var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Łukasz Sobala / PressFocus

Ewolucja po rewolucji. Arka znowu miesza w kadrze, pytanie co z tego wyniknie

Autor: Maciej Golec
2021-01-08 15:00:53

Przed sezonem w Arce zaszło wiele zmian. Rewolucja kadrowa to jak najbardziej odpowiednie słowo, bo jak inaczej pisać, gdy z klubu odchodzi 20 piłkarzy, a przychodzi 16? Minęło ledwie pół roku i mamy kolejny etap rotacji.

Oczywiście nie na taką skalę, przynajmniej na razie. Ale tempo, w jakim dochodzi do następnych roszad karowych każe podejrzewać, że to dopiero początek wietrzenia szatni i wprowadzania nowych twarzy. Tym samym również przyznawania się do błędów. Arka skróciła bowiem wypożyczenia Bartosza Kwietnia i Bartosza Bonieckiego, a także rozwiązała kontrakt z Andrzejem Witanem. Wszyscy trzej trafili do Gdyni po spadku klubu z Ekstraklasy i albo w ogóle nie zostaną w nim zapamiętani, bo w zasadzie wcale nie grali (ostatnich dwóch), albo okazali się piątym kołem u wozu, przez co pożegnanie było jedynym słusznym rozwiązaniem (Kwiecień).

Niewątpliwie zmiany personalne są pokłosiem wejścia do klubu Dariusza Marca i jego sztabu. O ile Ireneusz Mamrot był bardzo zadowolony z letnich transferów i na początku sezonu uważał, że prawie wszystkie cele zostały zrealizowane, tak jego następca razem z Jarosławem Kołakowskim prężnie działają na rynku. Z jednej strony trener stwierdził ostatnio w wywiadzie dla trójmiasto.pl, że – tu cytat – „kadra jest mocna i chciałbym, aby zespół pokazał cały swój potencjał”, a z drugiej, chwilę wcześniej przyznał, że „jeżeli byłaby potrzeba wymiany całej "11", to ją wymienimy”.

Czy wszystko zmierza właśnie w tę stronę? Na tak odważny wniosek byśmy się nie porywali, niemniej nie da się ukryć, że nastąpił pewien skręt. To znaczy – drużyna jest dobierana pod trenera i to z jednej strony nie jest niczym zaskakującym, ale jednak kreuje potencjalne zagrożenie w postaci destabilizacji. Bo wyobrażamy sobie scenariusz, w którym Marzec, trener o twardym charakterze, zawala totalnie rundę wiosenną, kończy zmagania w środku tabeli i zostaje zwolniony. Skoro z Mamrotem się nie udało, to trzeba brać pod uwagę, że człowiek, który odszedł ze Stali Mielec, bo postawił na swoim, może nie być trenerem na lata.

Jeśli chodzi zaś o transfery, to ostatnimi dniami wszystko działo się ekspresowo.

1 stycznia – wypożyczenie Macieja Rosołka

6 stycznia – odejście Adama Marciniaka

7 stycznia – skrócenie wypożyczenia Bartosza Kwietnia

7 stycznia – skrócenie wypożyczenia Bartosza Bonieckiego

7 stycznia – transfer Pawła Sasina

7 stycznia – transfer Fabiana Hiszpańskiego (współpracował w KKS-ie Kalisz z Jarosławem Kołakowskim)

A to bynajmniej nie wszystko, co nas czeka. Jak wspomniał w wywiadzie dla portalu arkowcy.pl właściciel Michał Kołakowski, Arkę opuści również Mateusz Młyński. Poza nim, do Stali Mielec przeniesie się Maciej Jankowski. Na ostatniej prostej wydaje się być za to transfer Łukasza Wolsztyńskiego, czego właściciel wcale nie zdementował. Tak samo zresztą w przypadku Daniela Ściślaka – da się odczytać z tych słów ciche potwierdzenie tej tezy.

We wspomnianym wywiadzie Kołakowski odniósł się też do planu długofalowego, o którym mówił klub i trener Ireneusz Mamrot po nawiązaniu współpracy. - Od początku była mowa o planie długofalowym, który jest i będzie realizowany na wielu płaszczyznach. Awans jest tylko jednym z pierwszych kroków. A skoro szansa na awans jest już w tym sezonie, robimy wszystko, by jej nie zaprzepaścić.  

Z jednej strony plan długofalowy, a z drugiej ciśnienie na jak najszybszy awans. Czy tylko nam to się trochę kłóci? Nie mamy na myśli tego, że gdynianie powinni specjalnie pozostać na zapleczu przez kolejny rok, jeśli szansa awansu jest, to okej, ale trochę dla nas niebezpiecznym jest opieranie tegoż projektu długofalowego o krótkoterminowy cel. Plan zatem nie wszedł jeszcze w życie – tak przynajmniej rozumiemy słowa właściciela. Bo jeśli w tym sezonie awansu nie uda się przyklepać, to wszystko zacznie się od nowa. Budowanie drużyny na kolejne rozgrywki i powtarzające się zapewnienia, że już w tym sezonie to na pewno naszym celem jest wejście do Ekstraklasy. A projekt długofalowy, przynajmniej ten na polu sportowym, zostanie w punkcie wyjścia. 

Czyli de facto plan długofalowy jest uzależniony od krótkofalowego. Bo chyba nie powiecie nam, że klub chce snuć długoterminowe marzenia w oparciu o 37-letniego Pawła Sasina? Co to, to nie. Grunt, żeby jeden projekt drugiego nie zaburzył i nie wpłynął destrukcyjnie. A jak sobie z tym poradzą państwo Kołakowscy? 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się