var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Marcin Bulanda / PressFocus

INFO: Rangers obserwuje Świerczoka. Walukiewicz w notesach angielskich potęg. Warta nie dostanie dofinansowania

Autor: zebrał Maciej Golec
2020-12-08 23:25:52

Jakub Świerczok znalazł się w kręgu zainteresowań Rangersów, a Sebastian Walukiewicz Liverpoolu, Manchesteru United i Chelsea. Ponadto, Legia i Wisła Kraków mają nowych członków sztabów szkoleniowych, a Warta Poznań niestety nie dostanie dofinansowania na budowę infrastruktury klubowej.

 Michał Trela z Newonce informuje, że Rangers FC uważnie monitoruje Jakuba Świerczoka i na poważnie rozważa jego kandydaturę w kontekście letniego okienka transferowego. Żeby Piast na nim zarobił, musiałby najpierw go wykupić za 500 tys. euro. 

 

 

***

Alessio de Petrillo dołączy od stycznia do sztabu szkoleniowego Legii – informuje portal legia.net. Z kolei tygodnik „Piłka Nożna” podaje, że do sztabu ma w przyszłości też dołączyć Szkot odpowiedzialny za stałe fragmenty gry.

 

 

***

Jak donosi portal „Four Four Two” Chelsea i Manchester United obserwują Sebastiana Walukiewicza. Z kolei „Corierre dello Sport” informuje, że chrapkę na Polaka ma również Liverpool i Inter Mediolan.

***

„Ze względu na obecność zmian przeciążeniowych kości piszczelowej, sztab medyczny Legii Warszawa podjął decyzję, że Michał Karbownik będzie pauzował do końca roku. Pomocnik Legii nie wystąpi w grudniowych meczach z Wisłą Kraków i Stalą Mielec” – czytamy na oficjalnej stronie Legii.

 

 

***

Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych nie przyznał Warcie Poznań dofinansowania w wysokości 38 milionów złotych. Pieniądze miały być przeznaczone na szeroko rozumianą infrastrukturę, której główną częścią jest stadion piłkarski. 

 

 

 

***

Robin Adriaenssen zastąpił Piotra Jankowicza na stanowisku trenera od przygotowania fizycznego w Wiśle Kraków. Z informacji Interii wynika, że klub ma jeszcze zasilić zagraniczny trener od przygotowania taktycznego. 

 

 

***

„Kot: Jestem samoukiem. Praca w Ekstraklasie była jednym z moich marzeń”

Czy praca w Ekstraklasie, na jakimkolwiek stanowisku, była pana celem?

Oglądam tę ligę od dziecka, interesuję się nią bardziej niż tym, co dzieje się chociażby w Premier League. Nie skłamię więc, jeśli powiem, że być częścią Ekstraklasy, od zawsze było jednym z moich marzeń. Jednocześnie muszę przyznać, że to nie jest też tak, że bardzo do tego dążyłem w ostatnich miesiącach. Poniekąd pogodziłem się z koniecznością systematycznej pracy w Anglii i wspinaniu się po kolejnych szczebelkach piramidy piłkarskiej. Oferta z Płocka była dla mnie dużym zaskoczeniem.

W jaki sposób Wisła skontaktowała się z panem?

Odezwał się do mnie trener II drużyny - Marek Brzozowski - czy byłbym w stanie pomóc Wiśle pod kątem skautingu ze szczególnym uwzględnieniem właśnie II zespołu oraz akademii. Stwierdziłem, że jeśli będę mógł to robić zdalnie z Wielkiej Brytanii, to warto porozmawiać z prezesem Marcem. Po paru dniach doszliśmy do porozumienia i stwierdziliśmy, że możemy spróbować trochę podziałać. Swego czasu mówiło się, że Ekstraklasie się nie odmawia, a że w moim przypadku obie strony były na "tak", to po prostu musiałem się zgodzić.

Prezes Marzec nie wyrażał obaw wobec tego, że nie będzie pan cały czas obecny w Płocku, a rozwój skautingu Wisły nie będzie pana jedynym zajęciem?

Nie będę cały czas siedział w Anglii. Po nowym roku wybieram się do Płocka, a później będę chciał być co najmniej raz w miesiącu na wizytacji w klubie. Myślę, że gdyby prezes Marzec był z czegokolwiek niezadowolony, nie doszlibyśmy do porozumienia. W jednej z naszych rozmów sam przyznał, że jest pewien, iż sobie poradzę.

Więcej TUTAJ

***

„Fabiański: Cieszyłem się jak na widok rodziny, kiedy zobaczyłem kibiców na trybunach”

Jaką masz nadzieję na powrót do pełnej normalności?

