var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Mateusz Kostrzewa / Legia Warszawa Accredito

Talent, który nie chce stać się rozczarowaniem. Nazarij Rusyn wypożyczony do Legii

Autor: Karol Bochenek
2021-02-23 20:48:18

Legia Warszawa w końcu pozyskała nowego napastnika. Obyło się bez niespodzianki, bo transfer Nazarija Rusyna od kilku dni wisiał w powietrzu. Ukrainiec został wypożyczony do końca roku z Dynama Kijów i w Warszawie poszuka tego, czego tak bardzo brakowało mu w macierzystym klubie, czyli minut na boisku. Czy jest w stanie z marszu realnie pomóc Legii? Co do tego można mieć uzasadnione wątpliwości, nawet jeśli od kilku lat dużo mówi się o jego wielkim potencjale.

Rundy jesiennej trwającego sezonu Rusyn na pewno nie będzie miło wspominał. Na boisku pojawił się tylko raz - w przegranym 3:0 meczu z Szachtarem Donieck dostał od Mircei Lucescu niecałe 20 minut. W pozostałych meczach albo siedział na ławce, albo w ogóle nie łapał się do składu, również z powodu zarażenia koronawirusem. Rusyn był zresztą jednym z pierwszych piłkarzy Dynama, który przeszedł chorobę - zachorował na początku sierpnia.  Przy okazji musiał tłumaczyć się z oskarżeń o lekceważenie zasad i protokołów, bo w mediach spekulowano, że zaraził się na własnym weselu. - Dziennikarzy informuję, że wesele organizowaliśmy 21.07.2020, z kolei pierwszy test miałem 30.07.2020 i wynik był negatywny. Dlatego proszę, aby nie rozprzestrzeniać nieprawdziwych informacji - obwieścił na swoim instagramowym profilu.

Słaby początek sezonu Rusyn mógł więc zwalić na chorobę. Problem w tym, że dalej wcale nie było lepiej. Młody napastnik nie mógł się odnaleźć w ekipie Mireci Lucescu, a jakby tego było mało, podczas wewnętrznego sparingu w trakcie listopadowej przerwy reprezentacyjnej, która przypadła po meczu z Szachtarem, złamał obojczyk. Zamiast na boisko, trafił na stół operacyjny. Resztę rundy poświęcił na dochodzenie do siebie, rehabilitację i stopniowe wznawianie treningów.

Mircea Lucescu zapewnia, że mimo kilku słabszych miesięcy, nikt w Dynamie Rusyna nie skreśla, ale prawda jest taka, że w ekipie rumuńskiego szkoleniowca w tym momencie nie ma czego szukać. Skoro Lucescu przez całą jesień wolał do bólu nieskutecznego Władysława Supriahę czy nominalnych skrzydłowych Benjamina Verbicia i Gersona Rodriguesa, a dodatkowo od kilkunastu tygodni ma do dyspozycji wracającego po dyskwalifikacji za doping Artema Biesiednia, to dla Rusyna zwyczajnie brakuje miejsca. Wypożyczenie do Legii to dla zawodnika szansa, aby trochę się odkuć i pokazać, że jest w stanie grać na poziomie, który niegdyś mu wróżono.

A oczekiwania wobec Rusyna niemal zawsze były bardzo duże. W 2016 roku portal ua.tribuna.com umieścił go na liście największych talentów akademii Dynama Kijów, wróżąc, że wkrótce przebije się do pierwszego zespołu. - 8 goli w 8 meczach sezonu. 2 z nich w meczu z Napoli (w Lidze Młodzieżowej UEFA - przyp.red.). Osiągnięcia Rusyna nikogo nie dziwią - w poprzednim sezonie był niemal tak samo skuteczny (15 meczów i 11 goli). Stylem gry przypomina Wayne’a Rooneya. Spojrzysz na niego poza boiskiem i nie przykuje twojej uwagi, ale za to na boisku rośnie. Przestawić przeciwnika, odepchnąć, wyprzedzić, przepchnąć, przeskoczyć - to jego gra. Pewności siebie też mu nie brakuje - napisano w uzasadnieniu.

Na nieszczęście i swoje, i Dynama Rusyn do tej pory nie spełnił pokładanych w nim nadziei, choć początkowo jego seniorska kariera układała się bez zastrzeżeń. W pierwszym zespole zadebiutował w sezonie 17/18, strzelił gola w Lidze Europy przeciwko Skenderbeu, a także w meczu Pucharu Ukrainy ze Stalą Kemieńskie. W kolejnych rozgrywkach na boisku meldował się przeważnie z ławki, ale i tak zdołał zapisać na koncie 5 ligowych trafień. Kiedy jednak wydawało się, że może być już tylko lepiej, na powierzchnię wyszedł konflikt zawodnika z trenerem Dynama, Aleksandrem Chackiewiczem. O co poszło? Otóż białoruski szkoleniowiec nie bardzo cenił napastnika i choć ten strzelał dużo goli, jak na to ile grał, ochoczo obarczał go winą za słabe wyniki.

