var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Michał Kosc / PressFocus

Ucieczka przed policją, stłuczka, narkotyki? Kamilu, myśleliśmy, że choć trochę się ogarnąłeś...

Autor: Maciej Golec
2021-03-22 14:42:49

Gdyby Patryk Vega kręcił autorską wersję Szybkich i Wściekłych, jedną z głównych ról odgrywałby w niej pewnie Kamil Wojtkowski. O ile dostałby przepustkę i do tego nie spóźnił się na plan filmowy, rzecz jasna komunikacją miejską. Matko, co to jest za gość.

Jeśli nie wiecie, do czego pijemy, spieszymy z wyjaśnieniem. Otóż, Piotr Wołosik poinformował dzisiaj przedpołudniem, że Kamil Wojtkowski miał niedzielę pełną wrażeń. Piłkarz Jagiellonii jechał samochodem i gdy policja chciała go zatrzymać do kontroli, ten zaczął… uciekać. Wskutek czego miał doprowadzić do stłuczki, po czym zbiec z miejsca zdarzenia. 

Mało tego! Onet ustalił, że policjanci podejrzewają, że piłkarz Jagiellonii był pod wpływem środków odurzających. Dzisiaj stawił się na komisariacie, gdzie jest przesłuchiwany. Z kolei Radio Białystok informuje, że zawodnikowi wykonano testy na obecność alkoholu i narkotyków w organizmie. Drugi z nich miał dać wynik pozytywny.

JEŻELI. Powtarzamy: JEŻELI to jest prawda, Kamil Wojtkowski może mieć poważne problemy. Wszak za samą ucieczkę przed policją grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności oraz zakaz prowadzenia pojazdów od roku aż do 15 lat. Z kolei w przypadku potwierdzenia kierowania pod wpływem środków odurzających, widełki zakazu prowadzenia pojazdów zaczynają się od 3 lat, a do więzienia można iść na maksymalnie 2 lata. Grubo. 

 

 

Aż takiego głupstwa sie nie spodziewaliśmy, ale czy po zobaczeniu nagłówka byliśmy zaskoczeni tym, kto jest w centrum uwagi? No nie, skojarzenie było tylko jedno. Nie wiemy, co ma w głowie Kamil Wojtkowski, ale po niedzielnych wydarzeniach strzelamy, że nie za dużo. Wydawać by się mogło, że wracając do piłki przemyślał parę spraw, przynajmniej trochę ochłonął, wydoroślał, oczyścił głowę. Ale jak się okazuje – nic z tych rzeczy. Nie dość, że o jego piłkarskiej przygodzie w Białymstoku możemy tylko powiedzieć, że jest (a raczej była), to jeszcze mental odleciał na marsa. Albo tam pozostał – jak kto woli. I co gorsza, prawdopodobnie jedno ma wpływ na drugie. Wojtkowski sam się zamknął w błędnym kole.

Co pod żadnym pozorem go nie usprawiedliwia. Powtarzamy, jeśli faktycznie prowadził samochód pod wpływem narkotyków, to jest skrajnie nieodpowiedzialny, po prostu głupi i niebezpieczny dla społeczeństwa. My rozumiemy – można się napić (czy zabawić się jeszcze inaczej, jak kto woli) po wygranym meczu, tym bardziej, że mamy teraz przerwę na kadrę. Fakt faktem, że Wojtkowski nie zagrał z Lechem nawet minuty, ale okej, radość to radość. Jednak popadanie w skrajności, które mogą zaszkodzić bogu ducha winnemu człowiekowi, jest godne potępienia. Mamy nadzieję, że wobec tego piłkarz Jagiellonii na długo nie wsiądzie za kółko, o ile w ogóle. 

To nie pierwszy przypadek, gdy piłkarz albo działacz piłkarski odwalił głupotę za kierownicą. Niedawno Michał Żewłakow spowodował kraksę po pijaku, wcześniej Paweł Stolarski doprowadził do wypadku jadąc 100 km/h przez Warszawę, a Marcin Bułka we wrześniu usłyszał zarzuty po tym, jak wiosną ubiegłego roku zderzył się czołowo z kierowcą, który w wyniku wypadku trafił do szpitala. Każdy tego rodzaju występek trzeba piętnować.

A co będzie dalej z Kamilem Wojtkowskim? Po podpisaniu kontraktu z Jagiellonią na początku listopada dla oficjalnej strony klubu mówił tak:

- W piłce trudno jest cokolwiek przewidzieć. Można planować różne rzeczy, ale później z biegiem czasu wychodzi na to, że większość rzeczy nie jest do końca zależna od ciebie. Nastawiam się na jak najdłuższą pracę tutaj. Chcę dać zespołowi jak najwięcej. W praniu wyjdzie, ile tu zostanę i jak długo potrwa moja przygoda z Jagiellonią. 

No to wyszło w praniu. Jak informuje Piotr Wołosik, w Białymstoku już nie ma przyszłości. Jagiellonia rozwiąże z nim kontrakt od razu po tym, jak pojawi się w klubie po wyjściu z komisariatu. Sama Jagiellonia wydała oświadczenie, w którym zapowiada surowe konsekwencje, więc wygląda na to, że sprawa jest przesądzona. Ale powiedzmy sobie szczerze, nikt za nim nie powinien zatęsknić. Bo po prostu nie ma za czym. W sumie rozegrał siedem spotkań, raz wyszedł w podstawowym składzie i to w zasadzie tyle. Nawet w momencie, w którym Jesus Imaz wypadł przez koronawirusa, Wojtkowski nie był pierwszym wyborem trenera Zająca. Ten stawiał na cienkiego Fernana Lopeza, a Polak z ławki podniósł się tylko w meczu z Zagłębiem. Na 15 minut. 

Pytanie więc brzmi: Czy wobec niedzielnych wydarzeń Kamil Wojtkowski ma jeszcze czego szukać w piłce nożnej? 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się