var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Żurawski: Hyballa odmieni Wisłę. Płacheta: Moje miejsce jest w kadrze Brzęczka. Juranović: Michniewicz nie zmienił wiele w Legii

Autor: zebrał Mariusz Bielski
2020-12-04 08:45:14

W piątkowej prasie sporo dobrego czytania. Płacheta opowiada o wejściu do serniorskiej kadry, Juranović o grze w kadrze Chorwacji i pracy z Michniewiczem, Żurawski o oczekiwaniach wobec nowego szkoleniowca Wisły, Biliński o licznych patologiach łotewskiej piłki. Ponadto sporo ciekawych tekstów, między innymi o greckich upodobaniach Górnika czy artykuł o tym jak przed laty wyglądała krakowska święta wojna.

PRZEGLĄD SPORTOWY

„Przemysław Płacheta: Moje miejsce jest w seniorskiej reprezentacji”

„Przyjeżdżając na listopadowe, debiutanckie dla pana zgrupowanie, obawiał się pan, że to mogą być dla pana zbyt wysokie progi?
Poziom drużyny narodowej jest wysoki. W kadrze występuje wielu świetnych zawodników. Wiedziałem jednak, skąd i po co przyjeżdżam.  Znam swoją wartość, dążę do tego, żeby grać w reprezentacji regularnie i wiem, że w niej jest moje miejsce.

Musiał być pan jednak zaskoczony, gdy Jerzy Brzęczek postanowił, że zostanie pan do końca zgrupowania. Trener nie ukrywał zadowolenia z pana?
Przed meczem z Ukrainą selekcjoner wziął mnie na rozmowę, żeby przedstawić taktykę reprezentacji i moją rolę oraz swoje oczekiwania wobec mnie. Jednak trener może przekazać wskazówki, zaproponować pewne rozwiązania, ale ostatecznie to ja wychodzę na boisko i decyduję o tym, jak rozegram akcję. 

W meczu z Holandią miał pan okazję spotkać klubowego kolegę. Zapewne występ Krula był równie niespodziewany, jak pański. Po powrocie ze zgrupowania dziękował, że mimo kilku niezłych okazji, nie zdołał go pan pokonać?
Żartowałem trochę, że miał sporo szczęścia przy dwóch sytuacjach, ale nie było żadnych złośliwości. Fajnie, że mogliśmy zagrać przeciwko sobie. Będzie co wspominać w przyszłości. Po meczu wymieniliśmy się koszulkami, mamy więc świetne pamiątki.”

Więcej TUTAJ

***

„Święta wojna starszych panów”

„Kolasa tłumaczy też, dlaczego między zawodnikami Wisły i Pasów panowała zgoda: – Sprawa jest prosta: o co się ludzie kłócą? O pieniądze! A piłkarze kokosów wtedy nie zarabiali. Wysoki kontrakt? Ha, ha! Dobre sobie! Czasem wypłacali 500 zł miesięcznie na dożywianie. No ale przed derbami działacze zawsze obiecywali wysoką premię za ogranie Wisły, nawet 1000 zł! To był – opowiada Kolasa – zupełnie inny świat, proszę pana! Buty szył piłkarzom Cracovii gospodarz klubu Jan Wiecheć. Kiedy przychodził nowy zawodnik, gospodarz pytał starszych graczy, czy facet się nadaje. Jeśli był do niczego, pan Wiecheć dawał mu buty z gwoździami w środku i delikwent więcej się już nie pojawiał! Ha, ha, ha! Po treningu ustawiała się kolejka, żeby wykąpać się w kociołku. Nieraz trzeba było poczekać dłużej, bo brakło wody! W Cracovii bieda aż piszczała. Przez moment nie było nawet na czym trenować, bo Niemcy za okupacji zrobili sobie parking samochodowy. Zniszczyli całe boisko. Wyobraża pan sobie? A już po wojnie też zawsze brakowało pieniędzy. Bywało, że długo nie dostawało się ani grosza. No dobrze… Luksusów zawodnicy nie mieli, ale za to piłkarz to był ktoś!”

