var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Krzysztof Dzierzawa / Pressfocus

Kiepsko bronią, słabo konstruują, za to regularnie irytują. Top 3 najgorszych defensywnych pomocników Ekstraklasy

Autor: Andrzej Cała
2020-12-28 11:34:38

Postawmy sprawę jasno - są w lidze pozycje znacznie gorzej obsadzone. Kluby ewidentnie zrozumiały, że defensywny pomocnik to postać na tyle ważna, że warto mieć tam pewniaka. Co nie znaczy, niestety, iż kilku “ananasów” do rankingu nie znaleźliśmy.

3. Tomasz Makowski (Lechia Gdańsk) - 3,78

Trudno tak naprawdę zrozumieć, skąd aż tak ogromne zaufanie do niego nie tylko w Lechii Gdańsk, gdzie rozegrał w ostatnie dwa i pół roku blisko sześćdziesiąt spotkań, ale też u trenerów kadr młodzieżowych. Dość napisać, iż Makowski wybiegł w podstawowym składzie jesiennych spotkań eliminacji Młodzieżowych Mistrzów Europy z Rosją czy Serbią! Podsumowując jego ostatni jesienny występ jesienią w PKO BP Ekstraklasie, okraszony wykluczeniem na Łazienkowskiej, napisaliśmy: W końcówce meczu brutalnie wszedł w niego Makowski, w pełni zasłużenie otrzymując czerwoną kartkę. W ten sposób pomocnik, który w najwyższej klasie rozgrywkowej rozgrywał już 59. spotkanie, ma w niej na koncie więcej wykluczeń niż bramek. Osobliwy to wyczyn, trzeba przyznać. Gwoli uzupełnienia - asysty też nie zaliczył, a na 9 ocen ani razu nie uzyskał wyższej niż 5! 

2. Nikola Kuveljić (Wisła Kraków) - 3,40

Dla niego nagięliśmy nasze reguły i do rankingu awansował dzięki zaledwie pięciu ocenom. Tyle że wystąpił jeszcze dwa razy, w tym w końcówce dramatycznej porażki Wisły Kraków z imienniczką z Płocka 0:3 u siebie i uznaliśmy, iż nie da się wobec jego dyspozycji przejść obojętnie. Wykupiony przez Białą Gwiazdę wiosną 23-letni Serb, jesienią prezentował się po prostu fatalnie. Na domiar złego w grudniu doznał poważnej kontuzji i czeka go kilka miesięcy pauzy. Może wróci mocniejszy?

 

 

1. Gergő Kocsis (Podbeskidzie) - 3,25

Największy atut Węgra? Takie samo nazwisko co u Sandora Kocsisa, wicemistrza świata z 1954 roku, rewelacyjnego napastnika Honvedu oraz Barcelony. Gergo co prawda snajperem nie jest, aczkolwiek po paru występach w Podbeskidziu śmiemy domniemać również, iż panowie nie są spokrewnieni. Sandor nie mógłby przekazać tak kiepskich genów piłkarskich! - tak pisaliśmy o Kocsisie na początku listopada, podsumowując najgorsze letnie transfery w lidze. Wtedy węgierski zawodnik mógł się jeszcze - ekhem - pochwalić średnią 3,50, czyli jak łatwo zauważyć, potem było jeszcze gorzej. Kocsis idealnie wpisał się w beznadzieję drużyny z Bielska-Białej, ale podejrzewamy, że kontraktując go zamierzenia włodarzy klubu były trochę inne - miał podwyższyć poziom, a nie dopasować się do niego. Tymczasem naprawdę trudno pochwalić go za cokolwiek. Bliżsi jesteśmy stwierdzenia, że Węgier jest poważnym kandydatem do kalendarza z najgorszym zagranicznym szrotem, jaki widzieliśmy w lidze w 2020 r. 

 

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się