var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Świerczok zostanie w Piaście? Wichniarek: Puchacz musi wiedzieć, że liga jest ważna. Raków szykuje wzmocnienia defensywy

Autor: zebrał Marcin Łopienski
2020-11-26 09:30:38

Czwartkowa prasa przede wszystkim żegna Diego Maradonę, który w środę zmarł w wyniku zawału serca. Co poza tym? Zapowiedzi meczu Lecha Poznań w Lidze Europy, Artur Wichniarek radzi Kolejorzowi grę bez kalkulacji, a Puchaczowi skupienie się również na Ekstraklasie; Piast Gliwice może wykupić po sezonie Świerczoka; Raków szykuje zimą wzmocnienia defensywy; Marek Motyka broni Jerzego Brzęczka jak konstytucji. Zapraszamy!

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Bóg wrócił do nieba”

„– Jeśli czegoś wtedy nie miałem, to tylko problemów z forsą – zapewniał. Po 5 milionów dolarów za każdy z 10 lat kontraktu, 2 mln z reklam dla włoskich firm, 5 mln – dla japońskich, 250 tys. miesięcznie za program w telewizji. To była ulewa pieniędzy. I zewsząd prezenty. Dostawał każdy model samochodu, którego jeszcze nie było we Włoszech, na przywitanie od prezesa Napoli – jedynego na świecie czarnego ferrari F40. Gdy zażyczył sobie mercedesa kabrioleta, w nocy sprowadzono go z Niemiec, a rano stał pod domem. Diego zszedł, obejrzał, rzucił kluczyki i powiedział „Nie lubię samochodów z automatyczną skrzynią biegów”. „Diego, Diego, wyjdź na balkon” – usłyszał pewnego poranka. Na ulicy stał Carmine Giuliano, szef neapolitańskiej camorry z najnowszym modelem volvo 900. „Ale co za to chcecie” – przestraszył się. „Nic, zrób sobie z nami zdjęcie” – odpowiedział mafioso. – Nie robiłem z nimi interesów, ale spotykałem się z nimi, zabawiałem ich, a oni mówili innym: „Tego chłopaka zostawcie w spokoju”. Tak było lepiej. Gdybym wydał nawet majątek na twierdzę, ochroniarzy i tak dopadliby moich pieniędzy, rodzinę czy mnie. Dawali mi złote zegarki, miałem ich całe szuflady, samochody – opowiadał. Ale nie tylko to, narkotyki też. W Neapolu był królem życia, ale też boiska. Przed jego przyjazdem drużyna broniła się przed spadkiem, z nim zdobyła dwa razy mistrzostwo Włoch, wywalczyła puchar i superpuchar, wygrała rozgrywki Pucharu UEFA. Przedtem kibice innych drużyn krzyczeli pogardliwie „Lavatevi” (Umyjcie się), a on wywalczył dla neapolitańczyków tytuły, szacunek i podziw. Za to go kochano. – Żyłem tam jak król, a wyjechałem jako przestępca, zawieszony przez federację, ścigany przez wszystkie urzędy i policje. Taka wdzięczność – żalił się potem Maradona. Ale w klubie już nie mogli z nim wytrzymać, robił co chciał”.

***

„Bugajski: Maradona wrócił do lepszego świata”

„Maradona w latach 80. zagrał wiele niezwykłych meczów, ale cokół pod swój pomnik zbudował na mundialu w Meksyku. W tym turnieju był jak w całym swoim życiu – kontrowersyjny, nieobliczalny i jako piłkarz skończenie doskonały. Nawet gola ręką strzelił Anglikom w taki sposób, że podczas oglądania telewizyjnej transmisji nie dało się oszustwa zauważyć. Diaboliczny to był gest, ale za chwilę nastąpił czyn anielski – rajd z piłką przez pół boiska zakończony drugim trafieniem. Grzesznik odkupił winę, która tylko wzmocniła jego legendę. Zawsze byłem przekonany, że przyszedł do nas z lepszego świata. I teraz po prostu tam wrócił”.

***

„Boniek: Diego był tak dobry, że nie wypadało go kopać”

„Proszę pana, nie jestem w stanie wiele powiedzieć. Szok, szok, szok... Brakuje mi słów, zatkało mnie. Bardzo mi przykro, jestem wstrząśnięty. Dla mnie Diego był najlepszym piłkarzem w historii. Po prostu geniuszem. Graliśmy kiedyś z Juventusem przeciwko jego Napoli. W pierwszych minutach dostał kilka kopniaków. Był faulowany, ale wstawał i kiwał nas dalej. Spojrzeliśmy po sobie i zrozumieliśmy się bez słów: ten mały Argentyńczyk jest za dobry, po prostu nie wypada go kopać”.

