var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Rafal Rusek / PressFocus

Miał być gwiazdą ligi, ale perspektyw na to zupełnie nie VIDAć…

Autor: Mariusz Bielski
2020-11-20 17:30:15

Z Kristopherem Vidą jest jak z nieudolnym kursantem na prawo jazdy. W teorii ma wszystko, aby zostać dobrym kierowcą, ale kiedy przychodzi do egzaminu praktycznego… Cóż, powtarza go kilkanaście razy.

Niedługo nawet kilkadziesiąt, jeśli nie obudzi się w dwóch spotkaniach, które wyznaczono Piastowi na tę serię gier, gdy Piast zmierzy się z Górnikiem oraz Lechią. Obie te ekipy też nie były w szczycie formy przed przerwą reprezentacyjną i atakiem pandemii, ale nadal żadna z tych ekip to nie jest zespół pieśni i tańca ludowego. Ergo: po prostu nie spodziewamy się niczego innego niż kolejnego pustego przelotu Węgra. Skoro dotychczas przez 18 meczów nie potrafił ani razu bezpośrednio przyczynić się do zdobycia bramki, to czemu miałby zrobić to teraz?

Tak, to już jest ten moment, kiedy wątpimy w gościa z zasady. Naprawdę nie potrafimy przypomnieć sobie praktycznie żadnego jego zagrania, po którym powiedzielibyśmy: „Nooo, wow, rzeczywiście Piast zrobił na nim doskonały interes!” Przecież jedyna asysta, jaką może się pochwalić, wyglądała tak, że będąc jeszcze na swojej połowie podał do Konczkowskiego i to on wykonał całą robotę – przebiegł z piłką ze 30 metrów, minął jednego obrońcę, drugiego wziął na plecy i walnął sztukę w sytuacji sam na sam. Taką asystę nawet największe drewno potrafiłoby zaliczyć.

A przecież ten gość nie miał być odpowiednikiem Tomka Makowskiego w Lechii, grającego 99% podań do najbliższego kolegi i to wszerz boiska, lecz godnym następcą Jorge Felixa! Tego samego Felixa, który bujał rywalami jak sztorm kajakami i od którego Piast był praktycznie uzależniony. Licząc także asysty drugiego stopnia, tylko Pogoń była bardziej zależna od Buksy (54,5% udziały przy wszystkich trafieniach) niż gliwiczanie od Jorge. Porównanie średniej ocen obu panów też jest brutalne. Hiszpan za poprzedni sezon wykręcił 4,97; Vida zaś, licząc do teraz – 3,34. Przepaść.

Czy jesteśmy zdziwieni, że Vida jest tak cholernie nieefektywny? I nie, i tak. Nie, ponieważ gracz robiący tak fatalne liczby zwyczajnie nie może wypadać lepiej. Poprzedni sezon:
- zaledwie 5 stworzonych okazji w poprzednich rozgrywkach
- tylko 18 kluczowych podań
- celny strzał co 159 minut

Obecny:
- 3 stworzone okazje
- 10 kluczowych podań
- celny strzał co 89 minut

Trzeba mieć naprawdę wyszukane i złośliwe poczucie humoru, by dostrzegać tu progres.

No dobrze, ale dlaczego z drugiej strony jesteśmy zdziwieni „wyczynami” Kristophera w Piaście? Jakkolwiek spojrzeć miał CV dające naprawdę spore nadzieje. W lidze słowackiej praktycznie z sezonu na sezon czynił postępy, jego gra miała świetne przełożenie na konkrety, o czym możecie przekonać się poniżej.

 

Ponadto jeszcze wcześniej przyzwoicie radził sobie na zapleczu Eredivisie. Jawił się także jako gracz wszechstronny, mogący występować na obu flankach, na dziesiątce, a w razie potrzeby nawet na szpicy. W jednym z wywiadów mówił nawet, że celował w koronę króla strzelców, lecz te plany „pokrzyżował” mu transfer do Piast. Do tego znalazł się w jedenastce rundy ligi słowackiej ubiegłej jesieni. Otarł się też o reprezentację Węgier, a o aklimatyzację nie należało się martwić, ponieważ miał w drużynie starego druha z Dunajskiej Stredy – Tomasa Huka, a także innego rodaka – Fero Placha. Do tego z Parzyszkiem znał się z czasów gry w De Graafschap.

Z którejkolwiek strony by się przejrzało – miał ręce i nogi ten transfer. Dlatego nikt nie bił na alarm w momencie sprowadzania go, nawet biorąc pod uwagę, że dla Vidy Piast pobił swój rekord transferowy, wydając 700 tysięcy euro. Węgier kosztował więc ponad dwa razy więcej niż wcześniejszy najdroższy nabytek gliwiczan – Jakuba Czerwińskiego sprowadzono z Legii za 275 tysięcy euro.

Aż współczujemy Bogdanowi Wilkowi, że zapisał tak beznadziejną kartę historii klubu, w którym pracuje jako dyrektor sportowy. Miał być złoty interes, a póki co Piast z Kristopherem wychodzi jak Himilsbach z angielskim...


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się