***

„Gorsza wersja Kloppa”

„Nowy szkoleniowiec Wisły Kraków to przedstawiciel niemieckich trenerów, którzy w zdecydowanej mierze stawiają na edukację, pomagają sobie współczesną technologią, analizują, przewidują. Jest to pewien nurt, którego najbardziej znanym przedstawicielem jest Julian Nagelsmann. Czyli mierny piłkarz, ale znakomicie przygotowany szkoleniowiec. I o ile trener RB Leipzig odnosi spore sukcesy, to już Hyballa wymiernych efektów swojej pracy pokazać nie może. W CV, przy pozycji „wywalczone trofea”, może się jedynie zastanawiać, czy postawić kreskę, czy wpisać zero. Zestaw znanych zespołów, które prowadził, również jest ubogi. Ale mimo to jest ceniony, za wizjonerskie spojrzenie na piłkę, za chęć dzielenia się wiedzą i doświadczeniami. Dla Wisły Kraków byłby to trener idealny, gdyby dostał gwarancję pracy na kilka lat, żeby zmienić struktury, mieć wpływ na drużyny juniorskie. Ale wiadomo, jak jest, w realiach ekstraklasy graniczyłoby to z cudem.”

Więcej TUTAJ

***

„Josip Juranović: Chcę pojechać na Euro”

„Jak znajomi reagowali na przenosiny akurat do Polski? Nie jest to chyba najczęstszy wybór dla chorwackich zawodników z takich klubów jak Hajduk Split.
Legia to jednak marka. W Chorwacji też jest znana. Wiedziałem, że w ostatnich latach był to zdecydowanie najlepszy polski klub. Poza tym słyszałem, że podobnie jak w Hajduku są tutaj fanatyczni kibice. Robią w Warszawie niesamowitą atmosferę, tak samo jak ci, których znałem ze Splitu. Legia bardzo często zdobywa tytuły, a ja chcę zdobywać mistrzostwa i trofea. Oczywiście myślę też o grze w europejskich pucharach. To wszystko może mi zapewnić właśnie mój obecny klub.

Wpływ na transfer miały finanse? W Polsce płaci się piłkarzom więcej niż w Chorwacji?
Dinamo Zagrzeb czy NK Osijek płacą naprawdę bardzo dobrze. To są bogate kluby. Na ekstraklasę nie patrzyłem jak na miejsce do zarabiania pieniędzy. Uważam, że dobrze jest tu zacząć większą karierę. Moim celem są występy w Bundeslidze lub w LaLiga.

Co takiego zmieniło się w grze Legii, odkąd trenerem jest Czesław Michniewicz?
Po pierwsze trzeba powiedzieć, że on jest świetnym fachowcem. Wiele nie zmienił. Po prostu częściej stosujemy pressing już na połowie przeciwnika. Jest większy nacisk na szybkie wymiany podań i zmiany stron w czasie naszych akcji. Dzięki temu częściej mamy piłkę. Podkreśla też, że kiedy jest tylko okazja, to mamy starać się odbierać piłkę rywalom jak najbliżej ich bramki. To w zasadzie tyle. My wszyscy jesteśmy teraz po prostu w lepszej formie.”

Więcej TUTAJ

***

„Wakacje pod Jasną Górą”

„Zaskakująco krótki pobyt pod Jasną Górą wcale go nie zniechęcił do próbowania sił w klubach poza Wrocławiem. Uznał, że to ważny element zdobywania doświadczenia. Dlatego skorzystał z okazji i dwa razy grał na zasadzie wypożyczenia w pierwszoligowym Stomilu Olsztyn. – Pobyt w Stomilu? Odpowiadając klarownie i najkrócej jak się da – tak, warto było. Pewnie, że wolałbym zostać i regularnie występować w Śląsku, ale skoro taka możliwość nie istniała, postawiłem na grę w I lidze i wywalczyłem sobie w Olsztynie miejsce w podstawowym składzie. Po pierwszym wypożyczeniu były inne propozycje, ale uznałem, że jeżeli znowu mam gdzieś iść, to do Stomilu – argumentuje. Był tam do czerwca poprzedniego sezonu, po czym postanowił wrócić do Wrocławia i jeszcze raz spróbować sił w Śląsku.”

