eksperci siedzący za biurkiem w studiu mają dużo świetnych pomysłów. Janek Tomaszewski już zwolnił Brzęczka. A kogoś zaproponował? Pożegnać łatwo, lecz trzeba mieć plan B. Lepszych piłkarzy też nagle nowy selekcjoner nie wymyśli, bo po prostu ich nie mamy. Do niektórych wyborów Jurka można mieć zastrzeżenia, ale z tym zwolnieniem nie szarżowałbym. Wiadomo – ścinanie głów często budzi poklask, bo coś się dzieje”.

Więcej TUTAJ

 

„Imprezowicz wrócił”

„4 listopada defensor dostał grzywnę 30 tys. zł od Komisji Ligi za „niezastosowanie się do zaleceń Komisji Medycznej PZPN dotyczących przestrzegania środków prewencyjnych w dobie pandemii Covid-19”. To niejedyna sankcja finansowa. Kolejną nałożyła Legia. Dokładnej kwoty nie znamy, z naszych ustaleń wynika, że jest to „bardzo wysoka i dotkliwa suma”.

On sam zorganizował tamtą imprezę, a zrobił to dokładnie w dniu, w którym sztab medyczny Legii poprosił wszystkich piłkarzy o zwiększenie tzw. izolacji sportowej. Gracze mieli wewnętrzne klubowe zalecenie, żeby ograniczyć do minimum spotkania z ludźmi, którzy nie są regularnie badani. Było to związane ze wzrostem zachorowań na początku listopada w całej Polsce. Według naszych ustaleń cała pierwsza drużyna miała specjalną prelekcję na ten temat. Wszyscy wysłuchali nowych zaleceń sanitarnych i się na nie zgodzili. Uczestnikiem spotkania był również Remy, który miał potwierdzać, że wszystko rozumie i na wszystko się zgadza. Kilka godzin później najwidoczniej o wszystkim zapomniał”.

Więcej TUTAJ

***

„Parfjanowicz: O niejeden mecz za daleko”

„Moje szczęście, że nie jestem blisko tej kadry, nie muszę się gryźć w język, żeby ten pan trener czy ten pan prezes ze mną jeszcze kiedyś porozmawiali. Reprezentacja Jerzego Brzęczka od miesięcy do złudzenia przypomina mi tę Franciszka Smudy, a frustracja Roberta Lewandowskiego jest tylko pierwszym z wielu podobieństw. We wrześniu 2019 roku krytykę Brzęczka nawet moi koledzy z redakcji odebrali za przedwczesną. Dziś natomiast mówimy – no nie, jest już za późno na zmiany, skoro już w marcu eliminacje mistrzostw świata, a potem Euro. Na trudne zmiany nigdy najwyraźniej nie ma dobrego momentu”.

Więcej TUTAJ

 

„Niezastąpiony”

„Potrafił grać tak twardo i nieustępliwie, że rywale z jego strony boiska przed meczem dopytywali z nieśmiałą nadzieją, czy na pewno jest w składzie. Adam Musiał nigdy nie uznawał tanich kompromisów. Zawsze chciał być sobą, zresztą nie tylko podczas meczu. W polskiej piłce Musiał był postacią zjawiskową właśnie z uwagi nie tylko na piłkarskie umiejętności, lecz także z powodu nieprzejednanego charakteru. Nie bał się nikogo, bo to inni mieli się bać jego. Nieważne, czy rywalem był czwartoligowy amator, czy gwiazda angielskiego, włoskiego albo niemieckiego futbolu – dla każdego miał taką samą złą wiadomość: sorry, ale czeka cię bardzo nieprzyjemne dziewięćdziesiąt minut. – Obrońca absolutnie wybitny. Nie było dla niego straconych piłek, umiał wywieść w pole największe gwiazdy – mówi Marek Kusto, kolega Musiała z klubu i z reprezentacji. A biada temu, kto Musiała próbował ośmieszyć jakąś boiskową sztuczką – wtedy był pamiętliwy i umiał się odegrać, zanim sędzia gwizdnął po raz ostatni”.

 

„SPORT”

„Losowanie coraz bliżej”

„W znacznej mierze jest on już znany, pozostało do rozstrzygnięcia zaledwie kilka wątpliwości, ale nas to nie dotyczy. Jest bowiem przesądzone, że reprezentacja Polski znajdzie się w drugim koszyku, a wczorajsze starcie z Holandią na Stadionie Śląskim nie miało już żadnego znaczenia. Nie miała również znaczenia porażka z Włochami, bo decydujące okazało się zwycięstwo Holendrów w starciu z Bośnią i Hercegowiną. I to właśnie „Oranje” znaleźli się w pierwszym koszyku. Obok Belgii, Francji, Anglii, Portugalii, Hiszpanii, Chorwacji, Niemiec, Włoch i Danii. Z jedną z tych drużyn na pewno przyjdzie nam się zmierzyć w walce o wyjazd na mundial. Z kim z kolei na pewno nie zagramy? Z drużynami, które podobnie jak Polska znajdą się w drugim koszyku, czyli Szwajcarią, Szwecją, Walią, Austrią, Ukrainą, Serbią, Słowacją i – najprawdopodobniej – Rosją. Jeżeli idzie o pozostałe koszyki, to możliwości rzecz jasna jest sporo”.

