var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Mateusz Czarnecki

INFO: Zadłużenie Wisły mniejsze niż 20 milionów. Rosołek wypożyczony do Arki. Kluby zagraniczne zainteresowane Pirulo

Autor: zebrał Maciej Golec
2020-12-30 23:30:08

Maciej Rosołek przedłużył kontrakt z Legią, ale i opuścił ją na pół roku. Z kolei Mateusz Lis zostanie na dłużej w Wiśle Kraków. Wiśle, która z wypłatami się nie spóźnia. Garść informacji w dzisiejszym raporcie - zapraszam!

Wczoraj pojawiła się informacja, że Śląsk i Lech interesują się Pirulo. Według informacji Piotra Koźmińskiego piłkarzem interesują się nie kluby z Polski, a z Indii, kraju arabskiego i Hiszpanii. Co i tak raczej nie oznacza transferu.

 

 

***

Pogoń dostała pozwolenie na użytkowanie dwóch nowych trybun stadionu.

 

 

***

Tomasz Byszko zostanie asystentem Piotra Stokowca w pierwszej drużynie Lechii. Z kolei, Kacprowi Urbańskiemu do Bologni wcale nie jest tak blisko, jak we wtorek pisały meczyki.pl. 

 

 

***

Krzysztof Kiewicz informuje, że Wisła Kraków jest obecnie zadłużona na mniej niż 20 milionów złotych, ale nie ma żadnych zaległości w wypłatach.

 

 

 

 

***

Arkadiusz Milik nie jest jednak bliski transferu do Atletico. Cena za polskiego napastnika (15 milionów euro) ma być za wysoka.

 

 

***

Maciej Rosołek przedłużył kontrakt z Legią do końca 2022 roku i jednocześnie odszedł na wypożyczenie do Arki Gdynia obowiązujące do końca obecnego sezonu. 

 

 

***

Grzegorz Mokry odszedł ze sztabu szkoleniowego Wisły Kraków. Umowę rozwiązano za porozumieniem stron.

 

 

***

Z kolei Mateusz Lis przedłużył kontrakt do końca czerwca 2022 roku. 

 

 

***

Artur Węska został nowym trenerem Lecha II Poznań.

 

 

***

„Błaszczykowski: Nie żałuję niczego”

Długo broniłeś Artura Skowronka, nawet wtedy, gdy trybuny, po 0-3 z Wisłą Płock, krzyknęły: "Hej Kuba, zmieniaj trenera!". Ostatecznie, po porażce z Zagłębiem Lubin, doszło do zmiany trenera. To był ostatni moment na to?

- Tak postawione pytanie sugeruje, że takie decyzję podejmuję sam, jednoosobowo, a nie jest to prawda. Ze względu na specyficzną sytuację, jaką mamy w Wiśle, staram się jak najmniej ingerować bezpośrednio w pracę zarządu czy pionu sportowego. Oczywiście, gdy jestem pytany, wyrażam swoją opinię, podobnie jak Tomek czy Jarek i podobnie jak oni uczestniczę w podejmowaniu ostatecznych decyzji. Proszę zrozumieć - nie uchylam się od odpowiedzialności za podjęte decyzje, ale to nie jest tak, że Jakub Błaszczykowski sam, jednoosobowo, zatrudnia i zwalania trenerów w Wiśle.

Wracając do trenera Skowronka, przede wszystkim trzeba podkreślić, że podjął się bardzo trudnego zadania i to zadanie wykonał. Wiem, że dziś są tacy, którzy twierdzą, iż utrzymanie Wisły było oczywiste, ale przypominam, że w listopadzie 2019 roku mało kto w to wierzył. Trener Skowronek, w przeciwieństwie do innych, nie żądał z góry długoterminowego kontraktu, wykonał powierzone mu zadanie, wprowadzając zespół na wyższy poziom i za to należy mu się szacunek.

Potem, niestety, przyszła pandemia i sprawy przestały się dobrze układać. Z tego powodu, znów po bardzo długich dyskusjach, postanowiliśmy wspólnie, że konieczne są zmiany.

