var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Lukasz Sobala / Press Focus

Karabiny, które nie szwankują. TOP 5 środkowych napastników Ekstraklasy

Autor: Maciej Golec
2020-12-30 14:30:31

Gdyby nie oni, ofensywna siła klubów Ekstraklasy byłaby powodem do nieustannych drwin i śmiechów. A tak przynajmniej kilku zawodników sprawia, że jest na co popatrzeć i kogo docenić. O kim mowa?

5. Jakov Puljić (Jagiellonia Białystok) – średnia not 4,75

Sezon zaczął bardzo dobrze – od dwóch goli i asysty w trzech meczach. Z tym że Puljić po jakimś czasie zaczął nam przypominać Erika Exposito – w tym sensie, że jeśli wystrzeli to tylko raz na jakiś czas, ale za to spektakularnie. Długi czas brakowało mu regularności, a w meczach, w których Jagiellonia była stłamszona, nie mógł za wiele zrobić. Za przykład mogą tu posłużyć spotkania z Pogonią i Cracovią. Na szczęście jego i trenera z tymi słabszymi pokazał jednak, że strzelać potrafi. Dwa hat-tricki w odstępie dwóch tygodni robią wrażenie, a to, że naprzeciw były Wisła Płock i Warta Poznań niewiele zmienia. Chorwat zapunktował swoją postawą i to powinno kibiców z Białegostoku cieszyć oraz napawać optymizmem przed rundą wiosenną. Albo chociaż sprawić, że będą mieli jakieś oczekiwania.

4. Mikael Ishak (Lech Poznań) – 5,08

Pewnie na palcach jednej ręki można by policzyć osoby, które przypuszczały przed sezonem, że Ishak z marszu wejdzie w buty Christiana Gytkjaera. I szukalibyśmy ich raczej w kręgu rodziny Szweda. Stało się jednak inaczej – szczególnie początek sezonu był dla napastnika Lecha udany, bo w trzech meczach strzelił cztery gole i zanotował asystę, a do tego świetnie spisywał się też na salonach europejskich. W pewnym momencie przytrafił się dołek, ale z niego Szwed potrafił szybko wyjść pakując trzy sztuki w trzech meczach z rzędu. Gdyby on i cały Lech utrzymał regularność, na pewno skończyłby na pudle, bo różnice w zestawieniu są bardzo niewielkie. 

3. Jakub Świerczok (Piast Gliwice) – 5,11

Napisanie, że Świerczok wrócił po kontuzji, gdy Piast zaczął grać dobrze byłoby naciąganiem rzeczywistości. To gliwiczanie zaczęli grać lepiej, bo Świerczok wrócił po kontuzji i mógł wreszcie wystąpić w kilku meczach ciągiem. Okazało się wówczas to, czego każdy chyba się spodziewał – całkiem nieźle idzie mu strzelanie bramek. Tak, to eufemizm. Szło mu nawet kapitalnie, bo nie dość, że w pięciu kolejnych spotkaniach sześć razy pokonywał bramkarza, to jeszcze wśród tych goli znalazły się te wyjątkowo zjawiskowe. Choćby trafienie z połowy przeciwko Zagłębiu Lubin, czy bramka na 2:2 w Warszawie z Legią. I gdyby nie pół stopy, swoją serię kontynuowałby do teraz, jednak VAR wyłapał nieprawidłowość przy jego główce w spotkaniu z Rakowem. Napastnik, który miał być diamentem i gwarantem bramek, pokazał swoje oblicze w drugiej połowie rundy i coś nam mówi, że na tym się nie skończy.

2. Tomas Pekhart (Legia Warszawa) – 5,15

Tak jak przy Puljiciu mieliśmy skojarzenia z Exposito, tak Pekharta widzieliśmy jako drugiego Tomasa Necida. Ale potem Czech wyszedł na boisko i zamknął nam wszystkim jadaczki. I to nie jest nadużycie, bo Pekhart w rundzie jesiennej pozamiatał strzelając 13 goli w 13 meczach. Nie ma na ten moment lepszego duetu w Ekstraklasie niż głowa Pekharta i piłka, oni dopełniają się znakomicie. A jedynym powodem, dla którego Czech nie znalazł się na pierwszym miejscu jest fakt, że Jesus Jimenez jawi się jako znacznie bardziej mobilny piłkarz i przez to użyteczny oraz wysoko oceniany nawet wtedy, gdy nie strzela goli. Pekhart z kolei jest nastawiony na konkretne zadanie, które wykonuje fantastycznie. Nie ma co się jednak przejmować, bo 0,08 punktu to tak naprawdę kwestia nawet nie jednej noty w górę lub w dół. 

1. Jesus Jimenez (Górnik Zabrze) – 5,23

Jak już wspomnieliśmy, Jimenez napastnikiem jest na planszy, ale w rzeczywistości Marcin Brosz go nie przymocowuje liną do pola karnego. Hiszpan często schodzi niżej, pomaga kolegom w pomocy i dzięki temu, gdy nie jest skuteczny z przodu, zbiera dobre opinie i rozgrywa niezłe spotkania. Pracuje nie tylko liczbami. A tych też trochę nazbierał, bo już w pierwszej kolejce zaczął od mocnego uderzenia, czyli hat-tricka z Podbeskidziem. W sumie nastukał 8 goli, co jak na zastępcę Igora Angulo, wcześniej przez niego nieco przyćmionego, jest wynikiem bardzo przyzwoitym. Gorzej, że w Zabrzu nie mają dla Hiszpana sensownej alternatywy i gdyby ktoś skusił się na sprowadzenie Jimeneza, dziura w ataku drużyny Marcina Brosza byłaby bardzo trudna do załatania.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się