var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

PZPN sprawdzi Arkę i Kołakowskiego. Golański: Kamiński będzie następnym najdrożej sprzedanym. Bielik na Euro, Milik przed TV?

Autor: zebrał Mariusz Bielski
2021-01-14 09:03:54

Czwartkowa prasa nie jest obfita, ale parę konkretów da się wyłowić. Przeczytacie więc o problemach Arki i Jarosława Kołakowskiego, który być może łamie przepisy PZPN. Ponadto o naszej ligowej młodzieży i jej wyjazdach, piękniejszym obliczu I ligi czy przewidywania co do Bielika i Milika w kadrze.

PRZEGLĄD SPORTOWY

„PZPN sprawdzi Arkę”

„O tym, że nie można być jednocześnie aktywnym menedżerem (nazywanym również pośrednikiem transakcyjnym) i pełnić funkcji zarządzającej w klubie, mówi uchwała PZPN nr III/42 z dnia 27 marca 2015 roku z Zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej w sprawie współpracy z pośrednikami transakcyjnymi: „Pośrednikiem nie może być osoba sprawująca funkcje zarządzające, administracyjne, techniczne lub medyczne w FIFA, konfederacji kontynentalnej, krajowym lub regionalnym związku piłkarskim, lidze zawodowej oraz klubie piłkarskim, a także osoba będąca członkiem tych organizacji, sędzią piłkarskim, sędzią asystentem, trenerem oraz instruktorem, jak również każdy inny podmiot zobowiązany do przestrzegania Statutów FIFA i PZPN podległy ich władztwu dyscyplinarnemu z każdego innego tytułu uczestnictwa w spocie piłki nożnej”. Zachodzi więc podejrzenie, że skoro Jarosław Kołakowski publicznie mówi, że jest dyrektorem sportowym Arki, to jawnie łamie wspomnianą wyżej uchwałę.”

Więcej TUTAJ

***

„Zaplecze Ekstraklasy też ma być piękne”

„Dużo bardziej zaawansowana jest kwestia budowy stadionu w Sosnowcu. Zagłębiowski Park Sportowy będzie składał się nie tylko z piłkarskiej areny, ale także hali widowiskowej i hokejowej. Budowa ruszyła w połowie 2019 roku. Od tamtego czasu obiekt rośnie, jak na drożdżach. – Stadion planujemy ukończyć w okolicach czerwca 2022 roku. Aby oddać go do użytku, będziemy potrzebować jeszcze pozytywnych procedur odbiorów i zgód Komisji Licencyjnej PZPN, Komisji Bezpieczeństwa oraz służb takich, jak straż pożarna. Przeżyłem to pracując w Górniku Zabrze i wiem, że to trochę potrwa – mówi rzecznik Zagłębia Jerzy Mucha. Do czasu oddania obiektu do użytku drużyna nadal będzie grać na Stadionie Ludowym.”

Więcej TUTAJ

***

„Marek Koniarek: Zima bez węchu i smaku”

„Szkoła Kostki dawała efekty. Przecież mistrzostwo z Szombierkami Bytom wywalczył, mając do dyspozycji zespół bez gwiazd. No, może wyłączając Romana Ogazę. Zdzisław Podedworny, którego byłem podopiecznym w GKS Katowice, też był miłośnikiem płotków i schodów. Na Stadionie Śląskim zapieprzaliśmy z góry na dół, i to kilkadziesiąt serii. Po czymś takim nikt do auta nie wsiadał, bo nie miał czucia w stopie, dociskając gaz do dechy albo wciskając hamulec w podłogę. Gdy trafiłem do Szombierek jako młody chłopak, to przez pół roku tyłem chodziłem, czując w kościach trudy zajęć u trenera Kostki. Nie tylko ja! Ze zmęczenia człowiek ledwie mógł coś przełknąć. Ani smaku ani węchu, jak dziś przy koronawirusie. Coś do przegryzienia, łyk śmietany i do spania. Nie skarżę się, bo dawałem radę, ale opisuję, jak to kiedyś wyglądało. Teraz opowieść o takich przygotowaniach, w czasach nowoczesnych technologii, świetnych hoteli, ciepłych krajów, brzmią jak bajki. W górach trener Kostka starał się wybrać teren bez drzew, żeby nikt nie mógł się za nim schować. Poza tym obserwowali nas jego asystenci. Do dziś dziwnie mi spoglądać na góry. Jakoś nigdy nie byłem ich fanem, choć przygotowania też odcisnęły swoje piętno.

Trenował pan również u surowego Leszka Jezierskiego.
U trenera Jezierskiego nie sposób było odróżnić stycznia od maja, bo przygotowania były tak samo koszmarnie ciężkie. Najbardziej baliśmy się przerwy na reprezentację, bo od razu jechaliśmy na zgrupowanie do Spały. A tam w ośrodku trener brał nas w obroty. Stacje, sztangi, płotki i podobne atrakcje. Pamiętam jak dziś, że na posiłki zjeżdżało się po poręczach, bo po schodach zmęczone nogi nie niosły.”