Więcej TUTAJ

***

„Ze szpitala na boisko”

„Fran Tudor: Nie żałuję tego kroku. W ogóle nie żałuję niczego, na co decydowałem się w swoim życiu. W Atenach bardzo pomógł mi mój rodak Danijel Pranjić, który wcześniej grał m.in. w Bayernie Monachium. Mieszkałem tuż nad nim i spędzaliśmy razem dużo czasu. Uczył mnie odpowiedniego podejścia do piłki i życia – wspomina Tudor. Gdy dostał ofertę z Częstochowy, nie zastanawiał się długo. Chciał w końcu gdzieś grać. Mówi, że pozytywnie zaskoczyły go pierwsze treningi, świetna organizacja i podejście ludzi w klubie. – W Polsce są piękne stadiony, podoba mi się też otoczka marketingowa rozgrywek, która jest na pewno lepsza niż w Chorwacji. Gra z kolei jest oparta na bieganiu i intensywności. Gdyby Hajduk czy Dinamo Zagrzeb występowały w Polsce, na pewno walczyłyby o mistrzostwo, ale nie wiem, czy by je zdobyły. Czy nam w Rakowie się to uda? Nie chcę zbyt daleko wybiegać w przyszłość, ale na razie jesteśmy pierwsi i nie schodzimy poniżej pewnego poziomu – kończy Chorwat.”

Więcej TUTAJ

***

„Powiew Grecji na Śląsku”

„Odpowiedzialny za ich sprowadzenie Artur Płatek wzdryga się przed stwierdzeniem, że jest w Górniku grecki kierunek. – Nie powiem, że patrzymy tylko tam, bo za chwilę to może być kierunek francuski czy angielski. W Grecji najlepsi młodzi piłkarze trafi ają do Olympiakosu, AEK lub PAOK. Dla wielu z nich przebicie się do składu zespołu grającego w Lidze Mistrzów albo w Lidze Europy okazuje się za trudne. Kluby chcą ich wypożyczać, zdążyli przekonać się do Górnika, więc mamy takie możliwości – wyjaśnia Płatek. W Górniku chcą już jednak odchodzić od wypożyczeń. W ten sposób trafi ło do nich czterech z pięciu Greków, a Evangelou jest pierwszym, który na dłużej związał się z zabrzańskim klubem. Górnik nie miał pieniędzy, żeby za niego zapłacić. Olympiakos zgodził się na jego odejście pod warunkiem zapisu obowiązującego przy następnym transferze. Gdyby zabrzanie sprzedali tego piłkarza, zyskiem muszą podzielić się z poprzednim klubem 22-latka. Do kasy Górnika trafi łoby, według różnych źródeł, 70–80 procent transferowej sumy.”

Więcej TUTAJ

***

„Piłlkarz obojga narodów”

„Najlepsze wspomnienia – mistrzostwo w sezonie 2012/13 oraz rozgrywki 2015/16, w których strzelił 19 goli. Najgorsze też łatwo wskazać – lata 2008–10. W tym czasie nie zagrał w żadnym meczu i istniało zagrożenie, że już więcej nie zagra. Co prawda jeszcze nie sprawdzał, jaki konkretnie kierunek studiów najbardziej go zainteresuje (na pewno coś związanego ze sportem, wiadomo), aczkolwiek wiele do tego nie brakowało. Ból w okolicach kości łonowej nie pozwalał nawet trenować. Zmiana kierunku biegu? Ból. Podanie? Ból. Przyspieszenie? Ból. Ale najgorsza była niewiedza, co mu tak naprawdę dolega. Zdarzały się dni, gdy wszystko wskazywało na to, że idzie ku lepszemu. Poprawy nie dało się nie zauważyć. Po czym nagle następowało pogorszenie. I tak w kółko. – Szukałem porad u wielu lekarzy i często twierdzili, że potrzeba odpoczynku i tyle. Pojawił się nawet pomysł, że wszystko jest w porządku, a ból istnieje tylko w mojej głowie, więc pojechałem do Niemiec do kliniki, która specjalizuje się w takich przypadkach. Też nie pomogło – wyjaśnia.”

