var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Piotr Matusewicz PressFocus

PP: Zanosiło się na dogrywkę, aż Marcjanik wykonał strzał życia. Arka 2:1 Górnik Łęczna

Autor: Bartosz Adamski
2021-02-16 20:28:30

Trochę obawialiśmy się poziomu w tym meczu pomiędzy pierwszoligowcami, wszak są oni dopiero na ukończeniu okresu przygotowawczego i forma nie jest jeszcze najwyższa, ale naprawdę dosyć przyjemnie oglądało się to spotkanie, zwłaszcza pierwszą połowę. Drugą zaś osłodziło nam trafienie Michała Marcjanika.

Gdybyśmy kazali Marcjanikowi powtórzyć ten strzał, pewnie 9 na 10 prób powędrowałoby gdzieś w okolice pobliskiej kliniki weterynaryjnej. To jedno uderzenie siadło mu jednak na nodze idealnie. Maciej Gostomski, broniący do tej pory bardzo pewnie, nawet nie zdołał zareagować. Takie trafienie przebiło nawet gola Erika Cikosa z meczu przeciwko Lechii Gdańsk w tej rundzie Pucharu Polski.

I wynagrodziło nam nieco kiepską drugą połowę. W porównaniu z pierwszą działo się w niej bardzo niewiele. W zasadzie mieliśmy tylko zmarnowaną stuprocentową sytuację przy strzale głową Marcusa Viniciusa. Krótko mówiąc, wszystko wskazywało na to, że będziemy mieli dogrywkę. Pewny takiego obrotu spraw wydawał się być także trener Górnika Łęczna, Kamil Kiereś, który długo zwlekał ze zmianami. Posłał najpierw Serhija Krykuna, czyli skrzydłowego, kosztem drugiego napastnika, a dopiero w 88. minucie zdecydował się na odważniejsze roszady, ale gościom zabrakło już czasu, aby odwrócić losy meczu. Mamy wrażenie, że zbytnio łęcznian zadowolił gol Bartosza Śpiączki. Była to ich ostatnia groźna sytuacja w tym meczu, bo te stwarzali sobie w zasadzie tylko przez ostatnie 20 minut pierwszej połowy. W drugiej sprawili, że powiększył się procent bezrobocia w Polsce, gdyż do listy dołączył Kacper Krzepisz. Umówmy się: nie możesz wygrać meczu, nie zagrażając bramce przeciwnika.

Tym samym w swoim oficjalnym debiucie triumfuje Dariusz Marzec. Zmienił ustawienie, postawił na grę z trójką obrońców i wydaje się, że zespół szybko zrozumiał nową taktykę, bo lepsze wrażenie na przestrzeni całego spotkania sprawiała właśnie Arka Gdynia. Do przerwy ciągnięta była przez Adama Deję, który najpierw wyprowadził gospodarzy na prowadzenie, a potem tak się tym rozochocił, że pełno go było na całym boisku. Odbierał, dogrywał i strzelał z każdej pozycji. Nie pozwalał ani przez chwilę zmarznąć Gostomskiemu. Nieźle wyglądały też nowe zagraniczne nabytki Arki - Christian Aleman i Luis Valcarce. Wygląda na to, że będą z nich ludzie.

Dla zespołu z Gdyni to znów może być zatem piękna przygoda w Pucharze Polski, choć mają trochę szczęścia w losowaniu. Do tej pory nie mierzyli się z zespołem z Ekstraklasy, a w ćwierćfinale czeka już na nich inny pierwszoligowiec - Puszcza Niepołomice, więc jest całkiem prawdopodobne, że podopieczni Marca awansują do najlepszej czwórki tego pucharu tysiąca drużyn. Niespodziewanie mogą wyrosnąć zatem na czarnego konia rozgrywek.

Arka Gdynia - Górnik Łęczna 2:1 (1:1)
1:0 - Deja 20'
1:1 - Śpiączka 41'
2:1 - Marcjanik 85'

Arka: Krzepisz - Danch, Marcjanik, Kasperkiewicz - Mazek (71' Łabojko), Deja, Aleman (61' Vinicius), Sasin, Valcarce - Rosołek, Żebrowski.

Górnik: Gostomski - Orłowski (88' Kukułowicz), Baranowski, Midzierski, Leandro - Goliński (88' Mak), Cierpka, Kalinkowski (90+1' Stromecki), Stasiak - Wojciechowski (76' Krykun), Śpiączka (88' Banaszak).

Sędzia: Łukasz Kuźma (Białystok)
Żółte kartki: Aleman, Valcarce - Stasiak


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się