var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Krzysztof Porebski / PressFocus

Co się z Wami stało?! TOP 5 największych zjazdów formy jesienią

Autor: Bartosz Adamski
2021-01-05 13:00:52

Jeszcze niedawno potrafili nas czarować, a teraz po prostu rozczarowali. W redakcyjnym głosowaniu wybraliśmy pięciu zawodników, którzy naszym zdaniem zaliczyli największy zjazd formy w porównaniu z dyspozycją w poprzednim sezonie. Ogółem można się zdziwić, że akurat te nazwiska tak szybko nam zekstraklasowiały...

5. Paweł Cibicki (Pogoń Szczecin)

W Ekstraklasie nie dał się może poznać jako supersnajper, ale wejście do naszej ligi miał naprawdę niezłe. W pierwszych pięciu meczach strzelił trzy gole i wydawało się, że Pogoń wreszcie znalazła napastnika z prawdziwego zdarzenia. Tymczasem po wznowieniu rozgrywek po lockdownie już ani razu nie trafił do siatki, dołożył tylko jedną asystę, ale w naszych notach wypadł co najmniej przyzwoicie. Widać było, że ma papiery, by błyszczeć w naszej lidze.

Ostatnie pół roku ma jednak fatalne. Nie tylko ze względu na marną dyspozycję boiskową (zagrał cztery mecze, w których uzbierał średnią ocen 3,00 w skali 1-10), ale przede wszystkim z powodu problemów pozasportowych. Jest zamieszany w ustawianie meczów w Szwecji – Cibicki miał otrzymać sporą sumę pieniędzy w zamian za otrzymanie żółtej kartki w starciu z Kalmar FF. Znalazł się na cenzurowanym, postępowanie wyjaśniające w jego sprawie wszczął rzecznik dyscyplinarny PZPN, a na domiar wszystkiego Szwed z polskimi korzeniami przyznał się do problemów hazardowych.

Jak sobie poukłada wszystko w głowie, w dalszym ciągu ma szansę na poważne granie. Teraz życzymy mu jednak uporania się ze swoimi „demonami”

4. Jewgienij Baszkirow (Zagłębie Lubin)

Doskonały przykład zawodnika, który błyskawicznie zekstraklasowiał. Kiedy przychodził do Zagłębia, był gotowym materiałem na czołowego defensywnego pomocnika ligi. Za rundę wiosenną minionego sezonu wypracował sobie średnią 5,58, co sytuowało go wśród czołówki najlepiej ocenianych przez nas zawodników w lidze. Potrafił nie tylko odebrać piłkę, ale i groźnie uderzyć. Skończył sezon z dwoma trafieniami.

A w bieżącej edycji? Tylko raz dostał od nas notę powyżej wyjściowej, za mecz z Jagiellonią. Zero goli, zero asyst. Ogółem do ósmej kolejki prezentował jeszcze przynajmniej przeciętną formę, ale im bliżej było końca roku, tym coraz bardziej zaniżał poziom. Słabo wyglądał już z Wisłą Kraków, ale jego fatalny błąd w derbach ze Śląskiem, gdy Erik Exposito zdobył bramkę po stracie Rosjanina, sprawił, że trener Martin Sevela stracił cierpliwość. Nie tylko ściągnął Baszkirowa w przerwie, ale i nie wystawił w ostatniej kolejce z Pogonią. Aż dziw bierze, że po roku gry w Polsce trzeba go już odbudowywać.

3. Georgij Żukow (Wisła Kraków)

Wiele na jego temat napisaliśmy już w rankingu najgorszych środkowych pomocników rundy jesiennej. Mówiąc krótko, zaszkodziła mu przerwa pandemiczna. O ile do marca zeszłego roku ani razu nie zszedł u nas poniżej noty sześć, o tyle do końca sezonu już tylko dwa razy co najwyżej dostał wyjściową! W bieżącej edycji regularnie dostaje od nas czwórki i trójki, co w dziesięciostopniowej skali wygląda niezbyt olśniewająco.

Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że szybko wypromuje się na Zachód, a w takiej dyspozycji miałby problemy z zatrudnieniem pewnie nawet w rodzimym Kazachstanie. Żeby wam dobrze zobrazować aktualne miejsce Żukowa w ekstraklasowej hierarchii, przytoczmy parę nazwisk o podobnej średniej ocen: Dusan Lagator, Mateusz Matras, Tomasz Makowski, Patryk Lipski. Niestety, ale Kazach obecnie w niczym nie jest od nich lepszy, a miał przecież zadatki na gwiazdę naszej ligi…

2. Artur Jędrzejczyk (Legia Warszawa)

W ostatnich sezonach regularnie nominowany był do nagrody dla najlepszego obrońcy Ekstraklasy, w tym takiego wyróżnienia nie dostanie, mimo że Legia jest liderem i ma wielką szansę obronić tytuł mistrza Polski. Z pary Jędrzejczyk – Lewczuk lepiej wypadł ten drugi, i to zdecydowanie. Ba, zdarzało się, że „Jędza” prezentował się gorzej nawet od Mateusza Wieteski, jak choćby w ostatnim tegorocznym spotkaniu ze Stalą Mielec.

Tych błędów 40-krotnego reprezentanta Polski nagromadziło się w bieżącej edycji sporo. A to wystawił piłkę na tacy Fabianowi Piaseckiemu w meczu ze Śląskiem, a to prokurował rzuty karne na Łukaszu Zjawińskim w starciu ze Stalą, a to miał udział przy każdym z trafień dla Górnika. Jesienią był bardzo elektryczny i zawsze trzeba było mieć na uwadze, że coś może odwalić. Ogółem na czternaście ocenionych spotkań, w ponad połowie nie zasłużył nawet na notę wyjściową. Naprawdę, potężny zjazd.

1. Mikkel Kirkeskov (Piast Gliwice)

Z Kirkeskovem mamy ten problem, że trudniej było nam się przyzwyczaić do jego dobrej gry niż do słabej dyspozycji. Nie możemy bowiem wyprzeć z pamięci jego początków w naszej lidze, kiedy wyglądał tak beznadziejnie, że za pierwsze pół roku trafił nawet do antyjedenastki sezonu 2x45. Bardzo dziwiliśmy się, kiedy Piast przedłużył z nim umowę po pół roku, ale Duńczyk nagle… stał się jednym z najlepszych lewych obrońców w naszej lidze.

I na tym dobrym poziomie utrzymywał się przez dwa sezony. Nie notował wielu asyst, nie strzelał multum bramek, ale był więcej niż solidny. Oczywiście lepsza w jego wykonaniu była mistrzowska edycja gliwiczan, lecz i w poprzedniej można go było zaliczać do czołówki na swojej pozycji. Przez ostatnie kilka miesięcy był już chyba jednak myślami w nowym klubie. Zagrał siedem meczów, w których uzbierał średnią 3,57. Ani razu nie zasłużył naszym zdaniem nawet na notę wyjściową. Był najgorszy na swojej pozycji w lidze, lepiej od niego wyglądał nawet Kacper Gach z Podbeskidzia. Biorąc pod uwagę cały dorobek, w Gliwicach Kirkeskova będą wspominali pozytywnie, ale początek i koniec tej współpracy budzi pewien niesmak...


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się