var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: welt.de

Jakub Świerczok dla 2x45.com.pl: Gdyby miało mi odbić, odbiłoby już dawno

Autor: rozmawiał Przemysław Michalak
2012-01-22 19:47:28

- Można powiedzieć, że na początku zwiedzałem teren. Praktycznie nie miałem piłki przy nodze. Później jednak w końcu ją dostałem, oddałem strzał, z którym Tim Wiese miał trochę problemów i całe napięcie ze mnie zeszło. Od tego momentu czułem się dobrze - w wywiadzie dla 2x45.com.pl opowiada o swoim debiucie w Kaiserslautern napastnik Jakub Świerczok.

Świerczok omal nie został bohaterem! 90 minut Polaka, dobry debiut. Kaiserslautern - Werder 0:0

Kibice Kaiserslautern zachwyceni Świerczokiem. Jego rywal z ataku niemiłosiernie krytykowany

2x45.com.pl: - Jak oceniasz swój debiut?
Jakub Świerczok:
- Powiem szczerze, że trochę niedosytu odczuwam. Mogłem pokusić się o strzelenie zwycięskiego gola. Miałem dwie sytuacje, których nie wykorzystałem. Ale ogólnie myślę, że mogę ten występ ocenić na plus. Z trenerem na temat tego meczu jeszcze nie rozmawiałem.

 - Kiedy dowiedziałeś się, że zagrasz od pierwszej minuty?
 - Zanosiło się na to już od sparingu z PSV. Od środy na treningach zawsze byłem wystawiany w gronie tych, którzy byli przewidywani do wyjściowego składu. Spodziewałem się więc, że dostanę szansę. A w sobotę faktycznie wyszedłem na boisko i wtedy nie było już żadnych wątpliwości.

 - Była trema? Pierwszy kwadrans dość niemrawy w Twoim wykonaniu...
 - Można powiedzieć, że na początku zwiedzałem teren (śmiech). Praktycznie nie miałem piłki przy nodze. Później jednak w końcu ją dostałem, oddałem strzał, z którym Tim Wiese miał trochę problemów i całe napięcie ze mnie zeszło. Od tego momentu czułem się dobrze.

 - Grałeś przeciwko naprawdę utytułowanym piłkarzom, ale nie było widać żadnego respektu dla nich z Twojej strony.
 - Nigdy nie blokuje mnie klasa rywala. Nie ma znaczenia, czy naprzeciw mnie stanie Mikael Silvestre z ładnym CV, Clemens Fritz, czy ktokolwiek inny. W tym względzie nie mam żadnych zahamowań. Cały czas myślę tylko, żeby dobrze zagrać i wypełnić swoje obowiązki na boisku.

 - Wiele rzeczy wyglądało dobrze, ale na pewno nie współpraca z Dorge Kouemahą...
 - Parę razy mógł mi szybciej podać, lecz nie mnie oceniać jego grę. To nie moja rola. Wszystko zależy od tego, jak spojrzy na to trener.

 - A jak oceniasz sam poziom meczu? To był dla Ciebie szok w porównaniu z I ligą?
 - Nie patrzę na to, czy gram w Bundeslidze, Lidze Mistrzów czy pierwszej lidze polskiej. Niezależnie od okoliczności pracuję tak samo, chcę udowadniać na boisku, że jestem dobry i po prostu robić swoje. 

 - Jak traktujecie remis z Werderem? Cenny punkt, czy strata dwóch punktów?
 - Jesteśmy w takiej sytuacji, że każda zdobycz ma wielką wartość. Raczej więc  straciliśmy dwa punkty, które byłyby bardzo potrzebne w kontekście walki o utrzymanie. Musimy wygrywać, zwłaszcza u siebie, gdzie kibice naprawdę dobrze się spisują. Nie można jednak tego rozpamiętywać, bo już w sobotę czeka nas spotkanie niezwykle ważne - z ostatnim w tabeli Augsburgiem.

 - Był najazd Twoich bliskich na Kaiserslautern z okazji tego meczu?
 - Nie. Na trybunach był Bartłomiej Bolek, mój przyszły agent. Rodzice jeszcze nie przyjechali. W następnym tygodniu powinienem się wprowadzić do własnego mieszkania i wtedy na pewno nieraz będą oglądać mnie na żywo.

