var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Tomasz Folta / PressFocus

Co nie ma skrzydeł, a powinno, żeby fruwać jeszcze wyżej? Lechia Gdańsk…

Autor: Mariusz Bielski
2021-03-17 20:25:46

Lechia powinna nawiązać jakąś współpracę z Red Bullem. Może chociaż on dodałby jej skrzydeł? Jeśli gdańszczanie nadal będą polegać na samych swoich piłkarzach – będzie kiepsko.

Nie wiemy w tym temacie tylko jednego – współczuć Piotrowi Stokowcowi, ponieważ musi rzeźbić coś sensownego z przeciętnych lub po prostu słabych piłkarzy? Czy może jednak to na niego zrzucać winę, że praktycznie żaden z jego jemu podlegających skrzydłowych w obecnym sezonie nie potrafi znaleźć formy? Czy ganić go za ściągnięcie ich, bo przecież tajemnicą poliszynela jest fakt, iż szkoleniowiec ma wiele do powiedzenia przy transferach?

Nie mamy pojęcie jak tu przyłożyć proporcje, choć chyba skłonimy się raczej ku tej pierwszej opcji. Zwłaszcza, że w ostatnim czasie Lechia zaczęła wygrywać, a sam trener de facto spełnił złożoną obietnicę. – Ja znam ten zespół najlepiej i z tego powodu uważam, iż będę w stanie wyprowadzić go z kryzysu – powiedział, a potem słowa przemienił w czyn. Ostatnie 6 meczów gdańszczan? RZZZRZ. Czyli świetnie. W tabeli uwzględniającej kolejki 15-21 byliby drudzy, tuż za Legią (16:14 w punktach).

Ktoś mógłby powiedzieć: „Jest dobrze, więc o co wam chodzi, dlaczego się czepiacie?” Cóż… Gdyby jednak paru zawodników potrafiło trzymać wysoką, stabilną formę przez dłużej niż 90 minut, Lechia może budziłaby równie wielkie uznanie co Pogoń Szczecin? Co prawda zespół Stokowca traci do tego Runjaica zaledwie 5 punktów, ale sami wiecie jaka jest narracja.

W końcu też pewnie łatwiej byłoby gonić zarówno Portowców, jak i Raków, właśnie gdyby napastnicy dostawali jeszcze większe wsparcie z obu flanek. Tymczasem liczby poszczególnych skrzydłowych Lechii bynajmniej nie są imponujące. Sami zobaczcie:

- Conrado: 19 meczów, 3 gole, 4 asysty, średnia ocen 4,18
- Ceesay: 5 meczów, 0 goli, 0 asyst, średnia ocen 4,33
- Udovicić: 5 meczów, 1 gol, 0 asyst, średnia ocen: brak, za mało grał
- Haydary: 17 meczów, 1 gol, 2 asysty, średnia ocen 3,79
- Mihalik: 9 meczów, 1 gol, 0 asyst, średnia ocen 3,50
- Saief: 16 meczów, 0 goli, 1 asysta, średnia ocen 4,94

Ostatni z wymienionych to bardziej ofensywny pomocnik, jasne, ale z braku laku w końcu Stokowiec i jego zaczął próbować na obu flankach. Nie dziwota, skoro z innych był niezadowolony. Niemniej Kenny to wyjątkowo osobliwy przypadek. Wrażenia estetyczne z jego gry są naprawdę świetne. Zdaje się mieć wszystko, aby notować znakomite wyniki w kanadyjce. W praktyce okrutnie biedne te jego statystyki. I oczywiście nie jego wina, że koledzy pudłują po jego akcjach, ale też prawda jest taka, że wcale nie stwarza owym kolegom wielu sytuacji.

Z Conrado natomiast problem polega na tym, iż na jego jeden dobry mecz przypada 5-6 złych. Takich, w których nadal robi sporo wiatru, lecz zupełnie nic z tego nie wynika. Pora chyba pogodzić się z jego ofensywną indolencją. Może jednak na lewej obronie przydałby się bardziej?

Głębokimi rozczarowaniami są też Udovicić oraz Haydary. Pierwszego pamiętamy jeszcze z Zagłębia Sosnowiec, gdzie nastukał 20 oczek w kanadyjce w jednych rozgrywkach. W Lechii jednak najpierw sam skomplikował sobie mocno swą pozycję dyscyplinarnymi wyskokami (te czerwone kartki…) czy kontuzjami. Koronawirus też nie pomógł, aczkolwiek na koniec nie zmienia to faktu, iż Serb to po prostu wtopa transferowa. Omran z kolei to przykład potwierdzający tezę o istniejącej różnicy poziomów między I ligą a Ekstraklasą. 

To co, w Ceesayu nadzieja? Na razie dostaliśmy małą próbkę jego umiejętności, aby przesądzać. Oby nie okazał się drugim Conrado. Natomiast to i tak nie rozwiązuje zagwozdki, bo jednak w miarę sensowny piłkarz jest jeden, a skrzydła – dwa. Przez to ostatnio Stokowiec musiał tam umieszczać… Zwolińskiego. Brzmi absurdalnie? Ma prawo, bo akurat mówimy o zawodniku nieposiadającym praktycznie żadnych predyspozycji do gry na boku. Ale jak się nie ma co się lubi, to kombinować trzeba.

Jaka z tego płynie lekcja? Przede wszystkim poczucie pewnego niedosytu, wszak przez pryzmat tych kiepskich skrzydłowych da się dostrzec jak Lechia marnuje swój potencjał. Bo z jednej strony ma wiele, by na stałe wejść do ścisłej polskiej czołówki, a z drugiej zawsze pojawi się jakimś element, przez który jednak do niej nie dołączy. A przynajmniej się w niej nie utrzyma.

No i oczywiście pozostaje selekcja, czyli kamyczek do skautingowego ogródka. Oj, przydałby się jakiś Haraslin...


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się