Więcej TUTAJ

***

„Wychowany z gwiazdami”

„Mark Kovacs jest znany na Węgrzech jako „Slaydee?”. W serwisie Youtube ma dokładnie tak nazwany kanał, w którym umieszcza materiały wideo z piłkarzami. Filmy przypominaj znanego z Canal+ „Turbokozaka”, w którym gracze ekstraklasy prezentują swoje umiejętności techniczne, wykonując kolejne piłkarskie zadania. W styczniu tego roku Kovacs nagrał odcinek z Kocsisem. – W programie najpierw rzucam wyzwanie piłkarzowi i najczęściej wybieram rzuty karne, bo w tym elemencie amator ma największe szanse z zawodowcem. Później wyzwanie rzuca piłkarz i zawodnicy najczęściej decydują się na rzuty wolne, czy strzały z woleja – opowiada nam popularny Youtuber, a gdy pytamy go o Kocsisa, mówi: – Gergo wypadł świetnie. Obserwuję od kilku lat jego karierę. Czasami trenerzy ustawiali go na środku obrony, ale według mnie on lepiej prezentuje się jako defensywny pomocnik. Potrafi czysto odebrać piłkę przeciwnikowi i zagrać ją do przodu. W Zalaegerszegi był wyróżniającym się zawodnikiem. Mało było piłkarzy w naszej lidze, którzy tak jak on nigdy nie schodzili poniżej pewnego poziomu. Bardzo mnie ciekawi, jak poradzi sobie w Polsce. W reprezentacji Węgier konkurencja w środku pola jest bardzo duża, ale dobre występy w Podbeskidziu mogą sprawić, że w końcu otrzyma szansę.”

Więcej TUTAJ

***

„Człowiek z blizną”

„Jego transfer dla wielu był sporym zaskoczeniem. Środkowy obrońca wrócił do Kielc w 2018 roku i w rodzinnym mieście miał wrócić do formy sprzed trzech lat, kiedy dobrą grą zapracował na transfer do Ipswich. Problem w tym, że trenerem Korony był wówczas Gino Lettieri. Włoski szkoleniowiec miał olbrzymi problem z zawodnikami, którzy nie bali się głośno wyrazić swojego zdania. Malarczyk szybko popadł w niełaskę Lettieriego i rzadko dostawał szansę na regularne występy. Czarę goryczy przelał… mecz z Piastem Gliwice (0:4), a właściwie to, co wydarzyło się po nim. – Eldorado, ku...a mieliśmy w Kielcach. Eldorado. Osiem by się tu skończyło i nie moglibyśmy mieć pretensji do nich. Każdy może błąd popełnić, ale trzeba zapi...ć później – krzyczał po meczu w szatni, a jego przemowę słychać było w całym klubowym budynku. Lettieri nie skreślił Malarczyka od razu. Przeczekał do końca sezonu i dopiero po jego zakończeniu zdecydował o odesłaniu zawodnika do rezerw. Bez podania przyczyny, bez rozmowy. Wychowanek, człowiek, który przy Ściegiennego spędził większość swojego życia, został potraktowany jak stary mebel, który można po prostu wyrzucić, kiedy już się znudzi. Nie dano mu nawet możliwości przebierania się w szatni pierwszego zespołu.”

