var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Krzysztof Porębski PressFocus

Takie mecze zachęcają do oglądania Pucharu Polski! Arka płynie w kierunku Lublina. Puszcza 2:5 Arka

Autor: Bartosz Adamski
2021-03-02 20:05:23

Trochę kręciliśmy nosem, że w ćwierćfinale zmierzy się ze sobą para pierwszoligowców, nieco mieliśmy obawy o poziom spotkania, a tymczasem okazało się, że oglądaliśmy być może najlepszy mecz w tej fazie Pucharu Polski. Zero kunktatorstwa, aż siedem bramek i w dodatku część z nich naprawdę ładnych - to z pewnością nie było zmarnowane wtorkowe pucharowe popołudnie!

Przyznamy szczerze, że po 36. minutach nie postawilibyśmy nawet jednej rupii indyjskiej, że w tym meczu padnie siedem goli. Ba, balibyśmy się zaryzykować nawet zagranie over 1,5. Większa część pierwszej połowy wyglądała na klasyczny mecz do pierwszej bramki - kto strzela, ten awansuje. Dość powiedzieć, że trafienie Mateusza Żebrowskiego (bardzo ładne, dodajmy) było pierwszym uderzeniem, które można było w ogóle odnotować.

Ale worek z golami od razu się rozwiązał. Jeszcze tuż przed przerwą Arka Gdynia na własne życzenie skomplikowała sobie nieco drugą połowę, bo w zupełnie niegroźnej sytuacji Luis Valcarce sfaulował Erika Cikosa w polu karnym i do przerwy po pewnie wykonanej "jedenastce" przez Marcina Stefanika mieliśmy 1:1. I faktycznie Puszcza Niepołomice zwęszyła szansę na największy sukces w blisko stuletniej historii tego klubu, ruszyła na gości, ale już w 53. minucie po dużym zamieszaniu takie zapędy z głowy wybił jej Maciej Rosołek.

I o ile jeszcze przez następny kwadrans gospodarze coś próbowali, o tyle wydarzenie z 71. minuty całkowicie ich już przygniotło. Przyznamy szczerze, że starcie między Harisem Memiciem a Longinusem Uwakwe było tak zagmatwane, że nam nawet po ośmiu powtórkach trudno jest orzec, czy sędzia Paweł Gil podjął słuszną decyzję, odgwizdując faul Nigeryjczyka. Obaj trafili w piłkę niemal w tym samym momencie. Jeśli Uwakwe był spóźniony, to o setne sekundy. W każdym razie do futbolówki ustawionej na wapnie podszedł Marcus Vinicius i przy wielkim swoim szczęściu, a pechu Gabriela Kobylaka, pokonał bramkarza Puszczy strzałem pod brzuchem. Wtedy już podopieczni Tomasza Tułacza rzucili się całkowicie do odrabiania strat, zapominając o obronie. Efekt? 1:5 w 94. minucie. Najpierw dublet skompletował Marcus, a zaraz zrehabilitował się Valcarce samotnym rajdem zakończonym podcinką. Na osłodę jeszcze z takiej "półprzewrotki" tę strzelaninę zakończył Cikos.

Piłkarz meczu? Zero wątpliwości - Marcus Vinicius. Brazylijczyk ma już prawie 37 lat, a ochoty do gry nadal tyle, że mógłby nią obdarować dziesięciu nastolatków. Na tle zawodników Puszczy momentami wyglądał jak Ronaldinho. Zgrywał piętkami, urywał się obrońcom, trzeba było go faulować. I pomyśleć, że jeszcze całkiem niedawno Zbigniew Smółka wyżej w hierarchii graczy ofensywnych widział nawet panią Artemidę z działu administracji. To w głównej mierze Marcus teraz wprowadził Arkę do półfinału Pucharu Polski. Ewidentnie marzy mu się powtórka z sezonu 2016/17, kiedy to gdynianie sięgnęli po trofeum. Czy teraz to możliwe? Jeśli będą się prezentować tak, jak dzisiaj, to jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, że mogą znów być czarnym koniem rozgrywek. Widać, że projekt pod wodzą Dariusza Marca zmierza w dobrym kierunku. Być może nawet do finału Pucharu Polski w (prawdopodobnie) Lublinie. Ktokolwiek trafi na tego pierwszoligowca w przedostatniej fazie, musi się nastawić na ciężką przeprawę.

Puszcza Niepołomice - Arka Gdynia 2:5 (1:1)
0:1 - Żebrowski 37'
1:1 - Stefanik 45+2' karny
1:2 - Rosołek 53'
1:3 - Marcus 71' karny
1:4 - Marcus 88'
1:5 - Valcarce 90+4'
2:5 - Cikos 90+6'

Puszcza: Kobylak - Cikos, Hladik, Stefanik, Mikołajczyk (59' Pięczek) - Tomalski (90+1' Rakoczy), Serafin, Stępień (46' Uwakwe), Knap (62' Wyjadłowski), Górski - Radionow (59' Kobusiński).

Arka: Krzepisz - Danch, Marcjanik (14' Memić), Valcarce - Ślesicki, Deja, Marcus, Łabojko, Skóra (63' Mazek) - Rosołek (76' Sasin), Żebrowski.

Sędzia: Paweł Gil (Lublin)
Żółte kartki: Stępień, Tomalski, Hladík, Górski - Valcarce, Ślesicki.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się