***

„Wielki pech obrońcy”

„Pech dopadł Kościelnego na ostatnim treningu przed wylotem na zgrupowanie. W środę piłkarz przechodził kolejne badania, których wynik jeszcze nie jest znany. Być może poznamy go dziś. Na tę chwilę wiadomo tyle, że chodzi o kolano, w którym prawdopodobnie piłkarz zerwał więzadła. „Kolejny raz wrócić silniejszy” – napisał na Twitterze obrońca beniaminka. Już raz 29-latek zerwał więzadła (konkretnie przednie krzyżowe) oraz uszkodził łąkotkę. Było to przed dwoma laty, również w przerwie zimowej.”

 

SPORT

„Hipoksja zamiast Larnaki”

„Górnik, o czym w środowym wywiadzie dla „Sportu” mówił trener Marcin Brosz, nie próżnują. Mieli przygotowany alternatywny plan i obecnie go realizują. Za piłkarzami 5. zespołu ekstraklasy zajęcia na katowickiej Akademii Wychowania Fizycznego, gdzie odbył się trening w hipoksji. Co to takiego? - Hipoksja to warunki wysokogórskie - tłumaczy doktor Miłosz Drozd. - To stan wytrenowania całego organizmu lub niektórych tkanek, wskutek zwiększonej ilości tlenu w płucach. To taki proces, który pomoże zawodnikom biegać dłużej, lepiej i aktywniej - mówi przed klubową kamerą naukowiec i chwali zabrzan. - Bardzo fajnie wyglądają i widać, że ich potencjał motoryczny stoi na wysokim poziomie. Nie bez kozery przodują we wszystkich statystykach, jeśli chodzi o bieganie - zaznacza dr Drozd. Faktycznie, po pierwszej części rozgrywek w liczbie przebiegniętych kilometrów z Górnikiem nie może konkurować żaden zespół. Jego średnia wynosi 117,99 km na mecz. To o prawie 3 km więcej niż Pogoń. Szczecinianie mają w nogach 115,30 km na spotkanie.”

***

„Nadal są przyjaciółmi”

„W ostatnich latach Piast medale zdobywał głównie defensywą, a gdy to czynił, to zarówno Jakub Szmatuła, jak i Frantiszek Plach byli wybierani najlepszymi golkiperami sezonu. Szmatuła ma 143 mecze w ekstraklasie, Plach 76. W ostatnim czasie to jednak Słowak gra regularnie, a jego zmiennik może liczyć na występy przede wszystkim w Pucharze Polski. Szmatuła taką sytuację akceptuje, ale nie oznacza, że na treningi przychodzi z kawą i gazetą. - Dopóki zdrowie dopisuje, chcę grać. Robię wszystko, by być w jak najlepszej dyspozycji i podtrzymać swoją sprawność - mówi bramkarz, który w marcu skończy 40 lat. Niedawno Plach o dwa lata przedłużył umowę z Piastem i układ w bramce gliwiczan wydaje się nie do ruszenia. Na treningach nie ma jednak hierarchii, bo każdy musi wykonać swoją pracę. - Każdy daje z siebie wszystko. Myślę, że jesteśmy przykładem sportowej rywalizacji. Jeśli chodzi o nasze relacje z „Fero”, to chyba są one nawet jeszcze lepsze niż na początku. Trzymamy za siebie kciuki, nie mamy z tym problemu. Najważniejsze jest dobro zespołu i chętnie sobie pomagamy - przekonuje Szmatuła.”

***

„Młodzież na sprzedaż”

„Nasza ekstraklasa pokazuje jednak, że młodzi piłkarze po kilkunastu dobrych spotkaniach znajdują się w notesach skautów całej Europy, a później następuje weryfikacja, jak to było chociażby w przypadku Patryka Klimali. Ci zawodnicy wystrzelili, dobrze się u nas prezentowali, ale zderzyli się z rzeczywistością. Oczywiście są to młodzi piłkarze, mogą jeszcze wznieść się na wyżyny, ale to pokazuje, że nawet jeśli jest się młodym i utalentowanym, to często mocniejsze ligi i mocniejsze kluby dokonują weryfikacji - ostrzega Golański. Puchacz czy Kamiński jakość pokazują już od wielu miesięcy, więc na transfer są już zapewne gotowi. Podobnie mogą mówić o sobie Przemysław Wiśniewski z Górnika czy Karol Fila z Lechii. Ich też łączono z większymi klubami. Fila był przecież bliski przenosin do Celtiku, „Wiśnia” rok temu łączony był z praską Slavią, ale ostatecznie obaj zostali w swoich drużynach, gdzie są podporami. Obaj mogą jeszcze odejść, a fakt, że w tym roku skończą 23 lata, nie ma tu żadnego znaczenia. Tomasz Kędziora w 2017 roku opuścił Lecha równo miesiąc po swoich 23. urodzinach. Trafił do Dynama Kijów, rozwinął się, jest tam bardzo ceniony, zadebiutował w Lidze Mistrzów i stał się godnym następcą Łukasza Piszczka w reprezentacji. Wschód nie zawsze jest gorszy od Zachodu.”

