var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Tomasz Folta / Press Focus

Żeby koło się nie zamknęło. Jeśli Pogoń myśli o pucharach, musi nauczyć się na własnych błędach

Autor: Maciej Golec
2020-12-29 14:30:21

Przed ostatnią kolejką rundy jesiennej pisaliśmy, że Pogoń wdrapała się na szczyt tabeli trochę niepostrzeżenie, po cichu. Że rozgrywa najlepszy sezon od momentu awansu do Ekstraklasy. Teraz w gestii klubu powinno być niedopuszczenie do powtórki sprzed roku, kiedy cały dorobek został roztrwoniony na wiosnę. Dyrektor sportowy Dariusz Adamczuk pośrednio uspokaja kibiców, ale czy to wystarczy?

Podrzucamy wam dwa cytaty:

- Nie chcemy osłabiać drużyny, ale gdy pojawią się jakieś konkretne oferty, to na pewno będziemy o nich dyskutowali z naszymi zawodnikami.

- Na ten moment nie planujemy ani sprzedaży, ani innych rozstań. Jeśli jakiś zawodnik przyjdzie i przekaże nam sygnał o chęci zmiany otoczenia, to będziemy to na bieżąco rozpatrywać.

Gdyby ktoś nam pokazał tylko te fragmenty bez żadnego kontekstu, z ręką na sercu nie odgadlibyśmy ani autora, ani daty. Te słowa mógł wypowiedzieć każdy kiedykolwiek, nawet jakiś prezes klubu z II ligi Hondurasu. A wypowiedział je Dariusz Adamczuk kolejno w styczniu 2020 roku, czyli rok temu przed rundą wiosenną cytowany przez „Gazetę Wyborczą” i 27 grudnia 2020 roku, czyli przed nadchodzącą rundą wiosenną na łamach oficjalnej strony klubu. 

Zaznaczmy, że już wtedy, na początku mijającego roku, odejścia Adama Buksy i Ikera Guarrotxeny były faktem. Pogoń straciła swojego najlepszego napastnika, ale potem już drużyny nie osłabiła. To znaczy, nie zrobiła tego w zimowym okienku, lecz na wiosnę – oddając Srdjana Spiridonovicia i Zvonimira Kozulja ze względów raczej wychowawczych i ambicjonalnych. Te wypowiedzi to jednak jeszcze nic. Pokazują, że wizja się nie zmieniła, w czym za wiele złego nie widzimy, ale już w pewnej nutce naiwności i deprecjonowania problemu już tak. 

Oto cytaty z wywiadu Dariusza Adamczuka dla Weszło ze stycznia 2020 roku:

„Nie powiedziałbym, że jakoś specjalnie nas to [odejście Buksy – przyp. red.] dotknęło, choć oczywiście, nie ma na świecie ani jednego klubu, który spokojnie przeszedłby obok odejścia swojego najlepszego napastnika. To mały problem do rozwiązania”. 

„Byliśmy przygotowani na jego odejście latem, dlatego wzięliśmy Maniasa, który wiosną ma sporo do udowodnienia. Myślę, że w nadchodzącej rundzie dostanie więcej szans i pokaże, że jest dobrym zawodnikiem”.

Wiara w Maniasa ma trochę wspólnego z wiarą w Patryka Lipskiego, czy Kristophera Vidę. Niby można, ale po co? Grek w rundzie jesiennej grał mało, ale jeszcze mniej wnosił, gdy grał. Nic, absolutnie nic nie zapowiadało, że „pokaże, że jest dobrym zawodnikiem”. Tak samo twierdzenie, że odejście kogoś, kto miał udział przy prawie połowie bramek Pogoni w rundzie jesiennej (7 goli i 3 asysty Buksy przy 22 golach Pogoni w rundzie jesiennej) jest „małym problemem do rozwiązania” brzmi niepoważnie. Jak zaklinanie rzeczywistości.

A zapewnienia odnośnie do wzmocnienia linii ofensywnej typu: „okienko transferowe trwa dopiero pięć dni. Podchodzimy do tego spokojnie. Mamy dużo czasu. Okienko jest otwarte do 28 lutego” nie zestarzały się dobrze patrząc na to, jak potoczyły się losy Pawła Cibickiego sprowadzonego właśnie zimą oraz w którym miejscu jest teraz Michalis Manias i Soufian Benyamina. 

Pijemy do tego, że w momencie w którym historia zatacza koło, to znaczy Pogoń ma za sobą dobrą rundę jesienną, znowu jest na trzecim miejscu i może pochwalić się najbardziej szczelną defensywą, nie można pozwolić, by to koło się zamknęło przez te same błędy. A błędem było niedostateczne wzmocnienie osłabionego zespołu w zimowym oknie, co potem skutkowało tym, że szczecińskiej ofensywy obawiał się najbardziej chyba sam Kosta Runjaić. 

„Nie widzę możliwości, by z kogoś rezygnować” – powiedział Adamczuk we wspomnianym wywiadzie dla oficjalnej strony. Wspomniał też, że kontrakt Kamila Drygasa zawiera opcję przedłużenia, więc o jego odejście martwić się raczej nie trzeba. Ale co ze wzmocnieniami? Tu już gorzej, bo poza tematem młodzieży, za który trzeba chwalić, ale który nie jest gwarancją wzmocnienia na tu i teraz, dowiedzieliśmy się, że „Pogoni Szczecin nie stać teraz na wielkie transfery”. Czyli, dopowiadając sobie samym, przyjście Pawła Stolarskiego nie było zapowiedzią, ani przedsmakiem, a raczej daniem głównym. 

Czy to oznacza coś złego? Teoretycznie kadra wygląda teraz dużo lepiej niż na wiosnę w ubiegłym sezonie, bo nie ma znaczących ubytków na żadnej pozycji ani rozbitych proporcji, więc nie powinno to być zwiastunem tragedii. Ale zawsze jest obawa, że ktoś ponadprogramowo Pogoń opuści (mimo że tego klub nie planuje) oraz, że ławka okaże się za krótka do walki opuchary i mistrzostwo, o którym muszą w Szczecinie myśleć. Grunt to nie zlekceważyć trwającej przerwy i okresu na wzmocnienie zespołu, bo może się skończyć podobnie, jak rok temu. Portowcy wcale formą nie stoją na stalowych nogach.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się