var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Accredito - Piast Gliwice

Sztuka zarządzania po sukcesie. Jakie wyzwania czekają na nowego prezesa Piasta?

Autor: Maciej Golec
2021-01-09 17:30:47

Paweł Żelem złożył rezygnację, a nowym prezesem Piasta został Grzegorz Bednarski, były szef między innymi GKS-u Tychy. Mając w pamięci sukcesy poprzednika można powiedzieć, że zadanie przed nim trudne. Jakie zatem wyzwania czekają na nowego zarządcę klubu?

Żeby utrzymać Świerczoka i spółkę

W wywiadzie, który przeprowadziliśmy z Bogdanem Wilkiem, dyrektorem sportowym Piasta, jednoznacznej deklaracji o chęci i możliwościach wykupu Jakuba Świerczoka z Łudogorca nie było. Padło za to klasyczne „zobaczymy”. W takim razie zobaczyć będzie musiał już nie Paweł Żelem, a Grzegorz Bednarski, nowy prezes gliwiczan. Oczywiście do spółki ze wspomnianym dyrektorem i trenerem Waldemarem Fornalikiem, ale to jednak na prezesie w kwestiach negocjacyjnych i finansowych spoczywa największa odpowiedzialność. Może mieć ludzi do spraw sportowych, wszak sam Żelem mówił, że w klubie istnieje pewien podział ról, ale koniec końców organizacja tychże spraw również leży w gestii prezesa, a Świerczok jest na tyle wartościowym zawodnikiem, że kwota około 500 tys. euro, o której się mówi w kontekście wykupu, nie powinna stanowić problemu.

Inna rzecz to utrzymanie tych zawodników, których Piast już ma. Kilkunastu piłkarzom w czerwcu kończą się kontrakty. Cel? Naszym zdaniem – nie doprowadzić do rewolucji kadry, bo skład, na obecne realia, Piast ma całkiem niezły. Jasne, wymagający wzmocnień na niektórych pozycjach, ale w gruncie rzeczy fundamentów wylewać nie trzeba. Rozmowy z wieloma piłkarzami na pewno trwają od jakiegoś czasu, może niektórzy są już dogadani – tego niestety nie wiemy. Pozycja negocjacyjna w takim momencie nie jest na pewno najlepsza, a i sam Bednarski przychodząc w tak newralgicznym momencie, będzie zdany na dyrektora sportowego i zamiary samych piłkarzy.

Żeby finanse pozostały zdrowe 

- Ja pilnuję tego niewidzialnego obszaru, który z punktu widzenia funkcjonowania spółki jest istotny. Piłkarze nie muszą się martwić, czy pieniądze będą na czas, realizujemy to, na co się umawialiśmy (…) Jeśli jakieś opóźnienia były, to kiedy termin wypłaty wypadał w weekend i przelew wychodził dopiero po nim – mówił Paweł Żelem „Przeglądowi Sportowemu”. I chyba właśnie w tej kwestii poprzeczka jest zawieszona najwyżej. Po kilku latach spędzonych w Piaście były prezes ma opinie tego, który bardzo dobrze ogarnia sprawy organizacyjne. Za jego prezesury z pieniędzmi nigdy problemów nie było.

Ba, przez mistrzostwo Polski i trzecie miejsce budżet poszedł w górę. Zawodnicy zawsze dostawali premie i wypłaty na czas. Nawet w trakcie pandemii (choć były cięcia pensji o połowę), dlatego Bednarski stanie przed dużym wyzwaniem – by tego domku z kart nie zdmuchnąć. A to przy braku dochodowych transferów (takim może być między innymi Świerczok), nieawansowaniu do eliminacji do europejskich pucharów i nieodpowiedzialnym dysponowaniu gotówką w dobie pandemii wcale nie byłoby najtrudniejszym zadaniem. Jeśli pójdzie efekt domina, mogłoby być różnie. 

