var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Śląsk Wrocław

INFO: Taiwo na celowniku Wisły i Jagiellonii. Mączyński na dłużej w Śląsku. Legia zainteresowana Mateuszem Lisem

Autor: zebrał Maciej Golec
2020-12-23 23:00:33

Wisła Kraków i Jagiellonia szukają napastnika - jednym z celów ma być Abdulrahman Taiwo. Mateusz Lis znalazł się z kolei w kręgu zainteresowań Legii, a Daniel Ściślak może trafić z Górnika do Arki. Zapraszamy na przegląd informacji!

Dwa polskie kluby interesują się napastnikiem Abdulrahmanem Taiwo z Zemplinu Michalovce (wypożyczony z Dunajskiej Stredy). Są to Wisła Kraków i Jagiellonia. Cena ma być przystępna, a sam zawodnik chciałby odejść do mocniejszej ligi niż słowacka. 

 

 

***

Pytanie nie brzmi już „czy Domagoj Antolić odejdzie z Legii?”, a „dokąd odejdzie?”. Na dniach mamy się przekonać, jego agenci rozmawiają z czterema klubami.

 

 

***

Krzysztof Mączyński przedłużył kontrakt ze Śląskiem do 30 czerwca 2023 roku.

 

 

***

Legia interesuje się Mateuszem Lisem z Wisły Kraków.

 

 

***

Daniel Ściślak wypożyczony z Górnika do Arki? Według Łukasza Michalskiego taka opcja wchodzi w grę.

 

 

***

Domantus Simkus, reprezentant Litwy, przyznał, że ma oferty z Polski. Na razie nie wiadomo, o które kluby chodzi.

 

 

***

Martyna Pajączek została odwołana ze stanowiska prezesa Widzewa Łódź. Ze stanowiska ustąpi wraz z końcem roku.

 

 

***

Tomasz Salski w telewizji TOYA przyznał, że ŁKS zakontraktował już drugiego piłkarza podczas przerwy zimowej. Nie wiadomo na razie, o kogo chodzi. Według informacji portalu lksfans.pl oficjalne ogłoszenie ma nastąpić 25 grudnia. 

***

Maciej Korzym i Artem Dudik odchodzą z Sandecji Nowy Sącz.

 

 

***

Pierwszym transferem GKS-u Tychy może zostać Rafał Figiel, który rok temu pomógł wprowadzić Podbeskidzie do Ekstraklasy.

 

 

***

Bartosz Białkowski przedłużył swój kontrakt z Millwall FC o rok.

 

 

***

Resovia powołała do życia spółkę akcyjną o nazwie „CWKS Resovia SA”.

 

 

***

Szymon Szydelko został nowym trenerem Hutnika Kraków. Wcześniej był szkoleniowcem Stali Stalowa Wola.

 

 

***

„Pietrzak: Ten sezon nie jest stracony. 2-3 wygrane i jesteś wysoko”

Z twoich słów wynika, że na razie nie macie przeświadczenia, że jesteście skazani na środek tabeli.

Jest zdecydowanie za wcześnie, aby uznać ten sezon za stracony. Tak jak mówiłem, kilka zwycięstw może szybko zmienić naszą sytuację w tabeli. Zaczynamy drugą rundę od meczu z Jagiellonią u siebie i jeśli wygramy, przeskoczymy ją, już będziemy wyżej. Kluczowe będą starcia z drużynami, które teraz są nad nami. Wszystko się może zdarzyć. Patrzymy na siebie i na pewno nie rozpoczniemy zimowych przygotowań z nastawieniem, że już o nic konkretnego nie gramy.

Jesienią byliście dość przewidywalną drużyną. Ograliście wszystkich beniaminków i pogrążoną w kryzysie Wisłę Kraków, a z zespołami notowanymi wyżej przegrywaliście, nie licząc Śląska Wrocław i Cracovii. Typowy średniak.

Tak mówią suche wyniki. Pamiętajmy jednak, w jakich okolicznościach przegraliśmy z Lechem, o tym nieuznanym golu. Z Pogonią straciliśmy kuriozalną bramkę, ale ogólnie nie graliśmy źle i nie powinniśmy przegrać. To już jednak tylko gdybanie, które niczego nie zmieni. W każdym razie, chcemy powalczyć o czołówkę, taki jest nasz cel.

 

 

***

„Animucki: Szukamy ścieżki rozwoju ligi, która umożliwi nam dogonienie najlepszych”

Czyli jaka jest wizja przyszłości Ekstraklasy?

Mierzymy wysoko. Choć oczywiście, zachowujemy zdrowy rozsądek, w kilkuletnim planie nie zakładamy, że wskoczymy do piątki najlepszych lig Europy, bo ciężko mówić tutaj o gonieniu Anglii i Hiszpanii, chociaż każdy z tych krajów stanie przed poważnymi wyzwaniami. Koronawirus nie uderzył tylko w średnich, dynamicznie się rozwijających, jak my. Na największych też odciśnie swoje piętno, co chyba już widać w liczbie transferów, w wysokości transferów, w tych wszystkich problemach z nadawcami i z pozyskiwaniem przychodów. Świat się będzie zmieniał. Mam nadzieję, że razem z klubami i z federacją znajdziemy taką ścieżkę rozwoju, która umożliwi nam dogonienie najlepszych, ale na to trzeba czasu.

