var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm

"Grał Skaba, więc on jest numerem jeden w Legii"

Autor: rozmawiał Przemysław Michalak
2010-11-22 14:51:20

Niezłe zamieszanie z bramkarzami panuje w tym sezonie w Legii. Między słupkami warszawskiego klubu stali już Marijan Antolović, Kostia Machnowskij, a w miniony piątek szansę dostał Wojciech Skaba. Czy wreszcie coś się wykrystalizowało? O to zapytaliśmy trenera bramkarzy "Wojskowych", Krzysztofa Dowhania.

 - Kto na dziś jest numerem jeden w Legii? Da się to okreslić?
 - Myślę, że ten, który broni aktualnie. W ostatnim meczu grał Wojtek Skaba i spisał się bardzo dobrze. Wiem, że to może brzmi nieco dziwnie, bo to już trzeci bramkarz, który wystąpił w tej rundzie. Z drugiej strony mamy jednak z czego wybierać i powinniśmy się z tego cieszyć. Gdybyśmy nie mieli, to musiałby grać jeden, a ponieważ możemy dokonywać zmian, korzystamy z tego. Z różnych powodów między słupki wskoczył teoretycznie trzeci w hierarchii Skaba i nie zawiódł.

 - Skaba zagrał, bo nagle błysnął formą, czy Machnowskij obniżył loty?
 - Po takich porażkach jak ta 0:4 w Krakowie zawsze myśli się o jakichś zmianach. Przy czym absolutnie nie chcę zrzucać całej winy na Kostię, bo wiadomo jak ten mecz wyglądał. Ale gdy się przegrywa w takich rozmiarach, naturalnym odruchem jest szukanie nowych rozwiązań. Może ta współpraca Machnowskiego z obrońcami powinna wyglądać nieco lepiej? Tak jak mówię, skoro jest z czego wybierać, to wybieramy. Skaba trenuje z nami już prawie pół roku, od początku lipca. Ostatnio prezentował się bardzo solidnie, więc nie mieliśmy oporów, żeby wstawić go do składu.

 - To była Pana sugestia, czy raczej pomysł trenera Macieja Skorży, który poprosił Pana jedynie o konsultację?
 - Przed meczem zawsze siadamy razem i rozmawiamy, co byłoby najlepsze dla drużyny w danym momencie. Jej wynik interesuje nas najbardziej. Musimy szukać innych rozwiązań, które mogłyby poprawić grę zespołu. Przed Arką też dyskutowaliśmy i podjęliśmy właśnie taką decyzję.

 - Wielu już dawno domagało się Skaby w składzie. Nie zasługiwał wcześniej? Był za słaby?
 - Takie żądania stawiali ci, którzy nie widzą naszych bramkarzy na co dzień, na treningach. Gdy ma się tak duży wybór, trzeba się na kogoś zdecydować. Akurat na początku sezonu postanowiliśmy, że będzie grał Marijan Antolović. W sparingach bronił bardzo dobrze, a przynajmniej w niektórych. Kilka wpadek zaliczył, ale we Francji, poza spotkaniem z Bordeaux, prezentował się naprawdę dobrze - i to przeciwko mocnym rywalom. Postawiliśmy na niego i cóż... takie jest życie. Musieliśmy dokonać wyboru.

 - Jak dziś wygląda sytuacja Chorwata? Większość zdążyła go skreślić. To będzie jeszcze kiedyś numer jeden w Legii?
 - Myślę, że za wcześniej wyrokuje się o jego przydatności. Też czytam gazety, oglądam telewizję i słyszę opinie o pomyłce, nieudanym transferze i tak dalej. Ten chłopak posiada spore możliwości. Jesienią może do końca tego nie pokazał, zresztą on sam podkreśla to w wywiadach. Sądzę i wiem, że on potrafi dużo więcej. Jeszcze to udowodni w barwach Legii.

 - Ale faktem jest, że zdarza mu się interweniować po prostu dziwnie. To efekt innej szkoły futbolu, innej ligi?
 - Na pewno o pewnych kwestiach musimy z Marijanem porozmawiać. Był trochę inaczej uczony, nie według obowiązujących u nas standardów. Niby pozycja wszędzie ta sama, ale są pewne niuanse, które czynią różnicę. Antolović robi ciągłe postępy. A pamiętajmy nie tylko o jego wpadkach, lecz też o tych dobrych interwencjach, których zanotował całkiem sporo. Na bardzo wysokim poziomie bronił z Cracovią i nawet w niektórych przegranych meczach. Kilka sytuacji wybronił super. To najlepiej świadczy o jego dużych możliwościach.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się