var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: YouTube

Młody Albańczyk wzmocni Legię. W teorii rozsądna inwestycja, czekamy na potwierdzenie w praktyce

Autor: Maciej Golec
2021-02-22 12:00:26

Legia najpierw zaliczyła transferowy falstart, więc teraz przyszedł czas na nadrabianie strat. W ciągu kilku dni do Warszawy trafili Jasurbek Yaxshiboyev i Artem Szabanow, ostatnio na testach pojawił się Nazarij Rusyn, a w najbliższym czasie kontrakt podpisze też albański talent Ernest Muci, po którym - nie ukrywamy - sporo sobie obiecujemy.

Już więc nie kierunek wschodni, a tym razem południowy. Tym samym mistrzowie Polski solidnie wzmocnili się w ofensywie, bo w zasadzie większość pozyskanych piłkarzy (poza Szabanowem) to albo skrzydłowi, napastnicy albo nie do końca przypisani do konkretnej pozycji. A pamiętajmy, że wczoraj gruchnęła informacje (podał ją Polsat Sport), że nastąpił zwrot w sprawie Kamila Grosickiego i Polak może jednak trafić do Legii. Siła rażenia z przodu byłaby zatem do pozazdroszczenia. W parze z nią nie idzie jednak defensywa, z którą Wieteska i Jędrzejczyk miewają często spore problemy. Ale to jest opowieść już odgrzewana, zatrzymajmy się więc przy tym, co najświeższe. 

Czyli przy 19-letnim Albańczyku. Gdziekolwiek nie przeczytać, jakichkolwiek mediów zagranicznych nie otworzyć, czy kogokolwiek nie spytać – wszędzie o Erneście Mucim mówi się i pisze w sposób pochlebny. W zasadzie nie spotkaliśmy się z opinią, która by byłego zawodnika Tirany deprecjonowała. Wręcz przeciwnie – podkreśla się jego cechy: szybkość, technika użytkowa, czy stałe fragmenty gry. Jak na młodziana, który ma za sobą regularną grę w każdym meczu od początku do końca tylko w tym sezonie – brzmi nadspodziewanie dobrze. Aż nawet zbyt dobrze. 

Muci był łakomym kąskiem też dla innych europejskich klubów. Temat jego odejścia z Tirany bynajmniej nie zaczął się w zimowym okienku. Tamtejsze media donosiły o ofertach z Chorwacji, Belgii, Szwajcarii, Niemiec, czy Szwecji już rok temu. Nie jest to więc żaden pic na wodę. Oferty, które Albańczycy otrzymywali opiewały na ok. 500 tys. euro, ale władze klubu liczyły wtedy na większe pieniądze, wszak kontrakt Muciego obowiązywał jeszcze 1,5 roku.

Choć telewizja ABC News informowała wówczas, że najbardziej o 19-latka walczyli Szwedzi – skauci Hammarby obserwowali zawodnika podczas meczów ligi albańskiej, a latem mówiło się o ewentualnych przenosinach zawodnika już w kategorii pewniaka. Przedstawiciele Szwedów obserwowali Muciego podczas meczu eliminacji do Ligi Mistrzów z Crveną Zvezdą, wszystko miało być dogadane, na stole leżało 300 tys. euro plus bonusy, ale do transferu ostatecznie nie doszło. 

Muci został więc w Albanii i raczej nie powinien żałować. Wyglądał na tyle dobrze, że uznano go za objawienie tego sezonu. W lidze tylko dwa razy nie zagrał od dechy do dechy całego spotkania, a ostatni raz w barwach Tirany wystąpił... dwa dni temu. 24 godziny później był już w Warszawie na testach medycznych. Czyli jedno jest pewne – o ewentualne zaległości w treningu, formę fizyczną i kondycję nowego zawodnika Legii nie musimy się martwić.

Muci jest w tym sezonie najlepszym strzelcem swojego zespołu z 5 golami na koncie. Do nich dołożył jeszcze 4 asysty, a w sumie jego liczby prezentują się następująco:

  • Tirana – 60 meczów, 18 goli i 5 asyst

  • Albania U-21 – 3 mecze, 2 gole

  • Albania U-19 – 6 meczów, 6 goli

Nie znajdujemy znaczącego haczyka w tej transakcji. Młody? Tak. Gra regularnie? Owszem, aż nadto. Strzela? I w tym i w ubiegłym sezonie. Do tego możemy dodać względną mobilność, bo mimo że Albańczyk nominalnie jest środkowym napastnikiem, to dobrze czuje się na „10” tuż za wysuniętym snajperem albo na którymś ze skrzydeł. Legia narzekać z pewnością nie będzie – na wygryzienie Pekharta raczej nie ma co liczyć, ale na innych pozycjach, czemu nie? Może być niezłą alternatywą dla Bartosza Kapustki lub Luquinhasa, a także zabezpieczeniem na wypadek nieprzedłużenia kontraktu z Pawłem Wszołkiem, który kończy się w czerwcu tego roku. 

Nie ma też co się oszukiwać, Dariusz Mioduski decydując się na tę transakcję zapłacił przede wszystkim za potencjał piłkarza. Muci jest w gruncie rzeczy pierwszym od około 4 lat młodzianem z widocznym potencjałem, którego mistrzowie Polski pozyskali z zagranicy (Kulenović, ewentualnie Nagy). Jeśli Legia sięgała po zawodników młodych, to w ostatnim czasie raczej nie wychodziła poza własną akademię i polski rynek (Pyrdoł, Slisz). 500 tys. euro, które warszawianie mają za 19-latka wyłożyć jest więc potencjalnym ryzykiem, ale też szansą na zarobek w przyszłości, także dla Tirany, która – według tamtejszych mediów – zapewniła sobie 10% od następnego transferu. 

Pozostaje kwestia znalezienia mu miejsca przez Czesława Michniewicza. Nie ukrywamy, że ostrzymy sobie zęby na występy tego chłopaka. Może nie od razu, nie na już, ale w perspektywie najbliższych tygodni/miesięcy na pewno.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się