var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Rafal Rusek / PressFocus

Bogato w obronie i bramce, biednie w ataku. Najciekawsi ligowcy, którzy mogą podpisać kontrakt z nowym klubem

Autor: Karol Bochenek
2021-01-01 15:00:57

W Ekstraklasie transfer zawodnika bez kontraktu nie kojarzy się najlepiej. Dlaczego? Ano dlatego, że w przeważającej większości przypadków oznacza sprowadzenie kolejnego szrotu. Bóg jeden wie skąd, który kluby zmienia co rundę, nie ma liczb, osiągnięć i tak naprawdę nigdzie go nie chcą. Czasem jednak zdarza się też tak, że jeden klub Ekstraklasy podbierze drugiemu dobrego zawodnika, wykorzystując kończącą się umowę. A takie ruchy, oczywiście jeśli chodzi o jakościowych piłkarzy, zawsze są docenianie.

Dyrektorzy sportowi (o ile ktoś taki w klubie jest) od dziś mogą bliżej przyglądać się zawodnikom, którzy za 6 miesięcy - używając żargonu rodem z amerykańskiego świata sportu – zostaną wolnymi agentami. Nawet więcej - mogą z nimi negocjować i podpisywać umowy ważne od 1 lipca. I cóż, trzeba przyznać, że na rynku znalazło się kilka smakowitych kąsków. Taka Legia za chwilę może zostać bez Pawła Wszołka i Marko Vesovicia, choć akurat w przypadku tych zawodników odejście do innego polskiego klubu z wielu względów jest bardzo wątpliwe. No ale skoro kontrakty się kończą, to wciągamy ich na naszą listę.

Łatwiej za to uwierzyć w odejście Waleriana Gwilii, który nie wkupił się w łaski Czesława Michniewicza, czy Jose Kante, który ostatnio częściej się leczy, niż gra, ale jakąś tam markę w Ekstraklasie zdołał sobie wyrobić. Niewykluczone, że stołeczny klub obu po prostu odpuści, a to znacząco ułatwi zdobycie podpisu pod kontraktem

***

Duże pole do popisu mają w klubach, które szukają wzmocnień na środku obrony. Do wzięcia są chociażby Mariusz Malec, Konstantinos Triantafyllopoulos i Ivan Runje, który chciałby przedłużyć kontrakt z Jagiellonią, ale Jagiellonia wykazuje nikłe zainteresowanie. - Chcę zostać w Jagiellonii, ale żadnych rozmów z klubem nie było. Nie wiem, czy chcą mnie, czy nie chcą. Naprawdę mnie to trochę dziwi. Ale dam jeszcze tydzień, dwa. Jak nie będzie żadnej rozmowy, to będę otwarty na inne zespoły - tak Chorwat tłumaczył swoją sytuację kontraktową na antenie Weszło FM. Czy te słowa oznaczają, że jego czas w Białymstoku wkrótce dobiegnie końca? Nie można tego wykluczyć.

Jeszcze większe zainteresowanie, zwłaszcza wśród klubów z czołówki, powinien wzbudzić Jakub Czerwiński. Obrońca Piasta od kilku sezonów należy do najlepszych ligowców na swojej pozycji, więc sprowadzenie go za darmo trzeba będzie rozpatrywać w kategoriach majstersztyku.

Ciekawym wyborem może być też Alan Uryga. Wychowankowi Wisły Kraków marzy się zagraniczny transfer, ale możemy chyba zakładać, że ofertą z mocnego ekstraklasowego klubu też nie pogardzi. Uryga w Płocku wszedł na poziom, o który wcześniej raczej go nie podejrzewano. Jeśli pamiętacie, jak marnie prezentował się w barwach „Białej Gwiazdy”, która kilka lat temu odpuściła go bez żalu, to wiecie, o czym mowa. No ale ponieważ międzyczasie wyrósł na bardzo solidną firmę, to latem, rzecz jasna jeśli nie zwinie się z Płocka wcześniej, kilka ciekawych ofert na pewno dostanie.

