var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

3 kandydatów na trenera Wisły Kraków. Gracze GKS-u czują się oszukani przez miasto. Dziekanowski: Krytyka Lecha jest przesadzona

Autor: zebrał Marcin Łopienski
2020-11-30 09:32:22

W poniedziałkowej prasie sporo rozważań na temat, kto zostanie nowym trenerem Wisły Kraków. Na ten moment poważnie wyglądają trzy nazwiska: Doll, Hyballa i Skorża. Dodatkowo fatalna sytuacja finansowa GKS-u Bełchatów, wzruszający tekst włoskiego dziennikarza o tym jak Neapol pożegnał Maradonę oraz felieton Dariusza Dziekanowskiego, który broni Lecha. Poza tym? Same pomeczówki!

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Bałagan po krakowsku”

„Po zwolnieniu trenera Skowronka błyskawicznie ruszyła internetowa karuzela z nazwiskami. Od Macieja Skorży przez Adama Nawałkę, Thomasa Dolla, Markusa Weinzierla, Alexandra Zornigera, Ljubosława Penewa aż po Petera Hyballę, który mimo młodego wieku poznał już realia pracy trenera w Niemczech, Austrii, Holandii a także na Słowacji. Jeśli Wisły nie obejmie Polak, to z racji znajomości przez Błaszczykowskiego rynku niemieckiego jest duże prawdopodobieństwo zatrudnienia trenera z tamtego regionu. To będzie decyzja ważna i strategiczna. Decyzja, którą musi podjąć ze swoimi współpracownikami Kuba uczący się przecież dopiero nowego zawodu. Hyballa w tym wyścigu chyba jest faworytem ale to, że przyjaźni się z Kloppem i że ograł Cracovię w eliminacjach Ligi Europy, deprecjonując pomysł Michała Probierza na futbol, to zdecydowanie za mało. Kuba musi mieć pewność, że to będzie skuteczna zmiana i właściwy wybór, bo Wisły zwyczajnie nie stać na pomyłkę”.

Więcej TUTAJ

 

„Przedstawienie musi trwać”

„Słów trenera Wisły, który sam na boisku był wielkim wojownikiem i od katorżniczej roboty nigdy się nie migał, absolutnie nie wolno nam lekceważyć. Okazuje się, że przemożna chęć kontynuowania ligowych rozgrywek sprawia, że przymykamy oczy na niewygodne fakty. Fetyszem stał się ujemny wynik testu, nic innego nie ma porównywalnego znaczenia. Chorowałeś, wyzdrowiałeś, lekarz specjalista cię przebadał, więc zaciśnij zęby i graj, bo granie to biznes dla klubów, rozrywka dla kibiców i źródło utrzymania dla piłkarzy. Nikt nie odważy się rzucić hasła – zawieśmy rozgrywki na kilka tygodni, niech piłkarze do siebie dojdą. Autor takich słów strzelałby sobie w kolano, szkodziłby rozgrywkom, których w pełnym wymiarze zapewne nie udałoby się dokończyć. Dlatego będzie tak – posłuchaliśmy tyrady Sobolewskiego, pokiwaliśmy głowami, że mądrze prawi, a za dwa dni o tym zapomnimy. Zajmiemy się graniem. Nie jest to zbyt zdrowe, więc pewnie nie jest to również zbyt mądre. Ale wszyscy po cichu zgadzamy się w sprawie nadrzędnej. Przedstawienie musi trwać”.

Więcej TUTAJ

 

„Czarna przyszłość brunatnych”

„Klub zalega mu z sześcioma pensjami. I nawet taki czas bez wypłaty nie jest najgorszy, tylko to, że nie widać perspektyw na ratunek. – Od dawna żyję z oszczędności, gdy przyszedł moment, żeby wyciągać pieniądze ze skarpety. Problem w tym, że ona jest coraz chudsza – narzeka 25-latek. Mariusz Magiera nie ma rodziny tak blisko jak Lenarcik, za to łączą ich zaległości trzeba odliczyć sierpień i wrzesień, kiedy dostał wypłaty, gdy w klubie na moment zaświeciło słońce. Sam już nie wie, co jest większe: złość czy bezradność? Na pewno obie wybiły ponad skalę. Mimo beznadziei doświadczony obrońca próbuje wyłuskać pozytywy. Taki śmiech w powodzi łez. – Przynajmniej młodzi z drużyny odbierają cenną lekcję, że w życiu warto oszczędzać. Ta sytuacja jest również potwierdzeniem dla mnie, że nie wolno żyć ponad stan. W Bełchatowie uczymy się nie tylko grania w piłkę, ale i życiowych prawd – zaznacza Magiera”. 