Jaka była geneza pomysłu zatrudnienia Petera Hyballi?

- Po podjęciu decyzji o konieczności dokonania zmiany, trenera Hyballę zaproponował zarządowi nasz dział skautingu. Jego kandydatura została wtedy dołączona do krótkiej listy, na której - z tego co wiem - były jeszcze dwa inne nazwiska i ostatecznie zaakceptowana, po bezpośrednich negocjacjach. Informacje, że to ja polecałem trenera ze względu na wspólną przeszłość w Dortmundzie, nie są prawdą. Akurat w tym okresie nie mieliśmy okazji się bliżej poznać.

 

 

***

„Piszczek: Kilka klubów z Ekstraklasy się do mnie odezwało, ale ja już mam gotowy plan"

A co, gdyby odezwał się do ciebie jakiś polski klub z PKO BP Ekstraklasy? Na przykład Zagłębie Lubin, w którym występowałeś przez trzy lata albo Górnik Zabrze, w którego szkółce trenowałeś jako dziecko.

- Kilka klubów z Ekstraklasy się do mnie odezwało i sondowało, czy byłbym zainteresowany ich ofertami, ale konsekwentnie powtarzałem, że na tę chwilę mam w głowie plan na swoją przyszłość.

Kibice LKS Goczałkowice-Zdrój mogą więc chłodzić szampany...

- Plan jest taki, że w czerwcu wrócę i pomogę drużynie w trzeciej lidze. Do tej pory podczas pobytu w Polsce mieszkaliśmy w Zabrzu, ale niedługo przeniesiemy się do Katowic. Stamtąd będę dojeżdżał. Na początku będę pewnie potrzebował jakiegoś odpoczynku, ale znając siebie wiem także, że będę chciał być na jak największej liczbie treningów czy sparingów. Na razie nie znamy jednak planu przygotowań.

 

 

***

„Damian Kądzior: Dostałem prezent od Luki Modricia”

Wspomniał pan o grypie. Przez chorobę opuścił pan między innymi spotkanie z Realem Madryt, któremu pan kibicuje.

Nie będę ukrywał - od małego jestem za Realem, z żoną jeździliśmy na Santiago Bernabeu w roli kibiców. Teraz jestem zawodnikiem La Liga i wiadomo - nie mogę się z tym obnosić. Natomiast chciałem w tym meczu wystąpić. Może uda się na ich stadionie? Dostałem jednak w prezencie koszulkę Luki Modricia. Kierownik naszej drużyny zwrócił się z prośbą do Luki, a Modrić kojarzył, kto to jest ten Kądzior. Pamiętał mnie z Dinama Zagrzeb, cały czas ogląda ich mecze. Życzył mi szybkiego powrotu do zdrowia.

Trudno gra się po dwóch miesiącach przerwy i chorobie?

Było trochę walki z samym sobą, trzeba było przecierpieć, ale dałem radę. W ostatnich latach miałem swój rytm, cykl. Organizm był przyzwyczajony do czegoś innego. Rozgrywałem w sezonie 30-40 spotkań. Ale teraz jestem w innej sytuacji i robię wszystko, by się dostosować. Dużo trenuję indywidualnie. Z trenerem Aleksandrem Kowalczykiem. On pracuje w niższej lidze w Hiszpanii (CD Laudio). Poznaliśmy się w Bilbao. Gdy mam dzień wolny lub uważam, że trening wyrównawczy nie był tak ciężki jak jednostka meczowa, to staram się coś z Olkiem porobić. Działamy już od dwóch miesięcy. Dzięki temu byłem gotowy na Barcelonę. W sylwestra też robimy z Olkiem trening. Śmiejemy się, że nikt tego nie widzi, tylko my, ale kiedyś przyniesie to efekty. Wydaje mi się, że gdyby nie treningi indywidualne w moim życiu, nie dotarłbym do Eibar. Wcześniej, w Polsce, pracowałem z ojcem. Teraz też nie odpuszczam. Niedawno zdałem egzamin z hiszpańskiego.