Więcej TUTAJ

***

„Zapomnieli, że do tanga trzeba dwojga”

„Co więcej, z drużyną wkrótce mogą pożegnać się ci, którzy w ostatnich latach stanowią o jej sile. Z końcem sezonu wygasają umowy liderowi obrony Ivanowi Runje i Martinowi Pospišilowi, bez którego trudno wyobrazić sobie jagiellońską pomoc. Już w styczniu obaj formalnie mogą stać się zawodnikami innych klubów. A zainteresowanych ich zatrudnieniem nie brakuje,. Ba, wciąż pojawiają się kolejni. Na przeszkodzie mogłaby stanąć Jaga, proponując dwójce czołowych graczy przedłużenie kontraktów, lecz na dziś z jej strony takiej woli nie ma. Inaczej nie da się wyjaśnić ciszy i braku jakiejkolwiek deklaracji o chęci dalszej współpracy. No chyba, że Jagiellonia planuje kolejną rewolucję (byłoby to podtrzymanie kiepskiej tradycji generalnego remontu zespołu w niemal każdym oknie transferowym ostatnich lat) i zawodników tworzących kręgosłup drużyny wymieni na nowych, powiedzmy bardziej perspektywicznych?”

Więcej TUTAJ

***

„Kamil Biliński: Nie przeczuwałem, że zostanę uziemiony”

„Z nimi łatwiej znosiło się absurdy, których widział pan w futbolu całkiem sporo? Mam wrażenie, że najwięcej doświadczył ich pan właśnie na Łotwie.
Trochę tego było. I już nawet nie mówię o tym, że w ciągu miesiąca stałem się tam z kluczowego zawodnika piłkarzem zupełnie im niepotrzebnym. Kabaret widziałem na co dzień. Z jednej strony jak na łotewskie warunki Ryga FC była finansowym eldorado. Przygotowania do sezonu w Abu Zabi, pięć razy w roku wylatywaliśmy na obóz na Cypr, bo nasz właściciel miał także cypryjski Pafos. Z drugiej strony całkowita prowizorka.

Na czym polegała?
Początek sezonu, a my, jako mistrzowie kraju, zdobywcy Pucharu Łotwy, klub, którego prezes miał ambicję, abyśmy grali w fazie grupowej Ligi Europy, wychodzimy na pierwsze trzy mecze w jakichś przypadkowych strojach. Stare koszulki, na których nazwiska były zaklejane tejpami. Kabaret. Przecież to chore, by 35-letni Aleks Višņakovs, gwiazda łotewskiej piłki, wychodził w pozaklejanej koszulce! Właściciel potrafi ł nam nie płacić przez trzy miesiące zupełnie bez powodu. Miał na wszystko środki, ale kiedy coś mu się nie spodobało, zakręcał kurek. Kiedy graliśmy w eliminacjach Ligi Europy i do awansu do fazy grupowej zabrakło nam w meczu z FC Kopenhaga jednej bramki, to przez trzy miesiące nam nie płacił. Żyliśmy z bonusów, które klub otrzymywał za przejście kolejnych rund. Nikt nie wiedział, o co chodzi, bo na pewno nie o problemy fi nansowe. Właściciel przychodził do klubu i zapowiadał, że będzie budował bazę treningową jak Tottenham, na koniec sezonu urządzał ekskluzywny bankiet, na którym każdy dostawał od niego prezenty. Ja otrzymałem PlayStation, niektórzy ogromne telewizory, ale były i większe nagrody. Kiedy w 2018 roku zdobyliśmy mistrzostwo, nasz bramkarz, który został okrzyknięty piłkarzem sezonu, dostał od właściciela mieszkanie. Planowali wręczyć mu samochód, ale okazało się, że nie ma prawa jazdy, więc kawalerka wydała się lepszym pomysłem. Dla Robertsa Ozolsa była to wielka sprawa, bo Łotysze zarabiają w swojej lidze niewielkie pieniądze, na poziomie naszej pierwszej, a nawet drugiej ligi. Obcokrajowcy dostają o wiele lepsze kontrakty.”