Mój syn normalnie chodzi do szkoły. U niego funkcjonuje to na bardzo dobrym poziomie. Organizacja, element komunikacji między szkołą a rodzicem – top. Z tego tytułu nie było też niebezpieczeństwa zamykania szkół i przechodzenia na inny tryb nauki. Jesteśmy za to bardzo wdzięczni. Był ostatnio krótki lockdown, żeby rodziny mogły – jak to tłumaczył premier – spędzić święta razem. Sądzę, że zobaczymy, jak to się wszystko potoczy po świętach. Czy poziom zachorowań skoczy w górę, bo na razie cały czas idzie w dół. Sklepy są otwarte, restauracje wracają do funkcjonowania, ale z tego, co zauważyłem w drodze na trening, to ruch na drodze jest większy. Życie wraca powoli do normy. Słyszy się też, że szczepionka dojechała do Wielkiej Brytanii i zaczną się szczepienia. Z mediów słychać, że sytuacja zaczyna wyglądać pozytywnie.

Dalej przebieracie się w innych szatniach?

Tak, tak, to jest zachowane, tu się nic nie zmienia. Jesteśmy rozłożeni po całym ośrodku treningowym.

Jeździcie też kilkoma autokarami. 

Z tego, co słyszałem, to ten sposób podoba się władzom, trenerowi i zawodnikom, więc bardzo możliwe, że takie zasady pozostaną również po pandemii. Komfort na pierwszym miejscu.

Więcej TUTAJ

***

„Marzec: Zwolnienie Jóźwiaka było spowodowane całokształtem, a nie wynikami”

Zwolnienie Marka Jóźwiaka to reakcja na aktualne wyniki Wisły czy coś, co siedziało w pana głowie od dłuższego czasu?

Powiem tak – ostatnie wyniki przyspieszyły decyzję. Kilka sytuacji z ostatnich miesięcy dało mi do myślenia, czy to na pewno droga, którą chcemy podążać. Analizując wszystko uznałem, że czara goryczy się przelała. Wiedziałem, że dalej tak nie pociągniemy.

Weźmy nawet wywiad na waszym portalu, w którym padło stwierdzenie, że zawodnik pomylił kaca z objawami koronawirusa… Było to nie na miejscu. Pracownik klubu, niezależnie jakie stanowisko piastuje, musi czasem ugryźć się w język. Tym bardziej, że o tej wypowiedzi nie wiedziałem ani ja, ani przede wszystkim rzecznik prasowy. Trzeba szanować wszystkie osoby, które z nami współpracują. Przecież mogło się okazać, że zaraz będziemy chcieli dalej współpracować z tym zawodnikiem, a przy takich wypowiedziach nie sądzę, by chciał wrócić do klubu. Mowa właśnie o takich sytuacjach – może niewidocznych na zewnątrz, ale dających do myślenia. Umowy mają swoje zapisy i trzeba pewne decyzje podjąć w danym momencie, a nie za chwilę. To się zbiegło z nie najlepszymi wynikami.

Jeśli dobrze czytam między wierszami, zwolnienie Marka Jóźwiaka teraz, a nie – powiedzmy – za dwa miesiące, było po prostu tańsze?

Tak. Pewne rzeczy w umowach powodowały to, że to był najlepszy moment na rozstanie.

Na początku prezesury powiedziałem, że każdemu trzeba dać szansę. Przyglądałem się z każdej strony nie tylko dyrektorowi Jóźwiakowi, ale wszystkim pracownikom. Wcześniej prezes Kruszewski był odpowiedzialny za działkę sportową i to on miał codzienny kontakt z dyrektorem Jóźwiakiem. Nie mogłem sobie pozwolić na to, żeby podziękować dyrektorowi od razu, pierwszego dnia, bo nie znałem całokształtu pracy. Czas od lipca do listopada był odpowiednim okresem, by wyrobić sobie zdanie. Zwłaszcza patrząc na naszą sytuację – za chwilę mamy ważne, zimowe okienko, gdzie margines błędu jest bardzo mały. W zasadzie go nie ma. Nie możemy się pomylić, bo za chwilę możemy obudzić się w miejscu, w którym nie chcielibyśmy być.

 

 

***

„Lubański: Anglia wcale nie jest poza naszym zasięgiem”

Mówi pan, że wtedy mieliśmy w reprezentacji kilku piłkarzy klasy światowej. A teraz?

Teraz na pewno nie należymy do czołówki światowej, to sobie trzeba jasno powiedzieć. Graliśmy ostatnio z Włochami i Holandią i rywale w obu meczach pokazali, że są od nas lepsi. Polska to dobry zespół i może zagrozić najlepszym, ale pod warunkiem, że jest doskonale przygotowana, że ma swój dzień.

Reprezentacja prowadzona przez Jerzego Brzęczka nie ma najlepszych notowań…

Wymagania były, są i będą. Jak powiedziałem, do światowej czołówki na pewno teraz nie należymy, ale też nie jesteśmy tak słabi, żeby oddać pierwsze miejsce jeszcze przed startem eliminacji. Powtarzam: ograć Anglików będzie bardzo trudno, ale to nie jest niemożliwe. Jeśli się uda, czapki z głów przed chłopakami. Bo to po prostu nie tak, że oni są absolutnie poza naszym zasięgiem.

