var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Rafał Oleksiewicz / PressFocus

Wspomnienia ze śmiechem przez łzy. TOP 5 najgorszych meczów kadry za Jerzego Brzęczka

Autor: Maciej Golec
2021-01-19 21:10:44

Jerzego Brzęczka już z nami nie ma, ale wspomnienia pozostaną na długo. Dużą częścią z nich są spotkania, po których trzeba było urządzić kąpiel dla oczu i przejść się po pokoju z zażenowania. Z okazji zmiany na stanowisku selekcjonera prezentujemy zatem 5 najgorszych występów pod wodzą byłego już selekcjonera.

5. Polska 0:0 Austria (09.09.2019)

Wrześniowe zgrupowanie było jednym z najgorszych za kadencji Jerzego Brzęczka. Cudem można określić fakt, że nie przegraliśmy tego meczu, a na dodatek zachowaliśmy czyste konto. Mieliśmy zmazać plamę po katastrofalnym spotkaniu w Słowenii (o którym w tym rankingu jeszcze będzie), a wyszło na to, że jeszcze bardziej ją rozsmarowaliśmy. Wynik był tu sprawą drugorzędną – patrząc na Flashscore’a nikt by nie miał większych pretensji, że zremisowaliśmy z Austrią. Fakt, u siebie może powinniśmy wygrać, ale tragedii nie było.

Sęk w tym, że nawet wejście w statystyki meczu wiązało się z niezapomnianym dyskomfortem. W strzałach 7-22, w celnych 2-6, w posiadaniu piłki 35-65, w podaniach 359-663. I tak dalej. A to wszystko w naszej warszawskiej twierdzy. Sami pewnie wiecie, że sprzed telewizora, czy z trybun wyglądało to jeszcze gorzej niż w liczbach. Totalna beznadzieja ze strony Kownackiego, Lewandowskiego i Zielińskiego. Tylko Łukasz Fabiański i słupek sprawił, że w gazetach nie pisano o porażce w żenującym stylu. 

4. Polska 1:2 Holandia (18.11.2020)

Znacznie świeższa historia i można pomyśleć, że znacznie bardziej pozytywna. Otóż niezupełnie. Szczęście w nieszczęściu Jerzego Brzęczka polegało na tym, że mecz z Holendrami odbył się bezpośrednio po największej padace, jaką kadra zagrała w ostatnich latach i po prostu gorzej zaprezentować się po prostu nie dało. Toteż nasze oczekiwania mimowolne poszły w dół. Ale na chłodno patrząc – ten mecz wcale nie był dobry. Mimo że wyszliśmy na prowadzenie bardzo szybko, a Kamil Jóźwiak czy Przemysław Płacheta pokazali się z niezłej strony, to całościowo niczym Holendrów nie zaskoczyliśmy.

Więcej, z boiska powinien był wylecieć Krychowiak, a w pierwszej połowie strata przynajmniej jednej bramki wydawała się być nieunikniona, ale nie wiedzieć czemu Holendrzy nie korzystali z przychylności Jana Bednarka i Arkadiusza Recy. Momenty były, ale co to jest przy 90 minutach. Trochę tak, jak w memie – Jerzy Brzęczek patrzy na zegarek i mówi: „Kurde, jeszcze 85 minut meczu, nie damy rady utrzymać remisu”. W tym przypadku chodziło o 1:0, ale koniec końców nawet tego jednego punktu uciułać się nie udało.

3. Słowenia 2:0 Polska (06.09.2019)

- To chyba był odpowiedni moment, by na nasze rozpalone głowy wylać zimną wodę z lodem – powiedział po meczu ze Słowenią Jerzy Brzęczek. I faktycznie, po rozbiciu Izraela 4:0 reprezentacja najwyraźniej obrosła w piórka. Znamienne, że po jednym z najlepszych meczów za Brzęczka doszło do największej kompromitacji (oczywiście na tamten moment). Josip Ilicić robił z naszą obroną co chciał. Michał Pazdan rozegrał wówczas swoje ostatnie spotkanie w kadrze i cóż, na pewno wyobrażał sobie inaczej puentę reprezentacyjnej kariery, a wyszło na to, że z dużym prawdopodobieństwem był to jego najgorszy występ z orzełkiem na piersi.