***

„Pomocnik jest rozchwytywany”

„Na zgrupowanie pojechał niespełna 21-letni pomocnik Mateusz Praszelik, o którego zaczyna się - na razie nieoficjalnie - „upominać” klub zagraniczny. Wychowanek Odry Centrum Wodzisław Śląski podpisał kontrakt we Wrocławiu 7 lipca ubiegłego roku, wiążący go do 30 czerwca 2024 roku. W rundzie jesiennej strzelił gola (w meczu z Jagiellonią Białystok 1:0) oraz miał 5 asyst. Według „przecieków” utalentowanym pomocnikiem zainteresował się belgijski Club Brugge, którego zawodnikiem był grający obecnie w Śląsku Waldemar Sobota. Branżowy portal transfermarkt. de wycenił Praszelika na 200 tysięcy euro, ale to było 15 stycznia ubiegłego roku, gdy zawodnik grał jeszcze w Legii Warszawa. Nie da się ukryć, że we Wrocławiu rozwinął skrzydła i jest ważnym ogniwem zespołu. Informacja o przeprowadzce Praszelika do Brugge pojawiła się w niderlandzkojęzycznym portalu „Voetbal primeur”. Podobno nie jest to jedyny klub zainteresowany pozyskaniem tego piłkarza. Być może więcej światła zostanie rzucone na tę kwestię po powrocie Śląska ze zgrupowania.”

***

„To dopiero wstęp”

„Pierwszy tydzień to wstęp - stwierdził szkoleniowiec Chrobrego. - Chcemy dostosować się do sztucznej nawierzchni, bo momentami może ona prowokować kontuzje i jest uciążliwa. W kolejnym tygodniu zaczniemy intensywną pracę. Do niej dojdzie dużo różnych sparingów, bo chcemy dać więcej minut tym zawodnikom, którzy jesienią grali mniej, zwłaszcza młodym. Przez pandemię nie mogli występować w zespole rezerw i przez to brakuje im ogrania. Chcemy popracować nad naszym sposobem gry. To, co było dobre - udoskonalić, a nad tym, czego zabrakło, mocniej popracować, bo jest na to więcej czasu. Jak przyjdzie wiosna i ruszymy, musimy to zrobić z zespołem prezentującym się na miarę swoich możliwości, które są naprawdę duże. Być może będą jakieś wzmocnienia jednym, dwoma zawodnikami. Nie jestem zwolennikiem, by dokonywać dużych zmian, biorąc pod uwagę nasze realia.”

***

„Damian Celuch: Dziewiątka Polonii trochę waży”

„W Bytomiu wiążą z pańskim przyjściem spore nadzieje - w końcu ma pan zastąpić Adama Żaka, najlepszego strzelca III ligi, który odszedł do Odry Opole…
Dostałem już nawet numer po Adasiu. Ta „dziewiątka” na plecach trochę waży, wskoczyć w czyjeś buty nie jest łatwo. Ale nie jestem jakimś napalonym młodzieżowcem, który załamie się, gdy coś nie wyjdzie. Adaś zdobył bardzo dużo bramek, wykonywał fajną robotę, postaram się go godnie zastąpić. Chcę pomóc Polonii w postawionych na najbliższą rundę celach. Jak wyjdzie - zobaczymy w czerwcu.

Polonia uchodzi za drużynę przyjemną dla napastnika, której styl umożliwia seryjne trafianie do siatki.
To nie jest takie proste. Ktokolwiek grałby w ataku, zawsze musi dołożyć nogę, głowę, wygrać pozycję w polu karnym. Dlatego szacunek dla Adasia, że zdobył tyle bramek, miał hat tricki, Gwarkowi Tarnowskie Góry strzelił aż 4 gole. Ja mam teraz trochę ponad 2 miesiące na zgranie z zespołem. Postaram się wyciągnąć z nich maksa.”

 

SUPER EXPRESS

„Bielik leci na Euro, Milik przed TV”

„Początek ubiegłego roku był dla Krystiana Bielika koszmarny. Piłkarz zerwał więzadła krzyżowe. Uraz wykluczył go na długie miesiące. Na szczęście ten fatalny okres ma już za sobą. Wrócił do gry i zbiera komplementy. Teraz spotkało go nie lada wyróżnienie za postawę w Derby County. W tym sezonie zagrał dziewięć meczów w angielskiej Championship. Wprawdzie Barany zajmują miejsce w strefie spadkowej, ale polski pomocnik może być zadowolony ze swojej postawy. Jego grę docenili także kibice portalu Give Me Sport, którzy uznali, że zasłużył na miano najlepszego piłkarza Championship w grudniu! Trzeba przyznać, że to duże wyróżnienie dla naszego rodaka. Może być dumny, że tak szybko wskoczył na najwyższy poziom.”

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się