Żeby rozmawiać 

Napisaliśmy, że prezes Żelem ogarniał sprawy organizacyjne? Ale z kontaktami interpersonalnymi miał znacznie większe problemy. Koronnym przykładem, o czym zresztą pisaliśmy TUTAJ w podsumowaniu kadencji byłego prezesa, było potraktowanie Jarosława Kaszowskiego, legendy klubu, który od przeszło dwóch dekad był w Piaście. Był, bo został zwolniony w marcu. Bez żadnych wyjaśnień, bez osobistego spotkania. Nawet wypowiedzenie wręczyła mu kadrowa, a nie sam prezes. 

- Jako gliwiczaninowi, jako osobie blisko związanej z klubem, jest mi po prostu przykro, kiedy patrzę na to, jakie decyzje są podejmowane. Osoby z Gliwic są marginalizowane. Najważniejsze jest, żeby pracowały tu osoby spoza. Nie liczy się nikt z historią. Znam wiele przykładów ludzi, którzy pracowali za darmo lub przysłowiową złotówkę dla tego klubu, a na końcu podziękowano im jakby nic nie znaczyła. A to często byli ludzie, którzy budowali ten klub ponad piętnaście lat temu, z własnej pasji, z własnej potrzeby, a podziękowano im tak, jakby nie znaczyli nic. Wie pan, wszystko można zrozumieć, natomiast szkoda, że odbywa się to w taki sposób – mówił portalowi Weszło Kaszowski. 

To nie była jedyna, wyjątkowa sytuacja. Jak mówił Kaszowski, problemy w komunikacji i niechęć do ludzi była w przypadku Żelema obecna od samego początku. Oby nowy prezes zabrał ze sobą do Gliwic trochę więcej empatii i szacunku dla zasłużonych ludzi, bo to również kreuje wizerunek klubu i jest istotnym elementem PR-u.

 

 

Żeby zachęcić i zaciągnąć na trybuny

A skoro w tych rejonach jesteśmy, to zajrzyjmy do działu marketingu. Nie od dziś wiadomo, że Gliwice nie są miastem jednostronnie skierowanym w stronę Piasta. Kibicowsko obecny jest tam również Górnik Zabrze i to wcale nie w zdecydowanej mniejszości. Wydawać by się mogło, że sukcesy, jakie w ostatnich sezonach osiągał Piast, spopularyzują klub i na trybunach zasiądzie więcej kibiców niż dotychczas. Tak, jak wcześniej była moda na reprezentację Polski Adama Nawałki, czy swego czasu na szczypiornistów, tak lokalnie pojawiła się okazja do tego, by gliwiczanie stali się na swój sposób docenieni w regionie.

Ale nic takiego się nie wydarzyło. Powód? Między innymi podwyżki cen karnetów, które po sezonie mistrzowskim się podwoiły, a w niektórych przypadkach prawie potroiły. Średnia frekwencja za rozgrywki 2018/19 wynosiła 4979 kibiców na mecz, sezon wcześniej, czyli wtedy, gdy Piast walczył o utrzymanie, było to tylko o nieco ponad 500 osób mniej. Za to w ubiegłym sezonie, do momentu lockdownu, już tylko 4394. Liczba mizerna, trendu rosnącego brak. 

Nic dziwnego, że kibice na trybunach, w geście niezadowolenia, skandowali: „Hej Żelem, gdzie są kibice?”. Pytanie, jak będzie wyglądać sytuacja po powrocie do normalności. Na pewno trzeba będzie się zabrać za jeszcze intensywniejszą promocja Piasta w mieście, a także zastanowienie się, jak sprawić, by ceny nie były argumentem za pozostaniem w domu i włączeniem Canal+. Szczęście w nieszczęściu, że na obmyślenie strategii jest dość dużo czasu.

Żeby żyć zdrowo z miastem

I na koniec krótko. Ważne dla Bednarskiego będzie, by mieć własne zdanie i z odwagą je forsować przed większościowym udziałowcem, czyli miastem. Nie zawsze jest to do zrobienia, co wiedzą na przykład w Bielsku-Białej, ale próbować warto. W najnowszej historii bywały niesnaski między klubem a miastem Gliwice, chodziło rzecz jasna o finanse, więc życzymy, żeby takich sytuacji, nieporozumień, czy konfliktów było jak najmniej. Prezes jest od tego, by gasić ewentualne pożary w klubie, a nie je rozpalać.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się