var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Paweł Jaskółka / PressFocus

Piękny gol, szczęście i powrót na zwycięską ścieżkę. Zagłębie 1:2 Raków

Autor: Maciej Golec
2021-02-21 17:30:50

Trochę to trwało i wymagało wysiłku oraz odrobiny szczęścia, ale Raków wrócił na zwycięską ścieżkę. Nie był to wybitny mecz podopiecznych Papszuna, ale tak czy siak byli lepsi od Zagłębia, które… Cóż, pogrąża się w nieładzie.

Zagłębie się przełamało, Raków się przełamał i to w sumie tyle z ciekawszych rzeczy w dzisiejszym meczu. Jeszcze pierwsza połowa mogła nas czymś porwać, bo był chociażby piękny gol Iviego Lopeza, czy jedna niezła akcja Zagłębia, ale to i tak mało – nie oszukujmy się. Momentami może i działo się trochę więcej, ale konkretów – poza golami – nie stwierdzono. Ba, ten na 2:1 dla gości padł, gdy można było przypuszczać, że Zagłębie uratowało sytuację, ale potem Sasa Balić wpakował piłkę do własnej bramki. Raków może się cieszyć, że w końcu się odbił, choć to nadal nie była ta drużyna, która pamiętamy z jesieni ubiegłego roku. Jarosław Jach w przerwie sprawiał wrażenie bardzo zmotywowanego i pewnego siebie, a w drugiej połowie drużyna jego podejścia nie odzwierciedliła. Pary na całe spotkanie nie starczyło.

Z jednej strony Martin Sevela może się cieszyć z tego, że Zagłębie wreszcie strzeliło gola, ale po końcowym gwizdku smakowało to raczej, jak zepsuty tort. Lorenco Simić pokazał, że powrót po kontuzji nie musi od razu zwiastować powrotu do dawnej formy. Chorwat był bardzo niepewny zwłaszcza w pierwszej połowie, a do tego sprokurował faul, po którym padł gol dla Rakowa. Z kolei Sasa Balić – jak już wspomnieliśmy – dołożył cegiełkę do tej porażki. No nie mają szczęścia obrońcy Zagłębia Lubin w ostatnich tygodniach. O tyle dobrze, że przynajmniej Kacper Chodyna dochodzi do zdrowia i już zaczął się wdrażać, bo inaczej Martin Sevela miałby spory ból głowy. O ile z Zagłębia nie zostanie po prostu zwolniony, bo powiedzmy sobie szczerze – przesłanki ku temu jak były, tak nadal są. 

Jesteśmy trochę zawiedzeni postawą Zagłębia w tym meczu, a przede wszystkim tym, jak zachowywali się po stracie bramki na 1:1. Nie było impulsu, Raków przejął inicjatywę. Ale na to się złożyła się też postawa poszczególnych graczy, jak i ich ustawienie. Przesunięcie Dejana Drazicia na szpicę było chyba wyrazem bezradności Martina Seveli, przez co piłkarz „Miedziowych” nie czuł się dziś za dobrze i nie pomagał tak, jak to zawsze potrafił śmigając na skrzydle. Częściej nawet irytował. Z kolei Miroslav Stoch najwyraźniej potrzebuje jeszcze trochę czasu, by dojść do optymalnej formy, bo na razie ewidentnie nie daje tego, czego się po nim spodziewano. 

Zagłębie Lubin 1:2 Raków Częstochowa (1:1)

1:0 – 13’ Szysz
1:1 – 29’ Lopez 
1:2 – 81’ Balić (sam.)

Zagłębie: Hładun (5) – Wójcicki (4), Simić (3), Oko (5) (85’ Sirk – bez oceny), Balić (2) – Żubrowski (4), Poręba (4) (78’ Chodyna – bez oceny) – Starzyński (4), Szysz (5), Stoch (4) (85’ Mraz – bez oceny) – Drazić (3).

Raków: Holec (5) – Piątkowski (5), Niewulis (4), Jach (5) – Tudor (6), Papanikolaou (4) (59’ Poletanović – 5), Sapała (5), Kun (4) (89’ Schwarz – bez oceny) – Tijanić (4) (89’ Lederman – bez oceny), Lopez (7) (89 Wdowiak – bez oceny) – Gutkovskis (3) (51’ Arak – 4)

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski.

Nota 2x45: 3.

Żółte kartki: Simić, Szysz – Sapała, Jach.

Piłkarz meczu: Ivi Lopez


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się