W efekcie na początku sezonu 19/20 Rusyn został wysłany na wypożyczenie do Zorii Ługańsk. Teoria Chackiewicza o winie zawodnika nie znalazła jednak potwierdzenia. Białorusin po przegranej walce o Ligę Mistrzów i bolesnej porażce z Szachtarem Donieck wyleciał z roboty już w połowie sierpnia. Wówczas Oleh Wenhlinski, asystent trenera w drużynie U-19 Dynama, a wcześniej zawodnik kijowskiego klubu, rzucił trochę więcej światła na jego konflikt z Rusynem. - Nazarij prezentował się bardzo dobrze, kiedy dostawał szansę, strzelał ważne gole. Dzisiejszy Rusyn i ten, z którym pracowałem 2 lata temu, to zupełnie różni ludzie. Dobrze znam jego psychikę. Zdarzyło się że przyszedł do mnie i powiedział: „Nikołajewicz, on mnie nie lubi”. Odpowiedziałem, że nie jest ładną dziewczyną, którą wszyscy lubią, a trener ma wagon takich zawodników, jak on, dlatego najważniejsza jest walka i rywalizacja, że trzeba pracować, a wtedy na pewno dostanie szansę.

Rozmawialiśmy tak pół godziny, godzinę, opowiadałem mu różne historie i wycierałem łzy. Później widziałem, jak dochodzi do siebie i bierze się za robotę. To bardzo wrażliwy chłopak, którego niesprawiedliwość mocno rani. Trzeba do niego podejść w odpowiedni sposób. Ten, komu się to uda, kto nawiąże z nim dobry kontakt, poczuje, że Rusyn jest gotów przenosić dla niego góry. Zawsze chce wygrywać, strzelać gole i grać w wyjściowym składzie. Trzeba go po prostu dobrze prowadzić i dobrze wykorzystywać jego umiejętności - mówił Wenhlinski w rozmowie z portalem sport.segodnya.ua. 

O tym, że Rusyn naprawdę przeżywał swoją sytuację w Dynamie i trudne relacje z Chackiewiczem, najlepiej świadczy jego reakcja na wiadomość o zwolnieniu trenera. Na Instagramie opublikował krótką wiadomość o treści „Dzień dobry”. Bo dla niego to faktycznie był dobry dzień - Dynamo bez Chackiewicza znów było jego klubem.

Zanim jednak wrócił na stare śmieci, rozegrał niezłą rundę w barwach Zorii. 7 goli w 17 meczach to wynik, który wystarczył władzom Dynama, by już po pierwszej rundzie ściągnąć go z powrotem do Kijowa. Z drugiej strony, wpływ na to miała też nieciekawa sytuacja z Biesiedinem, wówczas oczekującym na werdykt w sprawie o stosowanie dopingu. Ołeksij Mychajłyczenko, który zastąpił Chackiewicza, musiał liczyć się z tym, że lada chwila straci na dłużej czołowego napastnika, a to wywołało zapotrzebowanie na nowego strzelca. Rusyn był pod ręką, prezentował się bez zarzutów, dlatego był najbardziej oczywistym wyborem.

Wiosną u nowego szkoleniowca od razu został podstawowym napastnikiem Dynama, ale grał w kratkę. 2 gole i 1 asysta w 12 występach oznaczały spore rozczarowanie, Rusyn na pewno nie tak wyobrażał sobie powrót do macierzystego klubu. Przełomu nie przyniósł też nowy sezon. Bo choć Mircea Lucescu jesienią bardzo chętnie stawiał na młodych zawodników, to akurat Rusyna z reguły pomijał.

Na dziś pewne jest więc, że Rusynowi dużo brakuje do poziomu Dynama. Niedawno portal football.ua umieścił go nawet na liście zawodników, którzy powinni opuścić klub, pisząc w uzasadnieniu, że w jego wieku potrzebna jest przede wszystkim praktyka, inaczej marzenia o wielkim futbolu na zawsze zostaną tylko marzeniami. Ukrainiec ma jednak jeszcze trochę czasu, aby się rozwinąć, dlatego swoich marzeń nie musi przekreślać. Jeśli zaskoczy na niższym poziomie, w Legii, to Dynamo na pewno sobie o nim przypomni.

A czy zaskoczy? Biorąc pod uwagę, że rozumie i trochę mówi po polsku, a w Warszawie mieszka już jego siostra, to pewnie szybko się zaaklimatyzuje w nowym otoczeniu, a to zawsze dużo ułatwia. Reszta, tak istotna w przypadku Rusyna, leży już po stronie trenerów Legii. I oczywiście samego zawodnika.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się