Robert Lewandowski jest dla obecnej kadry kimś takim jak pan wiele lat temu. Ale chciałem zapytać nie o bramki a o co innego, o ten słynny już wywiad, gdy Lewandowski milczał, pytany o taktykę na mecz z Włochami. Jak pan odebrał takie zachowanie?

Absolutnie nie powinno się zdarzyć. Nie służy to ani drużynie, ani samemu zawodnikowi. Nie służy niczemu. Robert musi pamiętać, że jako kapitan reprezentuje cały zespół. A Robert według mnie w niejednoznaczny, niedopowiedziany sposób przekazał, że jest niezadowolony ze współpracy z trenerem. Tak się nie robi. Jeśli już, to najpierw rozmowa w szatni, we własnym gronie, a na zewnątrz czytelne wytłumaczenie sytuacji, pełnymi zdaniami.

Więcej TUTAJ

***

„Kaczmarek: Losowanie jest przyjazne”

Czy trafiliśmy na dobrą grupę?

Mogliśmy trafić dużo gorzej. Ktoś mówi, że Chorwacja czy Dania byłyby naszym pobożnym życzeniem z koszyka pierwszego - być może tak, ale wylosowaliśmy Anglię. Statystyki nie kłamią, zremisowaliśmy tylko jeden mecz na Wembley, co nie świadczy o nas najlepiej. Było kilka porażek. Oprócz Domarskiego, strzelcami bramek dla reprezentacji byli Citko czy Brzęczek.

Polacy potrafili już wygrywać wielkie mecze. Czy są więc jakieś szanse na wyeliminowanie Anglii i wyjście z pierwszego miejsca?

Nie ma co się powoływać na to, że ograliśmy Niemców 2:0 w Warszawie. Ja wtedy siedziałem 20 metrów od murawy i wiem, że powinniśmy przegrać trzema bramkami, a wygraliśmy dwoma. Nie można liczyć na cud, jak remis w 1973 roku. My musimy zagrać mecz w sprzyjających okolicznościach, co doprowadziłoby do tego, że zrobimy jakieś punkty. Ważny będzie tu też terminarz, który lada chwila ma być ujawniony. Oby był on bardzo przyjazny.

Dużo mówi się o rozwoju reprezentacji Węgier.

Nie chciałbym przestrzegać przed Węgrami, ale oni się odradzają po latach. Oni mają na pewno duży potencjał - tradycja, historia, tożsamość piłki węgierskiej to coś, co przez lata było pamiętane. Nie chcę tu sięgać do złotych czasów w których Węgrzy mieli piłkarzy grający w najlepszych klubach zagranicznych. Teraz do tego wracają, starają się wprowadzać nowych młodych piłkarzy i będzie ciekawa konfrontacja.

Więcej TUTAJ

***

„De Biasi: Wystarczy, że podacie piłkę do Lewandowskiego”

Kto jest najgroźniejszym zawodnikiem Albanii?

Najwięcej zagrożenia przed bramką sprawia Sokol Cikalleshi. W ostatnich dwóch meczach strzelił trzy bramki i to jego trzeba się obawiać. Ale jest wielu innych klasowych zawodników, jak Elseid Hysaj z Napoli.

Jak określiłby pan styl reprezentacji Albanii?

W moich czasach trenowaliśmy dużo stałych fragmentów gry, bo nie mieliśmy snajpera z prawdziwego zdarzenia, brakowało nam kogoś takiego jak Lewandowski. Teraz jednak jest lepiej. Albania gra wysokim pressingiem i liczy na skuteczne kontrataki.

Jaki jest sposób na strzelenie gola Albańczykom?

(śmiech) Podajcie piłkę do Lewandowskiego, on zajmie się resztą!

Więcej TUTAJ

***

BBC niecodziennie interesuje się piłkarzami z polskiej Ekstraklasy. Ostatnio wzięło jednak pod lupę Mateusza Kuzimskiego, o którym powstał reportaż:

 

 

***

Mecz ŁKS-u z GKS-em Tychy został przełożony z powodu stwierdzonych nowych przypadków koronawirusa w zespole z Łodzi.

 

 

***

Rozlosowano dzisiaj pary 1/8 finału Pucharu Polski. Mecze zostaną rozegrane w lutym.

Pogoń Szczecin – Piast Gliwice

Raków Częstochowa – Górnik Zabrze

Chojniczanka 1930 Chojnice – Zagłębie Lubin

Puszcza Niepołomice – Lechia Gdańsk

Arka Gdynia – Górnik Łęczna

Warta Poznań – Cracovia

Radomiak Radom – Lech Poznań

ŁKS Łódź – Legia Warszawa

Źródło: PZPN

***

Poznaliśmy również terminarz eliminacji do Mundialu w Katarze.

 

 

***

Od sezonu 2021/2022 trener z licencją UEFA A będzie uprawniony do prowadzenia drużyny w II lidze. Taką decyzję na wtorkowym posiedzeniu podjął PZPN.

 

 

***

Przemysław Płacheta nie zagra przez 2 tygodnie. Polak doznał kontuzji ścięgna uda. 

 

 

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się