var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: onavalista.com

Byli w Ekstraklasie, a potem w lepszych ligach (19). Daniel Lopes Cruz. Wynalazek Piekarskiego posmakował Portugalii

Autor: Przemysław Michalak
2012-02-08 20:55:50

Mariusz Piekarski jako agent dziś kojarzony jest raczej z czołowymi polskimi piłkarzami, ale na początku sprowadzał głównie Brazylijczyków do Ekstraklasy. Udało mu się z Rogerem i Edsonem, lecz Daniel Lopes Cruz dobrej reklamy mu nie zrobił. Mimo że to zwyczajnie przeciętny piłkarz, kilka lat później w Portugalii był bohaterem meczu z FC Porto!

Cruz latem 2005 roku trafił na testy do Legii Warszawa jako potencjalny konkurent na lewej obronie dla Tomasza Kiełbowicza. Piekarski przyznawał wtedy, że z kilku proponowanych wariantów działacze "Wojskowych" wybrali ten najtańszy, ale przekonywał, że nie przywozi do Polski "ogórka". - To obiecujący zawodnik. Dobrze spisywał się na treningach i dobrze wypadł w sparingu, w którym oglądaliśmy zawodników mogących zasilić Legię. Musimy jeszcze mu się przyjrzeć, bo co innego jak zawodnik wygląda na tle młodych, a co innego, gdy trzeba grać na wysokim poziomie. Nie wykluczam, że podpiszemy z nim półroczną umowę - powiedział ówczesny trener Legii Jacek Zieliński na łamach "Gazety Wyborczej". Sam piłkarz dodawał: - Chciałbym zostać odkryciem polskiej ligi, jak kiedyś Guliano.

Ostatecznie Brazylijczyk dostał roczny kontrakt, jednak szybko okazało się, że Legia za bardzo go nie potrzebuje. Cruz w jej barwach nie doczekał się ligowego debiutu. Zagrał jedynie drugą połowę w przegranym 1:4 meczu Pucharu UEFA z FC Zurich.

Nowy trener Dariusz Wdowczyk po zaledwie kilkunastu dniach pracy oznajmił, że nie będzie korzystał z usług tego piłkarza. Cruz zimą udał się więc na testy do Pogoni Szczecin, która akurat była w trakcie hurtowego skupowania kopaczy z Kraju Kawy. Przekonał do siebie sztab szkoleniowy "Portowców" i wiosną wreszcie zadebiutował w Ekstraklasie. W swoim drugim występie, przeciwko Wiśle Kraków, obejrzał czerwoną kartkę.
 
Na tle rodaków pościąganych z brazylijskich plaż i placów budowy nie wyglądał tragicznie, dlatego ostał się w zespole na kolejny sezon. Jednak po rundzie jesiennej sezonu 2006-07 Pogoń zrezygnowała z jego usług. Cruz wrócił do Brazylii (Coritiba FC) i wydawało się, że więcej o nim nie usłyszymy.



Niespodziewanie latem 2008 sięgnął po niego Naval 1º de Maio, wtedy klub portugalskiej ekstraklasy. Cruz spędził w tej drużynie trzy lata. Łącznie zagrał 50 ligowych meczów i strzelił jednego gola. Jednego, ale jakże ważnego! Dzięki bramce Latynosa Naval pokonało wielkie Porto! Przeciwko niemu grały wtedy takie sławy jak Lucho Gonzalez, Lisandro Lopez, Bruno Alves, Hulk czy Raul Meireles.

Z każdym kolejnym sezonem Cruz występował jednak coraz rzadziej i gdy w ubiegłym roku Naval spadło do drugiej ligi, piłkarz odszedł z klubu. Teraz, za z pewnością godne wynagrodzenie, kopie piłkę w Azerbejdżanie w barwach Gabala FC. Trzeba przyznać, że ma tam ciekawe towarzystwo. W kadrze są m.in. szkocki bramkarz Graeme Smith (prawie 150 meczów w Scottish Premier League), francuski napastnik Yannick Kamanan (wcześniej m.in. Tottenham, Strasbourg i Sivasspor z Kamilem Grosickim), 6-krotny reprezentant Serbii Veseljko Trivunović czy obrońca Sasa Yunisoglu, były zawodnik Groclinu i Polonii Warszawa.

Wspominając to, co Cruz pokazywał w Polsce, trzeba przyznać, że i tak poradził sobie całkiem nieźle.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się