var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Rafal Rusek / PressFocus

Adamski: Sztuka przetrwania. Nikt w 2020 nie zbankrutował, i to jest sukces [KOMENTARZ]

Autor: Bartosz Adamski
2020-12-30 16:16:47

Nie był to wspaniały rok, ale nie zapomnę go nigdy. Będzie się go wspominać po latach, będą o nim pisać w książkach, Patryk Vega o tematyce pandemicznej pewnie nakręci film. Trzeba było z 2020 wyjść cało i go przetrwać. Polskiej piłce to się udało.

Mieliśmy się czym ekscytować i dostaliśmy chwile wytchnienia w tych trudnych dwunastu miesiącach. Piłka nożna była i jest w dalszym ciągu odskocznią od tej codzienności. Fenomen społeczny. Przecież my, dzięki tym transmisjom, żyliśmy życiem zastępczym.

Ten rok uświadomił nam wiele, bardzo wiele.

Pamiętam te nastroje z marca, jak wybuchła pandemia. Rozgrywki zostały przerwane przy 35 przypadkach w skali całej Polski. I bardzo dobrze, bo trzeba było błyskawicznie zahamować rozprzestrzenianie się Covid-19. Nikt nie wiedział co nas konkretnie czeka, kreślono katastroficzne wizje. Niektórzy byli gotowi zakładać się nawet, że co najmniej do września liga nie ruszy. Wielu twierdziło, że kluby zbankrutują i generalnie nie będzie czego ratować.

Tymczasem okazało się, że Ekstraklasa wróciła 29 maja przy 330 przypadkach dziennie. I udowodniono, że można grać bez wielkiego narażania zdrowia zawodników. Bo czy wykazano, że któryś z nich zaraził się koronawirusem na boisku? Działo się to przede wszystkim w dużych skupiskach ludzkich, ale raczej nie na murawie. Udokumentowano, że we w miarę bezpiecznych warunkach można grać nawet przy 25 tysiącach zakażeń dziennie.

Z tego miejsca pochwalić trzeba PZPN za uruchomienie Komisji Medycznej i procedur pozwalających na takie rozwiązanie. Często zawziętość jest sporą wadą Zbigniewa Bońka, ale w tym przypadku akurat dzięki determinacji imć prezesa oraz jego ludzi udało się nie tylko dokończyć poprzedni sezon, ale i sprawnie przeprowadzić nowy. Trzeba mu oddać, że to on poszedł do premiera Mateusza Morawieckiego i opracował wspólnie z nim plan powrotu rozgrywek w zaostrzonym rygorze, który zdał egzamin.

Dużo było wątpliwości, czy uda się rozegrać płynnie chociaż ten skrócony 30-kolejkowy sezon. Po rundzie jesiennej trzeba przyznać, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. W Ekstraklasie nie ma żadnych zaległości, w I lidze przełożono na następny rok trzy mecze, w II lidze z kolei do odrobienia jest tylko jedno spotkanie. Bilans naprawdę optymistyczny.

Oczywiście, nie wiemy, co będzie się działo wiosną, czy nie będzie kolejnej fali zakażeń, bo eksperci mówią nawet o 50-60 tysiącach dziennie, ale wygląda na to, że trudno sobie wyobrazić teraz taką siłę, która spowodowałaby całkowity paraliż rozgrywek. Tym bardziej, że połowa albo blisko połowa wszystkich zawodników tego koronawirusa już przechorowała.

Tym samym najprawdopodobniej uda się utrzymać przy życiu kluby, o co były największe obawy. Te ostatnie 9-10 miesięcy było dla naszej piłki sztuką przetrwania. I przetrwać faktycznie się udało. W marcu i kwietniu sytuacja wyglądała na dramatyczną, ale na szczęście rok kończymy z mniejszymi stratami niż przewidywano. W każdym razie na tyle małymi, że na szczeblu centralnym nikt nie musiał wycofać się z rozgrywek. To po prostu sukces. Nie tylko nikt nie zbankrutował, a niektórym udało się zminimalizować straty transferami albo nawet się wzbogacić, jak Lech Poznań z tytułu gry w Lidze Europy i sprzedaży Gumnego, Jóźwiaka czy Modera. 

Był to trudny rok, ale kończy się on dla naszej piłki względnie szczęśliwie. Nie tylko emocjonowaliśmy się meczami wtedy, gdy inni rozmyślali jeszcze nad planem grania podczas Covid-19, ale też udało się w końcu awansować do fazy grupowej europejskich pucharów, no i mamy najlepszego zawodnika na świecie.

Myślę jednak, że życząc Wam lepszego następnego roku nie potraktujecie tych słów jak banału. Wejdźmy w kolejną dekadę normalnością, bo tej ostatnio szczególnie brakowało. Wróćmy na trybuny, rzucajmy się sobie w objęcia po bramkach, śpiewajmy łapiąc się za barki. Po prostu cieszmy się tą grą na nowo z bliska. Szczęśliwego 2021!


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się