***

„Kosecki: Maradona był piłką”

„Niezwykły piłkarz. On nie tyle grał w piłkę, co był piłką. W tych jego najlepszych meczach piłka była mu absolutnie posłuszna, robiła to, co jej kazał. Dlatego na boisku zawsze wpatrywałem się w niego jak w obrazek. Z Diego Maradoną spotkałem się trzy razy. Pierwszy raz w listopadzie 1988 roku, kiedy graliśmy w Mediolanie jako reprezentacja Ligi Polskiej z reprezentacją Ligi Włoskiej. Największą gwiazdą był oczywiście Diego, który strzelił gola na 2:2, ratując gospodarzom remis. Już wtedy byłem nim oczywiście maksymalnie zafascynowany, chciałem choć w małej części umieć grać w piłkę tak jak on”.

„Zaczynają się schody”

„Dla wszystkich sympatyzujących z Lechem potyczka w Liege to ostatnia okazja, by listopad 2020 nie był wspominany jednoznacznie negatywnie. Co prawda miesiąc zaczął się dobrze, bo od pokonania Znicza Pruszków 3:2 w Pucharze Polski i Standardu 3:1 w Lidze Europy, jednak od 5 listopada było tylko gorzej. Porażka z Legią w Warszawie 1:2 oraz remis z Rakowem 3:3 przy Bułgarskiej sprawiły, że Kolejorz jest w niezwykle trudnej sytuacji w ekstraklasie i atmosfera wokół drużyny trenera Dariusza Żurawia stała się fatalna. Cały optymizm wywołany rundą wiosenną poprzednich rozgrywek i występami w Lidze Europy w obecnych, zniknął. Być może dla zawodników to nawet lepiej, że w związku z pandemią koronawirusa widzowie nie mają wstępu na trybuny, bo dzięki temu nie musieli słuchać gwizdów (w najlepszym wypadku...). Byłyby one jak najbardziej zasłużone, ponieważ trudno znaleźć usprawiedliwienie dla tego, co w ostatnich minutach spotkań lechici wyprawiali we własnym polu karnym w meczach z Legią oraz Rakowem”.

Więcej TUTAJ

 

„SPORT”

„Motyka: Współczuję Brzęczkowi”

„Charakterystyka pracy selekcjonera czasem bywa bolesna. Komplementy potrafią spływać z każdej strony, podobnie jak krytyka... 

- U nas wszystko szybko się zmienia. Raz się jest w niebie, raz w piekle i współczuję dzisiaj Jurkowi Brzęczkowi, bo jest w bardzo trudnej sytuacji i nie ma się co dziwić, że tak szybko mu się głowa... wybieliła. Mimo że zrobił to, co mu PZPN założył, ciągle balansuje na linie, ciągle się mu coś zarzuca. Niektórzy znawcy piłkarscy nawet nie kopnęli piłki, ale wszystko wiedzą najlepiej. Nie byli w szatni, nie byli na ani jednym treningu, ani razu nie prowadzili zajęć, a cały czas podważają jego autorytet - nie wiem jakim prawem. Rozumiem, jeżeli mówiłby to prezes Boniek albo jakiś wybitny zawodnik, ale wielu redaktorów, typowi teoretycy mówią takie pewniki, że momentami jestem zbulwersowany. Ktoś mający przeszłość piłkarską podchodzi do tego inaczej, bo zna ten klimat i wie, że są wzloty i upadki, sukcesy i wpadki. Jakbyśmy chcieli przeanalizować każdego selekcjonera reprezentacji, poczynając nawet od Kazimierza Górskiego, to wszyscy mieli lepsze i gorsze momenty. Ale czy można powiedzieć, że przez to są złymi trenerami? Trener Waldemar Fornalik też wykonał solidną pracę w kadrze, miał mniej szczęścia, nie zrobił spektakularnego wyniku, ale poszedł do Piasta Gliwice i zdobył pierwsze mistrzostwo w historii. Dzisiaj ma drużynę na dole tabeli, ale to nie znaczy, że zapomniał o swoich umiejętnościach. Trenerowi trzeba jednak zaufać, dać czas, a u nas po każdym meczu każdego się atakuje i to nie jest uczciwe”.