Więcej TUTAJ

 

SPORT

„Z zastrzykiem charyzmy”

„Hyballa przyznał, że fakt iż będzie pracował w klubie, w którym jeden z piłkarzy – Jakub Błaszczykowski - jest jego współwłaścicielem, nie budzi jego obaw. - To jest bardzo ciekawa sytuacja. Rozmawiałem o tym z Kubą, zresztą znamy się ze wspólnych czasów z Borussii, gdzie w 2007 roku byłem opiekunem zespołu U-19. To ciekawe wyzwanie i nie ukrywam, że będzie on moją prawą ręką – podkreślił i zapowiedział, że najbliższe trzy tygodnie będą dla niego czasem na poznanie drużyny i klubu, a dopiero potem zapadną decyzje o ewentualnych ruchach transferowych. Z kolei prezes Błaszczykowski poinformował, że w przyszłym tygodniu do sztabu trenera dołącza dwie nowe osoby.”

***

„Potrzeba krwi z importu?”

„Holender zagrał za to od pierwszej minuty w miniony wtorek, w starciu pucharowym z Zagłębiem. Jak się zaprezentował? Na pewno był jednym z wyróżniających się graczy Podbeskidzia. Widać, że posiada zmysł do kierowania poczynaniami ofensywnymi, a na dodatek mógł zaliczyć asystę. - Desley szukał możliwości grania między liniami, czyli robił tak, jak chcieliśmy. Utrzymywał się przy piłce i szukał podań do kolegów. Miał kilka dobrych momentów, bardzo dobrze zagrał do Kuby Bierońskiego, który był sam na sam z bramkarzem i szkoda, że nie zdobył bramki. Na pewno głębiej to przeanalizujemy i wyciągniemy wnioski. Musimy podejść do tego mądrze – powiedział trener Krzysztof Brede, który – jak pamiętamy – nie szczędził swoim podopiecznym za wtorkowy występ cierpkich słów.”

***

„Strzelają aż miło”

„Osobny temat to Kamil Zapolnik. W Górniku znalazł się w ostatnim dniu letniego okienka w 2018 roku. Zabrzanom wtedy nie szło, a ofensywny zawodnik miał wzmocnić siłę ognia. 28-latek nigdy nie należał jednak do jakichś wielkich „goleadorów”. Owszem, w sezonie 2016/17 dla Wigier potrafił zdobyć 12 bramek, a rok później w innym klubie zaplecza ekstraklasy, GKS-ie Tychy, trafił 8 razy. W najwyższej klasie rozgrywkowej, także z racji zadań, jakie na niego nakładano - najczęściej pojawiał się w górniczej jedenastce na skrzydle - o gole nie było już tak łatwo. W 41 ekstraklasowych meczach zdobył w ledwie 3 bramki. Wiosną i po wybuchu pandemii prawie w ogóle już nie grał. Latem pożegnał się z Zabrzem i wraz z Szymonem Matuszkiem trafił do Miedzi Legnica. A tam ciągnie grę zespołu; 10 bramek i prowadzenie w tabeli najskuteczniejszych zawodników I ligi ma swoją wymowę. Zapolnik był bohaterem wtorkowego meczu z ŁKS-em w Łodzi, gdzie dla jedenastki z Legnicy zdobył dwie bramki, a jego zespół, po niesamowitym meczu wygrał 4:3.”

***

„Jarosław Skrobacz: Włosy mi nie siwieją”

„Ostatnia seria zwycięstw Miedzi robi wrażenie, pokonaliście przecież drużyny z czołówki tabeli. Forma nie przyszła za późno?
Nie wiem, z czego to wynika. Teraz na pewno o wiele lepiej wyglądamy jako zespół. Może zawodnicy przekonali się do pewnych rzeczy, zrozumieli, że to ma sens. Nasza liga jest nieobliczalna, jeżeli ktoś dodaje sobie punkty jeszcze przed meczem, zaplanuje je „do przodu”, to spotyka go potem rozczarowanie. Jeżeli nosisz głowę zbyt wysoko, to potem po niej dostajesz i schodzisz dwa piętra niżej. Pokora i skromność to klucz do sukcesów.