Ogólnie, ciężko kogokolwiek wyróżnić za ten mecz. Był on o tyle równy, że każdy zagrał mniej lub bardziej żenująco, a najlepszą ocenę od nas otrzymał Łukasz Fabiański, mimo że sam maczał palce przy jednej z bramek. Idealnie podsumować tę katastrofę mógłby tylko Dariusz Szpakowski, więc przypomnimy z tej okazji jego monolog z 2010 roku, również przy okazji wpadki ze Słowenią:

  

2. Holandia 1:0 Polska (04.09.2020)

Rywalizacja o miano największego wypalacza oczu była bardzo zacięta, a wrześniowe starcie z Holandią przez kilka miesięcy było naszym niekwestionowanym numerem jeden. Początek nie przypominał meczu Polski z Holandią, a raczej San Marino z Holandią. Rozpaczliwa obrona Częstochowy, w ofensywie jeden strzał Krzysztofa Piątka przez cały mecz i to wszystko. Na tyle nas było stać. Cud, że przegraliśmy tylko 0:1, do tej pory zachodzimy w głowę, jak to było możliwe. Co prawda nie grał Lewandowski, ale to żadne wytłumaczenie, waszak każdy zespół, nawet taki pokroju Łotwy potrafiłby wykreować jakieś zagrożenie pod bramką rywala. 

Najsmutniejsza była druga połowa. Nie przez stratę bramki, a przez brak jakiejkolwiek reakcji. Brak zrywu, który zwiastowałby walkę, co też świetnie obrazowało kadencję selekcjonera. Piłkarze wyczekiwali końca meczu, a my razem z nimi. Tak samo jak potem wyczekiwaliśmy zwolnienia Jerzego Brzęczka, który na konferencji prasowej dorzucił do pieca twierdząc, że jest zadowolony z gry i naszego poruszania się. Aż łezka się w oku kręci.

1. Włochy 2:0 Polska (15.11.2020)

Tak pisaliśmy w pomeczowym tekście: „Mołdawia w starciu z Włochami oddała więcej strzałów celnych niż my (jeden) i chyba to powinno posłużyć za komentarz do tego starcia. Nie ważne, że nie przegraliśmy 0:6, ważne, w jakim stylu przegraliśmy 0:2. W strasznym”. W rzeczy samej, znowu nie chodzi o wynik. Jerzy Brzęczek był mistrzem w niskim przegrywaniu tych meczów, które powinniśmy przegrać co najmniej tak, jak kiedyś w sparingu przeciwko Hiszpanom. To była jego jedyna PR-owa zaleta uderzająca do tych pobieżnie śledzących reprezentację, którą zresztą swoimi wypowiedziami i tak potrafił obrócić w największe zło.

Beznadziejny Reca, elektryczny Krychowiak, nerwowy Bednarek, szkodliwy po stokroć Góralski. Moglibyśmy tak wymieniać i bez kozery każdemu – za wyjątkiem Wojtka Szczęsnego, który ratował, jak tylko mógł – przypisać masę negatywnych epitetów. Ani grama przesady w tym nie ma. Zresztą, 8 sekund ciszy Lewandowskiego paradoksalnie powiedziały wszystko o tym meczu i o pomyśle taktycznym byłego już selekcjonera. 

Na szczęście byłego. Mamy nadzieję, że do powyższych czarnych kart historii nie będziemy musieli niedługo dopisywać kolejnych tomów. A przynajmniej że nie będą one występowały z tak dużą częstotliwością, jak do tej pory. 

 

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się