***

„Świeży lider zespołu”

„Ten sezon będzie bardzo ważny dla Świerczoka. Jego przyszłość po zakończeniu rozgrywek jest wielką niewiadomą, bo w grę wchodzi kilka scenariuszy. Piast wypożyczył go z Łudogorca, ale w umowie jest zapisana kwota odstępnego. Z naszych informacji wynika, że jest ona wysoka, ale nie poza zasięgiem gliwiczan. Wszystko jednak będzie zależało od tego z jakim dorobkiem sezon zakończy Świerczok i co dalej będzie chciał zrobić ze swoją karierą. Jeśli będzie chciał jeszcze raz spróbować szczęścia za granicą, to odejdzie. Jeśli będzie chciał stabilizacji, a gliwiczanie zdecydują się sięgnąć do kieszeni, wtedy zostanie. Istnieje też możliwość wykupienia piłkarza z Łudogorca tylko po to, by sprzedać go z zyskiem. Taki wariant byłby realny w przypadku, gdyby Świerczok strzelał jak na zawołanie i skończył sezon z kilkunastoma bramkami, będąc w czołówce strzelców ekstraklasy. To jednak odległa przyszłość, bo teraz snajper chce ugruntować swoją formę i pomóc Piastowi awansować w tabeli. Grania jest jeszcze sporo, więc okazji na kolejne bramki także nie będzie brakowało”. 

 

„Wciąż myślą o wzmocnieniach”

„Częstochowianie będą potrzebowali w linii defensywnej solidnych wzmocnień, by dotrzymać tempa ligowej czołówce. Tak naprawdę tylko w tej formacji są widoczne braki i niezbędne są wzmocnienia. Inne linie, na czele z ofensywą, wyglądają co najmniej solidnie nie tylko w pierwszym składzie, ale i na ławce rezerwowych. Z racji tego, że w rezerwach oraz w drużynach młodzieżowych brakuje zawodników, którzy mogliby z miejsca wejść na ekstraklasowe boiska, to Raków będzie potrzebował dwóch stoperów – jednego o statusie młodzieżowca oraz drugiego bardziej doświadczonego. Oczywiście wszystko będzie zależało od transferów z klubu – nie można wykluczyć, że Piątkowski pozostanie w drużynie. Jednak wzmocnienia na pewno się pojawią, co kilka dni temu zapowiadał trener Rakowa Marek Papszun”.

 

„W Liege trzeba wygrać!”

„Możliwości jest zatem jeszcze całkiem sporo, choć nie da się ukryć, że wyjście z grupy to dla Lecha wielkie wyzwanie. Lepiej zatem, jak na razie, skupić się na meczu ze Standardem. Wczoraj belgijskie media poinformowały, że w drużynie rywala wykryto kolejny przypadek koronawirusa. Zakażeniu uległ Mehdi Carcela-Gonzalez. Marokańczyk w pierwszym spotkaniu wszedł na boisko z ławki, a przypomnijmy, że w tamtym meczu – z tych samych powodów – nie mogło zagrać trzech innych podopiecznych Philippe'a Montaniera. Lech na szczęście takich problemów nie ma. Do wczorajszego popołudnia nie pojawiła się żadna informacja o pozytywnych wynikach testów w zespole poznańskim. Pod znakiem zapytania w obozie „Kolejorza” jest dyspozycja Jakuba Kamińskiego. Przypomnijmy, że 18-latek urazu doznał przed zgrupowaniem kadry. Pojechał na nie, ale w meczach drużyny Jerzego Brzęczka nie zagrał. Ostatnio, kiedy Lech grał z Rakowem Częstochowa, nie było go nawet na ławce rezerwowych”.

 

„GAZETA WYBORCZA”

„Odszedł Bóg futbolu”

„Argentyna go ubóstwiała, ale nie tylko ona, bo i Neapol. Maradona odniósł z klubem historyczny sukces – ba, historyczny triumf – zdobywając pierwszy tytuł mistrza Włoch, potem sukces powtarzając, dorzucając Puchar Włoch i Puchar Zdobywców Pucharów. Wiecznie zakompleksione południe Włoch biło na boisku potentatów z Północy: znienawidzony Juventus, potężne Milan i Inter. Wszystko dzięki Maradonie.

Ale siedem lat w Neapolu to też siedem lat życia straceńczego, samobójczego, do utraty tchu, na granicy uzależnienia od kokainy, a potem już poza tą granicą, zjazd był całkowity. Za kokainę został zawieszony na 15 miesięcy, z powodu dopingu – wykryto w jego organizmie efedrynę – wyrzucono go z mundialu w USA w 1994 r”.