Określmy twardo, skoro długofalowym celem nie jest doszlusowanie do lig top pięć, co faktycznie wydawałoby się pozbawionymi szans powodzenia rojeniami, to jaki pułap znajduje się w zasięgu Ekstraklasy? Pierwsza dziesiątka, piętnastka, dwudziestka europejskich lig?

Trzeba zdawać sobie sprawę z otoczenia biznesowego i formalnego. Ostatnio robiliśmy sobie projekcję, w której zakładaliśmy, że dwie polskie drużyny co roku występują w 1/16 finału europejskich pucharów. Przebijają się przez kwalifikacje, grają nieźle w grupie i rozgrywają mecz w fazie pucharowej, być może go nawet niekiedy wygrywając. Taki scenariusz pozwalałby pozytywnie myśleć o tym, że możemy piąć się w hierarchii rankingu UEFA, który tak naprawdę do końca nie odzwierciedla potencjału i faktycznej siły danej ligi. Określa liczbę zdobytych punktów przez poszczególne kluby w europejskich rozgrywkach.

 

 

***

„Papszun: Możemy gonić Mercededsa… na rowerze”

– Na konferencji prasowej po jednym z ostatnich spotkań nie ukrywał pan zdziwienia tym, że jeden z dziennikarzy stwierdził, że Raków musi teraz odrabiać straty do Legii. Te wymagania są dla pana irytujące?

– W tej chwili możemy gonić Mercedesa na… rowerze. Tak to wygląda. Oczywiście, może zdarzyć się też tak, że to auto zepsuje się na drodze, a wtedy my je wyprzedzimy. Z jednej strony można denerwować się na takie porównania ze strony mediów czy kibiców, a z drugiej pokazuje to, jaki szacunek zyskaliśmy. Widać to też po wypowiedziach rywali. Ostatnio po spotkaniu z Piastem Jakub Czerwiński powiedział, że zagrali z nami z dużym respektem, bo wiedzieli, jak klasowa drużyna przyjechała do Gliwic. Widać, że to nie jest zakłamywanie rzeczywistości. Przeciwnicy faktycznie tak uważają.

– Bardzo dużo do drużyny wniosły letnie transfery.

– Wyciągnęliśmy wnioski z poprzedniego sezonu, gdzie pomyłek było znacznie więcej. Jeśli nie masz przewagi finansowej nad rywalami, skuteczność w transferach jest czymś, czym możesz zniwelować pewne różnice. Pion sportowy się rozwija, nasz skauting działa coraz lepiej, a jesienne wyniki to także wielka zasługa tych ludzi.

Więcej TUTAJ

***

„Michniewicz: Z Legii mogą mnie tylko zwolnić, sam nie odejdę"

Jest pan zadowolony z Andre Martinsa? Wygląda na to, że trochę się odbudował.

- Zaczął grać od meczu z Wartą Poznań i byłem bardzo zadowolony z jego postawy. Dawał balans między obroną i atakiem. Mądrze utrzymywał piłkę w grze. Dobrze nam się wyprowadzało piłkę od bramki, gdy był obecny na boisku. Wypełnił swoje zadania. Patrzymy na jego poziom i na perspektywicznego Slisza. Jeżeli będziemy mieli wybór Slisz w formie lub Martins w formie, to Slisz jest w mojej ocenie na ten moment zawodnikiem z lepszymi parametrami. . Nie zmienia to faktu, że mamy dwóch wyjątkowych zawodników, taki wybór to nie problem.

Czym tak naprawdę Joel Valencia podpadł trenerowi?

- To tylko tak w mediach było przedstawione…

Ale też trochę trener na to pozwolił, mówiąc o nim dwukrotnie na konferencjach.

- Chciałem do niego dotrzeć. Joel trafił do Legii i myślał, że tak jak w Piaście, nie będzie rywalizacji. Tymczasem nagle musi z kimś rywalizować, nie gra od początku. Trudno mu było się z tym pogodzić. Brentford interesuje się tym, jak mu się wiedzie w Warszawie, pytali właśnie o jego podejście do rywalizacji. Do tej pory Joel nie pokazał nic wyjątkowego. Gdyby przyszedł do Legii i pomógł awansować do Ligi Europy, to wszyscy by powiedzieli, że warto było, bo wykonał swoje zadanie. To się jednak nie udało i dziś to wypożyczenie jest oceniane zupełnie inaczej. Gdyby ktoś teraz chciał nam dać trzech dobrych piłkarzy na rok bez opcji wykupu na walkę o Ligę Mistrzów, to trzeba się zastanowić czy to się opłaca, czy nie. Jeżeli uda się awansować, to każdy stwierdzi, że się opłacało. A jak się nie uda, to powiedzą, że nie ma sensu ich trzymać i płacić. Na dwoje babka wróżyła.

Paweł Wszołek to pewny punkt drużyny, ale w końcówce chyba już miał dość.

- Tak, bolało go kolano. Ma problem, bo bazuje na motoryce i jeżeli ma ją trochę słabszą z powodu kontuzji czy choroby, to nie wygrywa pojedynków szybkościowych. Musi też poprawić boiskową decyzyjność. Jak na skrzydłowego Wszołek ma niezłe liczby. Jest dla nas wartościowym zawodnikiem,  w czerwcu kończy mu się kontrakt, rozmawiamy na ten temat.

Ale są chęci z obu stron, by kontynuować współpracę?

- Myślę, że on chciałby zostać. My też chcemy, by został. Trzeba się porozumieć.

 

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się