 

 

***

„Buksa: Plany New England Revolution są mocarne. Będziemy grali o mistrzostwo MLS”

Czym MLS może przekonać młodego polskiego piłkarza?

To zbyt ogólne. Analiza potencjalnych kierunków transferowych musi być rozbudowana – własne możliwości, liga, klub, trener, koledzy z zespołu, otoczenie, potencjał. Nie powiem, że Europa jest lepsza od Stanów Zjednoczonych albo Stany Zjednoczone od Europy – to zależy od sytuacji. Jak ktoś ma 34 lata i chce jechać do USA, to naturalnie ma inne cele niż ktoś, kto ma 24 lata i wszystko przed sobą. Jeżeli mówimy o młodym piłkarzu, który chce wyjechać do MLS, zrobić krok do przodu przez dwa-trzy lata i wrócić do Europy, to tak, oczywiście, da się i nie ma w tym nic złego. Polecam. Bardzo dobra liga. I niedoceniania. Gra się bardzo szybko, dynamicznie, można wejść na wyższy poziom względem Ekstraklasy. Ale jeśli ktoś chce zostać na kilka lat do przodu, to musi polubić życie w USA, polubić klimat – ja siebie w tym układzie nie widzę.

Masz kontakt z Jerzym Brzęczkiem? Wiesz, że jesteś obserwowany?

Byłem w kontakcie z selekcjonerem Jerzym Brzęczkiem w czasie wrześniowego zgrupowania, kiedy dostałem powołanie, ale ostatecznie nie pojechałem przez wzgląd na sytuację pandemiczną. Wszystko rozgrywało się na linii klub-PZPN.

Miałeś żal do klubu?

Nie do klubu, po prostu byłem zły na całą sytuację. Reprezentacja to absolutny priorytet. Zrobię wszystko, żeby powołania przychodziły regularniej. Ale rozumiem też klub. Jeśli pojechałbym na kadrę, to musiałbym opuścić sześć meczów ligowych przez kwarantannę, a to bardzo dużo. Klub skorzystał więc z okazji zatrzymania mnie na kluczowe mecze. Nic dziwnego. Mają swoje oczekiwania, zapłacili za mnie duże pieniądze, rozumiem ich podejście. Walczyli, żebym został w USA. Ja za każdym razem podkreślałem, że chcę jechać na reprezentację, przekonywałem, ale głos klubu był ponad moim. Musiałem się dostosować.

A potem był jeszcze kontakt?

Nie było kontaktu.

Więcej TUTAJ

***

„Mariusz Lewandowski: Problem z polskimi trenerami? Nie szanujemy się”

Pan pracował już w Ekstraklasie jako trener Zagłębia Lubin. Jak bardzo jest pan zdeterminowany, by wrócić na najwyższy poziom rozgrywkowy?

Zawsze podchodzę do swojej pracy ambicjonalnie. Trzeba wieszać poprzeczkę wysoko, ale należy robić to spokojnie, na miarę możliwości. Chciałbym pracować nawet wyżej niż w Ekstraklasie, ale teraz mam zupełnie inne cele i nie myślę o tym. Przede mną jeszcze lata pracy.

Skoro pana ambicje sięgają wyżej, niż na poziom Ekstraklasy, to rozumiem, że chciałby pan prowadzić reprezentację Polski albo zagraniczne zespoły. Polscy trenerzy od dawna nie przebijają się jednak za granicą. Dlaczego tak jest?

Największym problemem jesteśmy my sami. Nie szanujemy się. Kiedy ktoś zapyta menedżera lub kogoś ze środowiska o polskiego trenera, usłyszy: nie bierzcie go. Jest za dużo krytyki. Sami staramy się kopać we własnym otoczeniu. Nie jesteśmy gorszymi trenerami, ale musimy sami siebie doceniać i szanować. Podczas gry na Ukrainie zyskałem wiele kontaktów, jednak na szansę muszę zasłużyć pracą i postępami. Nie dostanę nic po znajomości, muszę udowodnić, że na to zasługuję.

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się