var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Łukasz Sobala / PressFocus

Różnice na przestrzeni lat, podobieństwa między sobą. W Krakowie zapowiada się na pojedynek indolencji w ofensywie

Autor: Maciej Golec
2021-04-14 14:55:10

Dwa lata temu Raków przegrał w półfinale Pucharu Polski z Lechią, późniejszym zdobywcą trofeum, a dzisiaj ma drugą szansę na wejście do finału. Tylko że różnic między tym, co było wtedy, a tym, co jest dziś, trochę znajdziemy. Nie zmienia się jednak cel, dość oczywisty, bo przez los na ostatniej prostej ułatwiony.

Historia zatoczyła koło. 10 kwietnia 2019 roku, czyli prawie dokładnie dwa lata temu, Raków Częstochowa był jeszcze swego rodzaju odkryciem. To znaczy – z jednej strony wszyscy zdawali sobie sprawę, że awans do Ekstraklasy to już tylko formalność, bo 13 punktów przewagi nad trzecią Stalą to wystarczający bufor bezpieczeństwa, ale z drugiej nadal podchodzili z dystansem do tego, co częstochowianie wyczyniali w Pucharze Polski. Bo umówmy się – pokonanie Lecha i Legii nawet w przypadku zespołu z dołu tabeli Ekstraklasy byłoby sporą niespodzianką, a tu przecież mówimy o pierwszoligowcu. I to nie stawiającym autobus pod bramką, tylko klepiącym aż miło.

14 kwietnia 2021 roku Raków odkryciem sezonu już nie jest, ale zaskoczeniem? Na pewno, zważywszy na to, jak radzi sobie w Ekstraklasie teraz i jak radził sobie w ubiegłym sezonie. Punktem wspólnym obu edycji Pucharu Polski jest terminarz, który w żadnym z przypadków nie był tak sielankowy, jak na przykład ten Arki z sezonu, w którym zdobyła trofeum. Dwa lata temu Lech, Legia i Lechia, a w tym sezonie Lech i Górnik na wyjeździe. Trzeba jednak przyznać, że łatwiejszym zadaniem był awans do półfinału w tym roku. Już nawet nie chodzi o formę samego Rakowa, ale jego rywali. Lech będący w kryzysie od listopada? Pokonany. Górnik, który udany miał tylko początek sezonu, a później zaliczał regularny zjazd? Pokonany. Do tego Cracovia w kryzysie zagrożona spadkiem i w finale ewentualnie pierwszoligowa Arka. Żyć nie umierać!

Podejrzewamy jednak, że Marek Papszun oglądał zeszłotygodniowy mecz Arki Gdynia z Piastem i zdaje sobie sprawę z tego, że wygraną na papierze może sobie co najwyżej wsadzić wiadomo gdzie. Ale jeśli mielibyśmy wskazać faworyta, to prędzej byśmy go szukali właśnie w Częstochowie. To nie jest co prawda ten sam Raków, co jesienią, ale to nie znaczy, że zjechał nagle do poziomu „Pasów”. Tym bardziej, że Marek Papszun będzie miał już prawdopodobnie do dyspozycji Iviego Lopeza i Petra Schwarza. 

- Dla mnie i dla klubu to bardzo ważny cel. Raków w finale był tylko raz, ponad pół wieku temu. Chcemy się w tej historii zapisać. Chciałbym, aby to spotkanie toczyło się w spokoju, bez krzyku i mobbingowania sędziego, by to piłkarze byli głównymi aktorami, a nie arbitrzy – powiedział na przedmeczowej konferencji prasowej Marek Papszun.

Różnice na przestrzeni tych dwóch lat są dostrzegalne, ale co do samego meczu, widzimy też całkiem istotne podobieństwo między Rakowem a Cracovią. Mianowicie, w skuteczności napastników, a w zasadzie w jej brak. Mamy nadzieję, że obie drużyny zaprzeczą dziś logice i przy Kałuży zobaczymy grad bramek, ale liczby z pewnością nie napawają optymizmem.

Cracovia:

  • Rivaldinho – od 1025 minut bez gola w lidze (w sumie 2 gole, w tym 1 w PP)

  • Marcos Alvarez – od 926 minut bez gola w lidze (w sumie 1 gol)

  • Sebastian Strózik – od 287 minut bez gola lidze (w sumie 0 goli)

  • Filip Piszczek – od 122 minut bez gola w lidze (w sumie 2 gole)

Raków:

  • Vladislavs Gutkovskis – od 940 minut bez gola w lidze (w sumie 9 goli, w tym 4 w PP)

  • Jakub Arak – od 800 minut bez gola w lidze (w sumie 0 goli)

Szczególnie komicznie wygląda to przy nazwisku Jakuba Araka, który nie trafił do siatki od 39(!) spotkań. Nie wiemy, czy istnieje jakiś ranking najbardziej nieskutecznych napastników, ale jeśli tak, były zawodnik Lechii miałby w nim zasłużone, pewnie wysokie miejsce. Cała nadzieja Marka Papszuna zatem w Gutkovskisie, który w Ekstraklasie strzelać nie potrafi, ale już w Pucharze jest wybitnie regularny – w każdym z czterech meczów w tym sezonie zapisał sobie po golu. Czy dziś powtórzy tę sztukę i da Rakowowi upragniony bilet na mecz finałowy do Lublina? 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się