var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Krzysztof Porebski / PressFocus

Nerwy wreszcie ze stali, a nie z plasteliny! Stal 2:1 Podbeskidzie

Autor: Mariusz Bielski
2021-03-15 20:40:54

Ależ radością eksplodowała ławka Stali po końcowym gwizdku! Zupełnie jakby po tym meczu przyklepali utrzymanie, albo przynajmniej mieli je na wyciągnięcie ręki. Tymczasem to tylko (chwilowy?) przeskok w tabeli na przedostatnie miejsce, ale ulga i tak musi być niesamowita.

- Jakkolwiek spojrzeć ostatnie spotkanie mielczanie wygrali 7 starć temu, nieoczekiwanie na wyjeździe z Legią. U siebie? Trzeba byłoby się cofnąć do końcówki listopada, gdy na Solskiego przyjechała Jagiellonia. Dawno i nieprawda. Właśnie z tego względu na drużynę Leszka Ojrzyńskiego spoglądano dwojako – niby dało się chwalić poszczególnych zawodników, niby gra nie była zła, sytuacji nawet sporo, a koniec końców punktów przybywało tyle co kot napłakał. Dzisiaj w sumie nie było inaczej, bo przecież Kolew marnował sytuacje, dominacja nad rywalem długo nie była przekuwana na konkrety pod bramką, Prokić czy Forsell rozbijali się na obrońcach cofniętego Podbeskidzia. Cofniętego, wszak już w pierwszej połowie, po wtopach Getingera, Matrasa oraz Kolewa, bramkę zdobył Biliński. Klasyczne coś z niczego w jego wykonaniu.

- Kapitan później jednak odkupił swoje winy. Paradoksalnie ten błąd, do którego bez ogródek przyznawał się w przerwie przed kamerami, jakby podziałał na niego mobilizująco. Zaczął grać odważniej, pewniej w defensywie, aż w końcu strzelił gola w sytuacji, gdy większość zawodników szukałaby podania do tyłu. Logiczne, był przecież odwrócony tyłem. Tak samo nie spodziewał się Modelski! Drugi heros? Oczywiście Marcin Flis, autor zwycięskiej bramki, choć trzeba przyznać, że zrodziła się z wielkiego chaosu. Stoper Stali wyrasta na najbardziej nieoczywistego bohatera tego sezonu. Szacun dla niego, pewnie zaskoczył nawet samego siebie.

- W ogóle na podstawie tego meczu dałoby się napisać, że gospodarze zwyciężyli nie tylko z Podbeskidziem, ale przede wszystkim z własnymi nerwami. Przypomnijcie sobie jak się zachwowywali między trafieniem Bilińskiego a wyrównaniem Getingera. Ewidentnie presja wiązała im nogi, bo urealniała się wizja ucieczki bielszczan w tabeli. Nagle nawet proste podanie wydawało się trudne, a pressing przeciwników męczył dwa razy bardziej, a w obronie jeden drugiemu wchodził w drogę. Wystarczy sobie przypomnieć interwencję Matrasa oraz Kolewa przed golem Bilińskiego... I z drugiej strony o ile większy luz i napęd złapali mielczanie, kiedy już ich apitan wyrównał – no dwa inne zespoły! Naturalnie zaś odwrotnie było z Podbeskidziem, które  yba zagubiło się we własnym planie na ten mecz. Tu twarzą powinien zostać Roginić – niby   rający się coś wskurać w ataku, lecz przy tym grający po prostu bez ładu i składu.

- Ale czy ten mecz tak naprawdę o czymkolwiek przesądza? Skądże znowu, równie dobrze za tydzień obie ekipy mogą się znów zamienić miejscami. No chyba, że na dno zepchną Cracovię…

Stal Mielec 2:1 Podbeskidzie Bielsko-Biała (0:1)

0:1 Biliński 32’ (asyssta Danielak)
1:1 Getinger 52’
2:1 Flis 79’ (asysta Jankowski)

Stal: Strączek (5) – Granlund (3) (46’ Dadok 4), de Amo (6) (62’ Tomasiewcz 5), Czorbadżijskij (5), Flis (7), Getinger (5) – Matras (4) – Forsell (3) (74’ Mak) (88’ Zjawiński), Domański (5) – Prokić (3) (46’ Jankowski 5), Kolew (4)

Podbeskidzie: Pesković (5) – Modelski (4) (89’ Wilson), Janicki (4), Rundić (4), Mamić (4) (78’ Sierpina) – Bieroński (5), Kocsis (4) – Danielak (5) (68’ Marzec 4), Hora (3) (68’ Rzuchowski 4), Roginić (2) – Biliński (6)

Sedzia: Krzysztof Jakubik
Nota: 3

Żółte kartki: Dadok x2 – Biliński, Rundić
Czerwone kartki: Dadok
Piłkarz meczu: Marcin Flis


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się