 

„Bóg, który był człowiekiem”

„Massimiliano Favo dzielił szatnię z Maradoną w Neapolu dwa sezony. Były pomocnik zagłębia się we wspomnienia: „Zadbał o to, aby nawet najmłodsi zawodnicy, tacy jak ja, otrzymali premie meczowe. Zawsze przypominał, że gdybym czegoś potrzebował, jest w pobliżu”. Favo zwraca uwagę, że u podstaw relacji między Maradoną a Neapolem leżał fundamentalny aspekt: „Nie przebierał w słowach i był po stronie ludu”. Sprawiał, że ten lud śnił, i potrafił go poruszyć. – Dam ci przykład. Mój ojciec zawsze był typem bardzo powściągliwym i mało skłonnym do okazywania czułości: nigdy buziaka, nigdy pieszczoty dla nas, dzieci. Na wieść o śmierci Diego zadzwonił do mnie i w wieku 81 lat po raz pierwszy pogrążył się w głębokim płaczu. To symbol, który wyjaśnia relacje Maradony z ludźmi, pokoleniem po trzęsieniu ziemi – mówi. Dla Favo postać Maradony w Neapolu jest jeszcze bardziej tożsama z miastem niż wspomniany Masaniello: „W porównaniu z tym ostatnim, zepsutym przez bogactwo, nigdy się nie sprzedał”. Poświęcenie dla miasta stało się jednak dla Diego koszmarem, Favo nie ma wątpliwości. – Narzekamy na trzymiesięczną blokadę z powodu COVID-19, ale on przeżywał to przez całe życie. Cierpiał z powodu braku wolności, nie mógł chodzić po ulicach”.

Więcej TUTAJ

 

„Dziekanowski: Lech buduje z cegieł czy z karton-gipsu?”

„W ostatnich tygodniach jednym z piłkarzy wzbudzających dużo emocji był Tymoteusz Puchacz. Wiemy już, że to młody chłopak, który ma dobrze poukładane w głowie. Wiemy też, że w dotychczasowych meczach miewa bardzo dobre momenty, ale też chwile słabsze. Bo o ile w meczu ekstraklasy ujdzie ci płazem moment dekoncentracji czy fakt, że odpuścisz sobie krycie i nie zrobiłeś tych dodatkowych pięciu kroków, tak już w Europie takie błędy kosztują dużo więcej. Różnica jest mniej więcej taka jak wartość złotówki do euro. W trakcie i po tym samym spotkaniu ze Standardem słyszeliśmy na temat Tymoteusza skrajne opinie. Z jednej strony, że jest to pewniak w wyjściowym składzie reprezentacji Polski na przyszłoroczne EURO (pozdrawiam w tym miejscu trenera Jacka Zielińskiego), z drugiej – że był jednym z tych, którzy przyczynili się do czwartkowej porażki. Ja nie podpisałbym się ani pod jedną opinią, ani pod drugą. Pisząc zaś o ciągłości Lecha, chciałbym, żeby za rok ten zawodnik wciąż grał w ekipie z Poznania. I uważam, że za rok o tej porze ma on szansę być jej kluczową postacią”.

Więcej TUTAJ

 

„SPORT”

„Skorża zastąpi Skowronka?”

„Trenera Skowronka nie ma już w Krakowie, a wszyscy zadają sobie pytanie, kto zastąpi go na szkoleniowej ławce? Giełda z nazwiskami już ruszyła pełną parą. Wysoko stoją akcje osoby, która jest jak dyżurny przymierzana do kolejnych ligowych klubów. Chodzi o Macieja Skorżę, którego kilka tygodni temu przymierzano do Lechii. To postać dobrze znana i kojarzona pod Wawelem, bo przecież w końcówce poprzedniej dekady zdobywał z „Białą gwiazdą” dwa mistrzowskie tytuły. Pracował wtedy z zespołem prawie trzy lata. Oprócz tego w grę ma wchodzić też były reprezentant Niemiec Thomas Doll, który swego czasu grał z Janem Furtokiem w Eintrachcie Frankfurt. Ma spore, jak Skorża, międzynarodowe doświadczenie”.

 

„Bayern ucieka Borussii”

„C i, którzy mieli swoje zadanie wykonać, zrobili to. Faworyzowane ekipy Bayernu Monachium, RB Lipsk czy Borussii Moenchengladbach w różnym stylu, ale jednak pokonały swoich przeciwników. Dortmund natomiast może pluć sobie w brodę. Schemat pokonania Borussii był prosty. Znany z występów w Legii Warszawa Ondrej Duda dośrodkowywał z rzutu rożnego, Marius Wolf (wypożyczony z Dortmundu) zgrywał piłkę głową, a Ellyes Skhiri umieszczał ją w siatce. Dwa razy w identyczny sposób goście zaskoczyli gospodarzy i to wystarczyło, bo Borussię stać było tylko na trafienie honorowe. Trener Lucien Favre mówił o wielkim rozczarowaniu i... to był jeden z niewielu głosów, które można było usłyszeć”.

 

„Karne są teraz dla innych”

„Trzeci z rzędu mecz, w którym przeciw Realowi Madryt dyktowane są rzuty karne, w sumie aż pięć. Trzy „jedenastki” były z Valencią, jedna z Villarrealem - to na wyjazdach. W sobotę „Królewscy” zagrali z Alaves na swoim boisku w ośrodku treningowym w Valdebebas i znów zaczęło się od karnego. Była 5 minuta, gdy po rzucie rożnym i główce Victora Laguardii piłka trafiła w rękę Nacho i arbiter wskazał na „wapno”. Lucas Perez pokonał Courtois, a kolejnymi przykrymi dla gospodarzy zdarzeniami były kontuzje Edena Hazarda i na początku drugiej części meczu strata drugiego gola, po fatalnym błędzie bramkarza. Raphael Varane wycofał piłkę do Courtois, ten chciał podać do Casemiro, ale przejął ją Joselu i posłał do pustej bramki”. 

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się