var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Paweł Jaskółka / PressFocus

Ludzie, przecież tu nikogo nie ma! Warto, gdzie są transfery?

Autor: Maciej Golec
2021-01-12 17:35:07

Okres najgorętszych zakupów co prawda jeszcze nie ruszył, ale ruszyły przygotowania do rundy wiosennej, dlatego część zespołów zdążyła poczynić jakieś ruchy transferowe, włącznie z beniaminkami. No, może poza Wartą Poznań.

Zdążyliśmy się przyzwyczaić, że letnie okienko dla ligowych nowicjuszy jest trochę ryzykowne. Trudno ocenić jednoznacznie, kto się sprawdzi w Ekstraklasie, więc siłą rzeczy dopiero zimą korekty są dokonywane na podstawie jakiejkolwiek bieżącej wiedzy i oceny. Oczywiście nie mowa tu o drużynach, które spadły i w następnym sezonie wróciły, tylko o takich, dla których gra na najwyższym poziomie codziennością w ostatnich latach nie była. Bez cienia wątpliwości zaliczymy do tego grona całą trójkę tegorocznych beniaminków.

Z tym że zarówno Stal Mielec, jak i Podbeskidzie na rynku zaczęły być aktywne na początku stycznia, a czasami także pod koniec minionego roku. Patrząc na tabelę oraz potencjał kadrowy, miały ku temu powody. I nawet niezła forma podopiecznych Leszka Ojrzyskiego pod koniec jesieni zamazać tego nie może – ubytki trzeba wypełnić. Na ten moment, czyli popołudnie 12 stycznia, udało się sprowadzić następujących zawodników:

Do Stali:

- Aleksandar Kolev

- Albin Granlund

- Maciej Jankowski 

Do Podbeskidzia: 

- Rafał Janicki

- Petar Mamić

Do tego, jak donosił Tomasz Włodarczyk, na początku tygodnia dołączyć do Górali miał skrzydłowy Jakub Hora, a dosyć świeże nadal są pogłoski o Andreju Kadlecu i Olafie Nowaku, który tydzień temu miał przebywać w Bielsku-Białej na testach. 

Zatem: trzech piłkarzy Stali dołączyło do zespołu jeszcze przed obozem przygotowawczym w Turcji. To samo można powiedzieć o Rafale Janickim, z tym, że Podbeskidzie nigdzie nie wyjeżdżało, więc od 4 stycznia trenowało na własnych obiektach. Do tego niedawno dołączył Petar Mamić, a lada dzień przyjść ma wspomniany Jakub Hora. Gdzie w tym wszystkim jest Warta Poznań?

Odszedł Mateusz Szczepaniak, o którym w pewnym momencie zdążyliśmy w ogóle zapomnieć, że w Poznaniu grał. Choć słowo „grał” nie jest najbardziej adekwatne w wypadku, w którym zawodnik w żadnym spotkaniu Ekstraklasy nie znalazł się nawet na ławce. Ale dobra, jedziemy dalej. Kontrakty do końca czerwca 2023 roku przedłużyli Mateusz Kupczak i Bartosz Kieliba, czyli kluczowi gracze w zestawieniu Piotra Tworka, więc to na pewno powinien być powód do radości. 

Ale problem jest jeden, dosyć kluczowy: nikt Wart do tej pory nie wzmocnił. Fajnie, że w klubie zostają ci, którzy tworzą kręgosłup drużyny, to też jest potrzebne, ale nie jest lekarstwem na to, co poznaniaków trapiło jesienią. Jest dawką przyjmowaną od dawna, można rzec, że codzienną. Piotr Tworek natomiast potrzebuje czegoś ekstra, o czym mówił już zresztą w wywiadzie dla Sportowych Faktów przed świętami.

- Świeża krew musi się pojawić zwłaszcza w formacjach, w których nie mogliśmy jesienią zbyt wiele zdziałać. To na pewno boki pomocy i atak. Będziemy się również rozglądać za nowymi twarzami na pozycjach, na których chcielibyśmy większej rywalizacji - o ile finanse pozwolą – wspomniał trener.

Zgodzimy się w tym miejscu z Tworkiem, ale dorzucilibyśmy jeszcze kogoś na pozycję ofensywnego pomocnika. Aż nadto widoczny był brak kreatywności w środku pola, nie przypadkowo przecież dwa pierwsze miejsca w naszym rankingu najgorszych piłkarzy na „10” okupowali Robert Janicki i Mateusz Czyżycki. Piłkarze ci bardzo zawiedli, a z alternatywą jest dość kiepsko. Na skrzydłach trudno kogokolwiek wyróżnić na plus, a jako napastnik dopiero pod koniec rundy strzelać zaczął Mateusz Kuzimski. 

Jednym zdaniem: jest, gdzie kombinować. I Piotr Tworek zdaje sobie z tego sprawę, w tym samym wywiadzie na pytanie o to, czy Warta zdąży z transferami do pierwszego treningu po urlopach, odpowiedział: 

- Taki jest plan. Podczas ostatniego spotkania z dyrektorem sportowym ustaliliśmy, że chcemy na pierwszych zajęciach tych piłkarzy już mieć. Nie ma na co czekać, bo całe przygotowania potrwają zaledwie trzy tygodnie. Nie wyobrażam sobie, żeby roszady kadrowe się przeciągały, bo w pewnym momencie może być na nie zbyt późno.

Tymczasem treningi trwają już przeszło tydzień, odbył się sparing wewnętrzny, a wczoraj rozpoczęło się pierwsze zgrupowanie w Grodzisku Wielkopolskim. W piątek dojdzie do meczu kontrolnego z Pogonią. A ruchów ZERO. Nic, nikt nie przyszedł. A zatem, jest za późno?

Ocenimy to później, ale trochę dziwne już teraz się wydaje, że zespół ewidentnie potrzebujący świeżej krwi (i nie jest to tylko nasze gadanie) naraża swoje przyszłe wzmocnienia (o ile nadejdą) na opóźnioną pomoc. Jedyne dotychczasowe plotki dotyczyły Tiago Alvesa, który jednak pojechał na obóz z Piastem oraz Mateusza Sopoćko, który w Lechii jest postacią drugo, o ile nie trzeciorzędną i trudno oczekiwać, że byłby realnym strażakiem na już. 

Pozyskiwanie zawodników w trakcie przygotowaniach bądź po nich podnosi ryzyko dłuższego wprowadzania do zespołu, nauki taktyki, czy nadrabiania zaległości, na co Warta czasu mieć nie będzie. Oczywiście, jeśli mówimy o piłkarzu z Ekstraklasy, istnieje możliwość, że będzie w rytmie treningowym. Z tym że na takich zawodników – bądźmy szczerzy – Warty w większości przypadków nie stać.

Sytuacja poznaniaków w tabeli jest taka sama, jak Stali Mielec, a jednak drugi beniaminek poczynił już ruchy w stronę wzmocnienia ataku i defensywy. Podbeskidzie, będące w gorszej sytuacji, również, a kolejne już są w drodze. Zasadne jest więc pytanie, czy transferowe wyczekiwanie Warty nie odbije się czkawką w kolejnych miesiącach, kiedy liga ruszy już na dobre i nie będzie czasu na oddech.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się