Duży ruch może być także wśród bramkarzy. W czerwcu kontrakty kończą się Jakubowi Szumskiemu, Martinowi Chudemu, a przede wszystkim Dominikowi Hładunowi. Bramkarz Zagłębia to jeden z najbardziej niedocenianych ligowców. Od dłuższego czasu gra co najmniej dobrze i jest pewnym punktem swojego zespołu, a mimo to rzadko wymienia się go wśród najlepszych golkiperów Ekstraklasy. Nie mamy jednak wątpliwości, że jeśli utrzyma równą formę, to wkrótce się to zmieni. Być może już w innych barwach, bo latem na Hładuna na pewno będą chętni. Przed sezonem plotkowano o transferze do Legii, ale klubów, które mogą dużo Hładunowi zaoferować, znajdzie się trochę więcej.

***

Oczywiście wśród zawodników z wygasającymi umowami znajdzie się też kilku odpowiedzialnych za ofensywę. Martin Pospisil tkwi w podobnym zawieszeniu, co Runje, i choć nigdy nie był gwiazdą ligi, to kilku klubom na pewno by się przydał. Jego rodak, Petr Schwarz, to zupełnie inna historia. Zawodnik Rakowa świetnie prezentował się w poprzednim sezonie, a w obecnym potwierdza swoje duże umiejętności, więc siłą rzeczy musi budzić zainteresowanie. Schwarz może i ma już trzydziestkę na karku, lecz w ekstraklasowych realiach to raczej bez znaczenia. Czech gwarantuje gole, asysty i jakość, której na naszych boiskach tak bardzo brakuje.

Poza Schwarzem kontrakt z Rakowem kończący się też Miłoszowi Szczepańskiemu, dawno niewidzianemu na boiskach Ekstraklasy. W poprzednich rozgrywkach, przed poważną kontuzją więzadeł, Szczepański należał do wyróżniających się młodzieżowców i pełnił istotną rolę w drużynie Marka Papszuna. 1 gol, 4 asysty i 2 wywalczone rzuty karne to oczywiście takie sobie liczby, ale w przypadku tego zawodnika trzeba patrzeć szerzej. Szczepański lubi i umie dryblować, potrafi zrobić przewagę, do tego nie boi się kombinacyjnej, odważnej gry. Wiosną powinien wrócić na boisko i jeśli potwierdzi swoje atuty, to na pewno ktoś się koło niego zakręci Co istotne, do końca obowiązywania umowy z Rakowem prawo pierwokupu ma Legia, z której Szczepański przeniósł się do ekipy Marka Papszuna.

Wspomnieć należy też Sebastiana Milewskiego, czyli ważnego zawodnika Piasta, który u Waldemara Fornalika zrobił duże postępy. Milewski to solidny uniwersalny pomocnik, który generalnie nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Podobnej regularności brakuje Przemysławowi Mystkowskiemu z Jagiellonii, ale przeczucie podpowiada, że na jego usługi też będą chętni.

Wśród napastników tak dużego wyboru nie ma. Właściwie jednym w miarę interesującym nazwiskiem na liście - oczywiście poza wymienionym już Kante - jest Kamil Biliński, który w tym sezonie udowadnia, że w klubach z dolnej części tabeli może być wartościowym ogniwem. Wynalazki pokoju Tomasa Vestenickiego czy Cilliana Sherdina, którym też kończą się umowy, zdecydowanie odradzamy.

***

Oczywiście listę można by uzupełnić o Jakuba Błaszczykowskiego czy Artura Boruca, ale to  z góry było pozbawione sensu. Obaj są dla swoich klubów postaciami ikonicznymi i jeśli zdecydują się dalej grać, to tylko dla Wisły i Legii. Uzasadnione jest za to wspomnienie zawodników, którym kontrakty kończą się w czerwcu, ale zawarte w nich klauzule pozwalają na automatyczną prolongatę. W takiej sytuacji są między innymi Kamil Drygas, Dino Stiglec oraz Israel Puerto. Cała trójka, jeśli ich obecni pracodawcy z jakichś powodów nie uruchomią klauzul, spokojnie znajdzie nowy klub w Ekstraklasie.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się