var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm

Arka ma kolejny skalp. Tym razem Korony

Autor: Przemysław Michalak
2010-11-07 02:01:56

Arka Gdynia u siebie jest nie do pokonania. Kolejny faworyt znad morza wraca do domu z pustymi rękami. Korona Kielce w przypadku wygranej mogła zostać nowym liderem, ale obeszła się smakiem.

Gospodarze do tej pory byli chyba najmniej efektownie grającą drużyną Ekstraklasy. Tracili bardzo mało goli, lecz też niezwykle mało strzelali. W końcu zrobili jednak wyjątek od reguły i szczególnie przed przerwą prezentowali się w ofensywie więcej niż dobrze.

Arka objęła prowadzenie, gdy Tadas Labukas wykorzystał świetne prostopadłe podanie Josepha Mawaye i strzelił między nogami Zbigniewa Małkowskiego, chyba niepotrzebnie wychodzącego z bramki aż do linii pola karnego. Golkiper gości zrewanżował się, broniąc trudny strzał Michała Płotki, dzięki czemu piłka odbiła się od słupka, oraz mocne uderzenie Pawła Zawistowskiego.

Kielczanie jedyne realne zagrożenie pod bramką rywala stwarzali za sprawą prób z dystansu Ediego Andradiny. Najlepsza okazała się ta pierwsza. Maciej Korzym przyjął piłkę pod kryciem, wycofał do Brazylijczyka, a ten huknął w samo okienko. Piękny gol doświadczonego pomocnika nic jednak Koronie nie dał. Podopieczni Dariusza Pasieki tego dnia byli po prostu lepsi. Przyjezdnym zabrakło ikry i animuszu. Jeśli zżarła ich presja z powodu szansy zajęcia pierwszego miejsca, to znaczy, że jeszcze na ten zaszczyt nie zasłużyli.

Zwycięski gol padł w kuriozalnych okolicznościach. Mariusz Budziński (niezła zmiana) strzelił sprzed pola karnego tylko dlatego, że Vlastimir Jovanović w tym czasie... był odwrócony plecami do gry. Pomocnik gdynian uderzył słabo i prosto w Andriusa Skerlę. Słowak odbił jednak futbolówkę wprost do Zawistowskiego, który nie zmarnował okazji.

Na szczególne wyróżnienie zasłużył Mawaye. Kameruńczyk nadal czeka na pierwsze trafienie w Ekstraklasie, ale sobotnim meczem wreszcie potwierdził swoją przydatność do drużyny. Zaliczył ładną asystę, pokazał niezłą dynamikę i technikę, dużo biegał i walczył. To był ostatni dzwonek dla tego zawodnika.

Arka Gdynia - Korona Kielce 2:1 (1:1)
1:0 - Labukas 12'
1:1 - Edi Andradina 44'
2:1 - Zawistowski 67'

Arka: Witkowski - Bruma (51' Wilczyński), Szmatiuk, Rozić, Noll - Płotka, Bożok (87' Czoska), Zawistowski, F. Burkhardt (66' Budziński) - Labukas, Mawaye.

Korona: Małkowski - Golański, Stano, Malarczyk, Markiewicz - P. Sobolewski (81' Janic), Vuković, Jovanović (71' T. Nowak) - Korzym, Tataj, Edi.

Sędzia: Włodzimierz Bartos (Łódź).
Żółte kartki: Witkowski - Stano.
Widzów: 3200.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się