var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Krzysztof Porebski / PressFocus

Mamy nowego lidera! Słonie galopują na boiska ekstraklasy. Termalica 2:0 Widzew

Autor: Michał Śmierciak
2020-11-20 21:10:06

Gdyby zrobić ankietę przed startem I ligi, która z wymienionych drużyn będzie liderem tabeli po 12 kolejkach, to wygrałby Widzew czy Termalica? Nieśmiało można stwierdzić, że więcej głosów uzbierałaby drużyna z Łodzi, jednak rzeczywistość jest inna i to „Słonie” na szczycie.

Chichot losu, można tak powiedzieć, dał o sobie znać już w dziewiątej minucie tego meczu. Do piłki doszedł Adam Radwański, przymierzył i uderzył futbolówkę w kierunku bramki, a ta chwilę później zatrzepotała w siatce. Co różni tego gola od innych w trwającej kolejce? Otóż ten 22-letni pomocnik w ubiegłym sezonie reprezentował barwy Widzewa, ale po „słynnych” zamieszkach na łódzkim stadionie, zdecydował się opuścić klub i zakotwiczyć w Niecieczy. Ciekawe jest również to, że była to jego pierwsza bramka w tych rozgrywkach, a wystąpił już w dziewięciu spotkaniach. Premierowe trafienie zaliczył więc przeciw swej byłej drużynie. 

OBSTAWIAJ MECZE PIERWSZEJ LIGI U NASZEGO PARTNERA BETSAFE!

Zgodnie z piłkarskimi prawidłami podopieczni Enkeleida Dobiego powinni zostać podrażnieni stratą gola, wykrzesać z siebie całe pokłady ambicji i ruszyć do odrabiania wyniku. Tak się jednak nie stało, a wręcz przeciwnie, bo Bruk-Bet Termalica był bliższy podwyższenia swego prowadzenia. Groźna akcja Marcina Wasielewskiego, potem upadek w polu karnym Kacpra Śpiewaka, którego sędzia nie uznał za faul, następnie niedoszły gol samobójczy Daniela Tanżyny, później znów doskonała sytuacja Śpiewaka, a na koniec parada Miłosza Mleczko. Pierwsza połowa była bardzo gorąca dla Widzewa, natomiast „Słonie” jakby szły po swoje.

Po zmianie stron łodzianie stwarzali wrażenie zmotywowanych, ale wyglądało na to, że nie mają argumentów. Chyba sami nie wiedzieli, gdzie mają ich szukać o czym może świadczyć aż 65% posiadania piłki przez zawodników Mariusza Lewandowskiego w tym spotkaniu. Nie da się też ukryć, zadowoleni z wyniku gospodarze nie podejmowali zbędnego ryzyka. Mocniej zaatakowali w ostatnich dziesięciu minutach. Sytuacje w wykonaniu Patrika Misaka oraz Samuela Stefanika były groźne, ale nie przyniosły zdobyczy bramkowej. Pierwszy z wymienionych Słowaków dopiął jednak swego i tuż przed końcem meczu podwyższył wynik.

Konsekwentnie bardzo dobra dyspozycja Bruk-Betu Termaliki spowodowała, że zespół ten znalazł się na szczycie tabeli Fortuna I Ligi. Jedenaście zwycięstw pozwoliło zgromadzić 33 punkty, a tę jedną porażkę należy chyba uznać za wypadek przy pracy. Niecieczanie wydają się być na prostej drodze do swojego powrotu na boiska krajowej ekstraklasy. 

Bruk-Bet Termalica 2:0 Widzew Łódź
1:0 Radwański 9'
2:0 Misak 89'

Bruk-Bet Termalica: Loska - Grabowski, Gergel (90’ Czarnowski), Stefanik, Śpiewak (46’ Zeman), Radwański (72’ Misak), Żyra, Wlazło, Wasielewski, de Amo, Putiwcew (50’ Hubinek).

Widzew Łódź: Mleczko - Kosakiewcz, Tanżyna, Nowak, Stępiński - Michalski (83’ Kun), Poczobut, Możdżeń, Prochownik (77’ Czubak), Mucha (70’ Fundambu), Robak.

Żółte kartki: Żyra - Tanżyna.

Sędziował: Grzegorz Kawałko


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się