 

„Będą testy?”

„Przed piątkowym spotkaniem na Stadionie im. Ernesta Pohla kluczowe pytanie brzmi, czy wszyscy są zdrowi? Z informacji dochodzących z obozu Górnika wynika, że tak. Wszystko wskazuje na to, że trener Brosz będzie miał do dyspozycji wszystkich swoich graczy, z wracającymi właśnie do treningów po meczach młodzieżówek Stefanosem Evangelou, a także Przemysławem Wiśniewskim i Aleksandrem Paluszkiem, którzy jednak z Łotwą we wtorek nie zagrali. Najważniejszy jest jednak powrót tych, którzy ze Śląskiem nie mogli zagrać, czyli Koja, Janży, Jimeneza czy Gryszkiewicza. Czy w ostatniej chwili na pewno nikt nie wypadnie? Jak się dowiadujemy, podczas jednej z ostatnich konferencji on-line prezesów ekstraklasowych klubów, padła propozycja przeprowadzanie testów antygenowych”.

***

„Czekał cztery lata”

„Pierwsze trafienia w reprezentacji zapewne podbudują Łotysza przed zbliżającym się ligowym spotkaniem z Lechem w Poznaniu. Choć Gutkovskis miał bardzo dobre wejście do Rakowa, które poskutkowało czterema bramkami na pięć ligowych występów, tak od meczu z Podbeskidziem nie potrafi się przełamać. Brak goli może być dla niego frustrujący – w pięciu ostatnich spotkaniach ekipa spod Jasnej Góry pokonała bramkarza rywali 10 razy. Sam Gutkovskis mógł powiększyć swoje bramkowe konto, jednak w kilku naprawdę dobrych sytuacjach pudłował. Teraz, „napakowany” pozytywną energią po zgrupowaniu, może przełamać serię ligową bez gola, choć wyzwanie będzie na pewno większe niż pojedynki z San Marino i Andorą”.

 

„SUPER EXPRESS”

„Rivaldo: Lewandowski zasługuje na złotą piłkę”

– Przyjedzie pan do Polski? 

– Pozdrowienia dla całej Polski. Mam nadzieję, że wkrótce się zobaczymy. Odwiedzę mojego syna i na pewno zobaczę mecz Cracovii. Jestem wdzięczny klubowi za to, że bardzo dobrze potraktował Rivaldinho i jego rodzinę. 

– Rivaldinho powiedział nam, że jego wzorem jest Robert Lewandowski. Przyznałby pan asowi Bayernu Złotą Piłkę za 2020 r.? 

– Lewandowski zasługuje na to, by być najlepszym piłkarzem na świecie. Miał fantastyczny sezon, który nie pozostawia nikomu wątpliwości, że należy mu się ten tytuł. Szkoda, że w tym roku nie ma plebiscytu Złotej Piłki. Gdyby do niego doszło, na pewno wygrałby Robert”.

 

„GAZETA WYBORCZA”

„Awantura o piłkarza z milionami w tle”

„- Dla nas to wszystko też jest niespodzianką. Faktycznie wszędzie w internecie jest napisane, że kontrakt Buksy wygasa w 2023 r., ale to nie jest prawda. Nas interesuje tylko to, co jest w dokumentach - ucina w rozmowie z „Wyborczą" Jerzy Kopiec, współpracownik Pinhasa Zahaviego, agenta piłkarskiego, który od niedawna reprezentuje 17-letniego napastnika Wisły.

O sprawie jako pierwszy napisał portal Meczyki.pl. Okazuje się, że - owszem - Buksa w sierpniu złożył podpis pod umową, ale obowiązującą do końca czerwca 2021 r. A przedłużyć do 2023 r. będzie mógł ją dopiero w styczniu, po 18. urodzinach. Kłopot w tym, że nie ma najmniejszej pewności, czy to zrobi”.

Więcej TUTAJ

***

„Giganci zaciskają pasa”

„Barcelona zredukuje budżet na pensje z 671 do 382,7 mln euro (spadek o 43 proc.!); madrycki Real wyprzedzi ją w ligowym rankingu, bo na gaże wyda już nie 641, lecz 468,5 mln (-27 proc.); sąsiednie Atlético zamiast dotychczasowych 348 przeznaczy na pracowników 252,7 mln (-28 proc.). Cały nietykalny tercet, który sezon w sezon obsadza ligowe podium, pożyje znacznie skromniej, tymczasem główni przeciwnicy nie zbiednieją, a nawet wręcz przeciwnie. Fundusz płacowy w Sevilli wzrośnie ze 185,1 do 185,7 mln, w liderze tabeli Realu Sociedad – z 81 do 101 mln, w wiceliderze Villarrealu – ze 108 do 145 mln”.

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się