var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm

Krzysztof Kazimierczak - grał w Boaviscie Porto razem z Grzelakiem i Kaźmierczakiem. Gdzie jest dziś?

Autor: Przemysław Michalak
2012-02-05 14:33:40

Nie wszyscy pamiętają, że przez pewien czas barwy Boavisty Porto reprezentowało jednocześnie aż trzech polskich piłkarzy. Przemysława Kaźmierczaka i Rafała Grzelaka każdy zna. A Krzysztofa Kazimierczaka (na zdjęciu z lewej)?

30-letni dziś obrońca do portugalskiej ekstraklasy trafił wiosną 2007 roku z Wisły Płock. - Boavista nie musiała nic płacić za transfer, więc rozmowy przebiegały bardzo sprawnie. Klub szukał wzmocnień w obronie, bo kilku zawodników z tej formacji leczy kontuzje. Krzysztof ma właśnie załatać tę dziurę w obronie - mówił wtedy jego agent Robert Kiłdanowicz.

W naszym kraju śmiano się, że teraz Portugalczycy mają problem, bo w jednym zespole grają Kaźmierczak i Kazimierczak, więc łatwo o pomyłkę. Okazji do niej nie było jednak zbyt wiele, gdyż skończyło się na tym, że wychowanek Zagłębia Lubin tylko raz dostał szansę od trenera Jaime Pacheco. Był to ostatni mecz w sezonie. Boavista grała na stadionie Maritimo. Kazimierczak przebywał na boisku od pierwszego do ostatniej minuty. Zespół z Porto wygrał 2:1, a gola na 1:0 strzelił Rafał Grzelak. - Dostałem całkiem niezłą szkołę, jestem trochę poobijany. Walka trwała przez pełne 90 minut - wspominał potem na "Kazi" na łamach "Przeglądu Sportowego".

Na tym jego przygoda z wielkim futbolem się zakończyła. Boavista nie przedłużyła z nim umowy i dopiero po pół roku znalazł on nowy klub - Górnik Łęczna, przemianowany potem na Bogdankę. Kazimierczak odchodził z niej jako zawodnik rezerw i teraz reprezentuje barwy pierwszoligowego KS Polkowice. Jesienią zagrał w 16 meczach.

Kazimierczak to piłkarz chyba nawet mniej niż przeciętny. Zdaniem wielu jest za słaby również na I ligę, bo zbyt często popełnia proste błędy. Jest on jednak przykładem, że przy odrobinie szczęścia nawet bez umiejętności można trafić do dużo silniejszej ligi. On swojej szansy nie wykorzystał, ale wspomnienia pewnie ma do dziś. 
 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się