var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Mateusz Czarnecki

Co zyskałby Grosicki na powrocie do Ekstraklasy?

Autor: Marcin Łopienski
2021-01-11 14:30:27

W ostatnich dniach w polskich mediach dużo pisało się o zainteresowaniu Legii i Pogoni Kamilem Grosickim. W zimowym oknie transfer reprezentanta Polski wydaje się jednak mało realny. Czy jest jakakolwiek szansa na jego grę w Ekstraklasie? I czy powrót nad Wisłę w ogóle mu się opłaca?

Według „Super Expressu” Kamil Grosicki w West Bromwich Albion zarabia 25 tys. funtów tygodniowo, czyli miesięcznie wychodzi mu 100 tys. funtów, co w przeliczeniu na złotówki daje mu pół miliona złotych. Dziennikarze Onetu, którzy jako pierwsi poinformowali o zainteresowaniu Legii i Pogoni skrzydłowym nie podali jakie warunki finansowe reprezentant Polski by otrzymał, ale obecnie najlepiej opłacany zawodnik Portowców zarabia ok. 20 tys. euro miesięcznie, czyli 90 tys. złotych. Grosik w zespole mistrza Polski pewnie mógłby liczyć na pensję zbliżoną do tej Artura Jędrzejczyka, ale i tak nie byłoby to tyle, ile obecnie ma w WBA. 

Pod względem finansowym powrót do Ekstraklasy skrzydłowemu się nie opłaca. Szczególnie, że 32-latkiem w dalszym ciągu interesują się kluby Championship, głośno mówi się chociażby o Middlesbrough. Nie można Grosickiemu odbierać szansy na wywalczenie miejsca w składzie WBA, ale realnie trzeba napisać, że kariery w tym klubie to on raczej już nie zrobi. Polakowi w odejściu do innego zespołu może pomóc długość obecnej umowy, która wygasa 30 czerwca 2021 roku. Nie powinno zatem być problemu z wygórowaną ceną odstępnego za transfer definitywny. 

To, czym Grosicki powinien się martwić, to jego ostatnie perypetie ze zmianą miejsca pracy, czyli czekanie do ostatniego dnia okna transferowego. Życie pokazało, że odkładanie wszystkiego do samego końca może skutkować niemiłą niespodzianką, a pozostanie w West Bromwich byłoby czymś takim nie tylko dla 32-latka, ale również dla Jerzego Brzęczka. Trudno bowiem wyobrazić sobie, że Polak otrzyma powołanie na EURO, kiedy nie będzie grał w klubie. 

Ten ostatni argument, czyli przygotowanie formy na turniej reprezentacyjny, powinien najmocniej działać na wyobraźnię Grosickiego. Już przed mundialem w Rosji 32-latek był w podobnej sytuacji, nie grał w klubie, przygotowywał się indywidualnie, ale wielka piłka zawsze brutalnie weryfikuje takie historie i skrzydłowy na turnieju nie błyszczał. Podobnie jak cała kadra Adama Nawałki. 

Pytanie tylko, czy dla przygotowania formy na turniej Grosik jest w stanie poświęcić wszystko i wrócić do Ekstraklasy? Czy to w Legii, czy w Pogoni skrzydłowy na rodzimych boiskach byłby gwiazdą, nie byłoby problemu z regularną grą, podobnie jak w przypadku Błaszczykowskiego z pewnością pojawiłyby się znakomite liczby. Argument o braku gry z miejsca zostałby odrzucony, tylko czy w takiej sytuacji samemu zawodnikowi chciałoby się jeszcze dawać z siebie maksa?

Niewątpliwie wizja powołania do reprezentacji na EURO mogłaby być dodatkową motywacją, zwłaszcza, że europejski czempionat byłby ostatnią tak dużą imprezą dla 32-latka. Gdyby jeszcze Polak zgodził się na obniżenie zarobków, klub, który go przygarnie z miejsca zyskałby skrzydłowego, jakiego w Ekstraklasie nie ma (umiejętnościami dorównuje mu Błaszczykowski, ale u zawodnika Wisły Kraków gorzej ze zdrowiem). Patrząc na komentarze odnośnie ewentualnego przejścia Grosika do Legii ciekawym argumentem motywującym zawodnika byłoby jego wcześniejsze niepowodzenie przy Łazienkowskiej i chęć udowodnienia warszawskim kibicom swoich umiejętności. 

Niemniej powrót do Ekstraklasy jest dla Grosickiego ostateczną ostatecznością i dopóki ma oferty z zachodnich klubów, to doniesienia o zainteresowaniu 32-latkiem trzeba traktować wyłącznie jako plotki transferowe i melodię przyszłości. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się