 - Czyli aklimatyzacja przebiega co najmniej sprawnie?

 - Dokładnie. Czekam jeszcze tylko na wspomnianą przeprowadzkę, żeby nie mieć już na głowie żadnych innych spraw poza treningami i meczami.

 - Klub na pewno mógłby Ci też zapewnić auto. Tylko czy ma po co?
 - Samochód dostałem, choć prawa jazdy jeszcze nie zrobiłem. Będzie nim jeździć moja mama.


www.todayfoot.com Ka 0-0 We 21/01/2012 przez 123dz 

 - Jaką dokładnie rolę spełnia Artur Płatek? Służy pomocą w sprawach codziennych, czy raczej podczas treningów, gdy trzeba coś wytłumaczyć, podpowiedzieć?
 - Bardziej to drugie. Znajduje się w sztabie szkoleniowym Kaiserslautern, podczas zajęć często jest ze mną na boisku, podpowiada mi, tłumaczy założenia i oczekiwania trenera. Gdyby nie on, to wszystko na pewno nie przebiegałoby tak sprawnie i gładko. Wiele mu zawdzięczam.

 - W wywiadzie dla "Sportu" powiedziałeś trzy proste "tak", gdy padały pytania o pierwszą reprezentację i Euro 2012...
 - Konkretne pytanie, konkretna odpowiedź. Nie wykluczam we własnych myślach, że gdybym strzelił parę goli w Bundeslidze, to Franciszek Smuda by mnie powołał. 

 - Nie boisz się, że za bardzo napompujesz balon oczekiwań i w trudniejszym momentach te deklaracje zostaną Ci wypomniane?
 - Nie. Nie chodzi o to, że kadra Smudy śni mi się po nocach, tylko sądzę, że w razie czego mógłbym dostać powołanie. Teraz myślę tylko o dobrej grze w klubie, a co z tego wyjdzie, zobaczymy. 

 - Mówiłeś też, że w Polsce więcej jest głosów negatywnych na Twój temat niż wyrazów wsparcia. Ale po debiucie tych drugich chyba nie zabrakło?
 - Dostałem smsy z gratulacjami od osób bliskich, które zawsze we mnie wierzą i zawsze dobrze mi życzą. Na temat ludzi, którzy są zazdrośni i czekają na moje potknięcie wolałbym się nie wypowiadać. Ich sprawa...

 - Z trenerem Dariszem Fornalakiem rozmawiałeś po meczu? Mówił nam wcześniej, że jesteś bardziej kandydatem na piłkarza niż piłkarzem, ale chciałby się mylić.
 - Tak, z nim zamieniłem parę słów, wszystko jest w porządku. A tamtą wypowiedzią zapewne chciał sprawić, żeby przypadkiem nie uderzyła mi do głowy woda sodowa.

 - To Ci nie grozi?
 - Nie. Gdybym miało mi odbić, odbiłoby już dawno. Teraz nie ma o tym mowy.

 - Kibice Kaiserslautern bardzo cię chwalą. Widzą Cię w ataku w duecie z Itayem Schechterem lub Sandro Wagnerem.

 - To miłe. Sam nie zaglądam na niemieckie strony, bo na razie po niemiecku powiem dwa zdania.

 - To raczej będzie musiało się zmienić.
 - Zgadza się. Jak już się przeprowadzę i pozałatwiam wszystkie formalności, wtedy zacznę chodzić na kurs językowy. Będę miał własnego nauczyciela.

 - Zatem na razie rozmawiasz głównie z Czechami i Słowakami w zespole?

 - Tak, z czeskim obrońcą Janem Simunkiem rozumiem się najlepiej. Jest jeszcze Słowak Andre Nemec, ale z nim aż tak dobrego kontaktu nie złapałem. Z resztą kolegów dogaduję się po angielsku. Nie jest źle.

 - Stoper Rodnei grał kiedyś w Jagiellonii. Powie coś po polsku?
 - No właśnie niczego nie pamięta...


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się