Remis w meczu ze Stomilem uznałby pan za porażkę?
To będzie inny mecz niż poprzednie, z Tychami, Odrą i ŁKS-em. Może nam być trudniej, bo będziemy musieli prowadzić atak pozycyjny, w którym mamy wiele do poprawy. Po prostu musimy wykorzystać dogodne okazje, które stworzymy pod bramką przeciwnika.”

***

„Małecki zrobił swoje”

„Dla Małeckiego był to drugi mecz w roli dżokera w tym sezonie. Trafienie z Puszczą to z kolei gol numer dwa pomocnika Zagłębia. - Nie lubię siedzieć na ławce, to nic fajnego. Trener miał taki plan, żebym wszedł w drugiej połowie i dał jakość. Fajnie, że udało się w trudnym momencie pomóc drużynie, zdobyć bramkę, a przede wszystkim, że w końcu wygraliśmy – mówi popularny „Mały". Zdaniem gracza sosnowiczan, największą bolączką, która w ostatnim czasie nie pozwalała Zagłębiu na regularne punktowanie, były problemy ze skutecznością. – Ten element bardzo szwankował w ostatnich tygodniach. Nie strzelasz - masz problem. Praktycznie w każdym spotkaniu stwarzaliśmy sobie dwie, trzy, a czasem i więcej doskonałych okazji do zdobycia bramki. Gdybyśmy jedną, może dwie z nich wykorzystali w danym meczu, to jestem przekonany, że punktów na naszym koncie byłoby więcej. Teraz można już tylko gdybać. Przed nami jeszcze dwa mecze, dobrze byłoby w nich zapunktować, a potem solidnie przepracować okres zimowy. Efekty muszą przyjść – dodał Małecki.”

***

„Małe radości straconego pokolenia”

„Napisałem też trenerowi Górakowi w sms-ie: życzę mu, by wpisał się do historii jako pierwszy szkoleniowiec, który przeprowadził GieKSę przez dwie klasy rozgrywkowe, awansując z II ligi do ekstraklasy. Jerzy Nikiel zrobił z drużyną grającą przy Bukowej awanse do starej II oraz I ligi, ale w III lidze nazywała się jeszcze Rapid/Orzeł Wełnowiec. Patrząc statystycznie, formalnie, z GieKSą awansował zatem tylko raz, do ekstraklasy zwanej I ligą. Gdy uczyni to Górak, wpisze się w nasze dzieje trwale i dopiero wtedy obecna seria zwycięstw czy liczba prowadzonych spotkań będą miały prawdziwą wartość. Ekstraklasa doda tym osiągnięciom blasku - zaznacza Tomasz Pikul.”

 

SUPER EXPRESS

„Maciej Żurawski: Wierzę, że Hyballa odmieni Wisłę”

„Jak przyjąłeś informację, że Peter Hyballa będzie nowym trenerem Wisły?
Mam nadzieję, że zadziała efekt nowej miotły i to będzie pozytywny impuls dla drużyny. Jednak nie zawsze się to sprawdza. Wkażdym razie każdy z piłkarzy ma teraz czystą kartę i musi się starać, aby pokazać trenerowi, że należy mu się miejsce w składzie.

Czego się spodziewasz po Niemcu?
Wierzę, że coś się ruszy, że Hyballa odmieni zespół. Ale to nie będzie łatwe. Trener Artur Skowronek starał się, ale nie wyszło. Fajnie jest, gdy masz zawodników na wysokim poziomie, a drużyna jest samograjem i wystarczy lekka kosmetyka, aby to poukładać. W Wiśle są jednostki, które prezentują poziom, ale jednak jest ich za mało. Sztuką jest, gdy nie ma fantastycznych piłkarzy, a mimo to zrobisz z nich drużynę. Spójrzmy na Raków, który jest rewelacją ligi. Trener Marek Papszun pokazał, że można to zrobić. W jego ekipie jest widoczny progres.”


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się