Więcej TUTAJ

***

„Lech chce punktów, nie tylko braw”

„Nowym rozdaniem w tej kwestii miał być ostatni, niedzielny mecz z ówczesnym liderem ligi, Rakowem Częstochowa. Lech wypoczęty, po przerwie reprezentacyjnej stanął naprzeciw rewelacji sezonu, by zwycięstwem nad nią rozpocząć marsz w górę tabeli. Przegrywał 0:2, doprowadził do 3:2, by ostatecznie zremisować 3:3 po efektownym meczu, który jednak kibiców w Poznaniu nie zadowolił.

Podobnie jak nie zadowalają ich europejskie puchary. Świetna historia, jaką Lech Poznań już w nich napisał, została przyćmiona kiepskimi rezultatami w lidze. Pogromy Szwedów z Hammarby Sztokholm, Cypryjczyków z Apollonu Limassol czy ambitna postawa w starciu z wielką Benficą Lizbona nie wytrzymały konfrontacji z potknięciami z Wisłą Płock, Cracovią, Zagłębiem Lubin czy Jagiellonią Białystok. Efektowne i niespodziewane zwycięstwa z Belgami bledną przy golach traconych w końcówkach ważnych meczów z Legią Warszawa i Rakowem Częstochowa, odbierających Lechowi szanse na wygraną w tych pojedynkach”.

Więcej TUTAJ

 

„SUPER EXPRESS”

„Wichniarek: Nie kalkulować, tylko grać swoje”

„– W poprzednim meczu ze Standardem dwukrotnie asystował mu Tymoteusz Puchacz. Młody obrońca Lecha zasłużył na sprawdzenie w reprezentacji Polski? 

– Puchacz musi zrozumieć jedno. Nie tylko europejskie puchary są ważne. To okienko wystawowe na świat, ale chlebem powszednim jest gra w ekstraklasie. Piłkarzowi, który gra w Lechu i pretenduje do reprezentacji Polski, nie przystoi się tak zachować, jak w meczu z Rakowem przy akcji Daniela Szelągowskiego. Po rajdzie młodego gracza Lech stracił gola i wygraną. Puchacz powinien był „skasować” akcję rywala dużo wcześniej. 

– Uważasz, że koncentruje się na meczach pucharowych, a odpuszcza ligowe?

 – To jest pytanie do samego zawodnika. Takich błędów nie można usprawiedliwiać brakiem doświadczenia, zmęczeniem czy brakiem koncentracji. Jednak mecze ligowe są bardzo ważne dla przyszłości klubu”. 

***

„Lewandowski najlepszym piłkarzem świata?”

„Lewandowski może być dumny, bo znalazł się w grupie najlepszych piłkarzy globu. Międzynarodowa federacja podała nominowanych do nagrody „Najlepszy Piłkarz FIFA”. Nominację otrzymało oprócz Polaka 10 piłkarzy. W tym gronie znaleźli się także: Thiago Alcantara, Cristiano Ronaldo, Kevin de Bruyne, Sadio Mane, Kylian Mbappe, Leo Messi, Neymar, Sergio Ramos, Mohamed Salah i Virgil van Dijk. Ceremonia odbędzie się 17 grudnia podczas gali w Zurychu. Wcześniej zostanie podana finałowa trójka”.

 

„Pan wziął do siebie rękę Boga”

„Maradona przez jednych był wielbiony, przez innych wyklinany. Jego życie prywatne przypominało rollercoaster. Nie był wzorem wierności. To wszystko toczyło się w cieniu narastających problemów zdrowotnych gwiazdora, który zażywał kokainę i miał nadwagę. W styczniu 2000 r. o mało nie pożegnał się z życiem, gdy zatrzymało się jego serce. Lekarze uratowali go w ostatniej chwili. – Miał kryzys nadciśnieniowy i komorową arytmię. Ponadto przestał oddychać na okres pięciu lub sześciu sekund. Był bardzo poważnie chory. Umierał! – wspominał Jorge Romero, młody lekarz z Urugwaju, który uratował mu wówczas życie. Potem latami ciągnęły się za nim kłopoty z sercem, nadwagą, nerkami, cukrzycą. Ostatnio przeszedł operację krwiaka w mózgu i wydawało się po niej, że sprawy idą ku lepszemu”.

 

„Żegnaj, Boski Diego” 

„Diego niedawno miał kłopoty zdrowotne, trafił do szpitala z powodu krwiaka mózgu. Operacja przebiegła jednak bez problemów, pacjent szybko dochodził do siebie i został w końcu wypisany do domu na rekonwalescencję. Wydawało się, że i tym razem umknie śmierci, co już mu się w życiu zdarzało w poprzednich latach – przyznajmy – niezbyt zdrowego trybu życia”.

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się