var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: paokmania.gr

Mirosław Sznaucner dla 2x45.com.pl: Wisła i Śląsk? To byłyby atrakcyjne kierunki, ale...

Autor: rozmawiał Przemysław Michalak
2012-05-23 04:24:59

Mirosław Sznaucner po dziewięciu latach opuszcza Grecję i wraca do Polski. - Gdy wyjeżdżałem do Iraklisu z GKS Katowice, ze stadionami było nieporównywalnie gorzej i panował zupełnie inny układ sił w lidze. Wiele się zmieniło, moim zdaniem na plus, więc chciałbym tego doświadczyć na własnej skórze - tłumaczy doświadczony obrońca w rozmowie z 2x45.com.pl.

2x45.com.pl: - Jeszcze nigdy nie było o Panu tak głośno w polskich mediach jak teraz przy odejściu z PAOK Saloniki...
Mirosław Sznaucner:
- Chyba ma pan rację. Praktycznie na sto procent odchodzę z PAOK. Mój kontrakt dobiega końca, a klub nigdy nie dał sygnału, że jest zainteresowany jego przedłużeniem. Zresztą, w sumie ja sam dawałem wcześniej do zrozumienia, że nawet w przypadku pojawienia się takiej oferty raczej nic by z tego nie wyszło. Chcę wrócić do Polski po wielu sezonach spędzonych w Grecji. Pora pograć jeszcze trochę na rodzimych boiskach.

 - Czyli po prostu stęsknił się Pan za ojczyzną?
 - Trochę na pewno. Choć z drugiej strony, żal też opuszczać Grecję. Grałem w niej przez dziewięć lat i to od początku do końca w jednym mieście, w Salonikach. Kawał czasu. Przywykliśmy z rodziną do tego kraju, do stylu życia jego mieszkańców. Łezka w oku być może się zakręci, ale taki jest los piłkarza. Raz jesteś tu, raz tu. Nadeszła pora na powrót. Kusi mnie, żeby pokazać się jeszcze w Ekstraklasie. Gdy wyjeżdżałem do Iraklisu z GKS Katowice, ze stadionami było nieporównywalnie gorzej i panował zupełnie inny układ sił w lidze. Wiele się zmieniło, moim zdaniem na plus, więc chciałbym tego doświadczyć na własnej skórze.

 - Nie jest tajemnicą, że rozmawia Pan z kilkoma klubami. Najczęściej wymienia się Wisłę Kraków i Śląsk Wrocław. Zdradzi Pan coś więcej?
 - Tymi sprawami zajmuje się mój agent Jarosław Kołakowski. On rozmawia w moim imieniu.

 - Ale chyba informuje Pana na bieżąco?
 - Tak. Co jakiś czas dzwoni i mówi, jak wygląda sytuacja... Nie chciałbym teraz wymieniać nazw. Wiem, że jest wiele opcji, ale trzeba jeszcze poczekać. Jak dotąd od żadnego klubu nie otrzymałem oficjalnej oferty.
 
 - Wisła i Śląsk to dla Pana atrakcyjne kierunki?
 - Perspektywa gry dla Wisły lub Śląska byłaby kuszącą perspektywą, nie ukrywam. Ale dotyczy to również gry w innym klubie, który posiada jakieś ambicje i nie ma kłopotów finansowych. Z tego, co wiem, mało klubów w Polsce zmaga się z poważniejszymi problemami. Zdarzają się nieraz miesięczne poślizgi, jednak ogólnie nie ma dramatu tak jak w Katowicach, gdy odchodziłem. Wtedy zaległości sięgały 10 miesięcy! Również w tym aspekcie polska liga zmieniła się na lepsze. Więcej drużyn jest poukładanych finansowo, co sprawia, że pole manewru jest spore.

 - Do poślizgów zdążył się Pan chyba przyzwyczaić, grając w Grecji...
 - (śmiech). To prawda. Przez tych dziewięć lat może jeden rok był normalny. Normalny, czyli pensje nie były wypłacane z opóźnieniem większym niż dwa miesiące. A tak, trzy miesiące to było absolutne minimum. Dziś w PAOK zaległości sięgają często ponad półrocznego okresu. Od dwóch, trzech lat się to ciągnie. Zaległości narastały i faktycznie w pewnym momencie stały się one dla mnie elementem codzienności. W Grecji to norma. Poza Olympiakosem oraz ewentualnie Panathinaikosem i Atromitosem z czasów Marka Saganowskiego i Marcina Baszczyńskiego, kluby mają kolosalne problemy z wypłacalnością.
 
 - Zatem odchodzi Pan z PAOK, ale od razu o Panu nie zapomną, bo co jakiś czas będzie się Pan upominał o swoje?

 - Na to się zanosi. W środę spotykam się z moim greckim adwokatem. Będziemy kompletowali dokumenty i zaczniemy działać w kwestii zaległości, które klub ma wobec mnie. A są one duże. Głównie z tego powodu przebywam jeszcze w Grecji.

 - Wracając do polskiej ligi. Był Pan zaskoczony, że Ismael Blanco nie poradził sobie w Legii? Niedawno dwukrotnie był przecież królem strzelców greckiej ekstraklasy...
 - Nadal uważam, że to dobry piłkarz. Blanco do Legii trafił dopiero pod koniec okresu przygotowawczego i miał sporo zaległości treningowych. Przyszedł do nowego zespołu, trener Maciej Skorża ułożył sobie wcześniej pewną koncepcję i już trudno było ją zmienić, zwłaszcza że runda wiosenna była wyjątkowo krótka. Sądzę, że gdyby został w Warszawie na kolejny sezon, udowodniłby swoją wartość. Czytałem ostatnio, że chce go APOEL Nikozja, czyli klub teoretycznie silniejszy od Legii. Cypryjczycy zaszli do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, zarobili sporo pieniędzy, a jednak interesują się właśnie Blanco...


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się